blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2017-05-23

starsi panowie dwaj

Byłam już zmęczona. Tajfuniątko waży swoje, a na ramieniu jeszcze zakupy. Nie zawsze udaje się zabrać ZB w roli tragarza. I jeszcze ten gorąc! Normalnie by mi nie przeszkadzał, ale stałam objuczona w nasłonecznionym autobusie, ściekał ze mnie pot, a za sprawą ogromnego korka dwudziestominutowa jazda trwała już prawie godzinę. Pewnie dlatego nie zauważyłam, że dwóch staruszków, siedzących naprzeciwko, sympatycznie się do mnie uśmiecha:
"Ile ona ma?" - zapytał ten wyższy, w nienagannie skrojonej marynarce i kompletnie do niej niepasującym słomkowym kapeluszu, wskazując na łamiące międzyludzkie bariery Tajfuniątko. Tajfuniątko oczywiście się wyszczerzyło - nie wiem, skąd ona zawsze wie, że to o niej mowa! - a ja dopiero po paru sekundach zaskoczyłam: pan zapytał w bardzo ładnym angielskim! Odpowiedziałam z uśmiechem, licząc się z tym, że być może właśnie wyczerpałam zasób angielskiego słownictwa interlokutora. Ale nie! Pyta dalej - czy chłopiec, czy dziewczynka, czy urodziła się w Chinach i skąd ja pochodzę. Gdy odparłam, że z Polski, zaczął się z kolegą zastanawiać, gdzie to może być. Podpowiedziałam, że "in Europe". Myślą dalej, kombinują. Mówią coś po cichu, ale wychwytuję znajome słowo: "Jewropa". Kiwam głową, że tak, że "Jewropa", a oni, skonsternowani, od razu pytają, czy aby nie władam rosyjskim. Oczywiście, pytają płynnym rosyjskim. Z prawdziwym żalem powiedziałam po angielsku, że niestety moja znajomość rosyjskiego ogranicza się do kilku zaledwie słów; że gdyby trafili na moich rodziców, mogliby się porozumieć, ale za moich czasów w szkołach wiódł prym angielski. Pokiwali głowami; autobus wreszcie ruszył, a ja parę minut później już przeciskałam się do wyjścia, odprowadzana uśmiechami chińskich starszych panów, mogących przeprowadzić konwersację z Obcą w przynajmniej dwóch językach obcych. Po wyjściu z autobusu zastanawiałam się, jak to jest - mamy XXI wiek, miliony pomocy naukowych, internety, cuda na kiju, a większość młodych Chińczyków nawet jednego języka obcego nie jest w stanie opanować, podczas gdy wykształceni za czasów ciężkiego komunizmu panowie, którzy zapewne z językiem obcym nie mieli kontaktu od parunastu albo i parudziesięciu lat - językowo doskonale sobie radzą.
Dopiero gdy wróciłam do domu, zorientowałam się, że przecież mogłam do nich zagadać jeszcze po chińsku. A tak to wyszłam na łamagę, co zna tylko jeden język obcy...

2017-05-22

Warsztaty herbaciane - przełom czerwca i lipca

Z ogromną radością chciałam poinformować Was, że na przełomie czerwca i lipca będę w Krynicy prowadzić warsztaty herbaciane dla krakowskiego Instytutu Konfucjusza. Na herbatę przewidziano 8 godzin - to znaczy cztery dni po dwie godziny, każdego dnia inna herbata i inny zakres herbacianej wiedzy. Szczegółów szukajcie tutaj.
Przy okazji dowiedziałam się, że mam fankę, która śledzi blog i m.in. z tego względu chce jechać do Krynicy. Nie muszę chyba mówić, jak bardzo mnie to ucieszyło!

2017-05-21

tygrys = smok

Na dziś ciekawostka językowa.
Każdy wie, że w latach '80 i '90 XX wieku najszybciej rozwijającymi się państwami Azji były tzw. azjatyckie tygrysy. Niektórzy nawet pamiętają, które to były państwa i jaka była ich ilość. Było ich bowiem cztery: Hongkong, Singapur, Tajwan i Korea Południowa, a ilość ta jest odwzorowana chociażby w nazwie angielskiej: Four Asian Tigers. Z czystej ciekawości postanowiłam sprawdzić, jak się nasze tygrysy nazywały po chińsku i tu czekało mnie małe zaskoczonko: były to bowiem Cztery Azjatyckie Małe Smoki 亞洲四小龍. Gdy pogrzebać w innych językach, okaże się, że w Europie bodaj tylko Francuzi zachowali smoczość (quatre dragons asiatiques).
Ciekawe, dlaczego zmieniono zwierzęta...