blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2018-08-25

targowiska Yunnanu

Dziś blogerzy kulturowo-językowi w ramach akcji W 80 blogów dookoła świata zabiorą Was na przechadzkę po targowiskach i bazarach. Na pewno będzie ciekawie, bo skoro różnią się targowiska nawet wewnątrz jednego państwa, to jakże wielkie różnice będą w różnych krajach!
Ja o yunnańskich targach już trochę pisałam. Opisywałam targ herbaciany, targ grzybowy, targ kwiatowy; wspominałam o targu muzułmańskim i o targu z owocami morza. Napomknęłam nawet o targach matrymonialnych, o targach noworocznych oraz o absolutnym i dotkliwym braku targu nocnego. Pokazywałam zdjęcia z targowiska w Qiubei, Dali i Honghe, a także z dnia targowego w urokliwym Shaxi. Do szczęścia brakuje nam już tylko takiego zwykłego targowiska z mojego miasta - Kunmingu. Dlatego zabieram Was dzisiaj na spacer. Będzie trochę długi. Jak wszystkie moje po targu spacery.
Zaczynamy od słodyczy. Na pierwszym planie, od lewej: biszkopt, ciasteczka nadziewane różą i krakersy. Z tyłu warkocze mahua.
Później stragan z owocami, a konkretnie - z moją ukochaną smaczeliną. Właśnie trwa sezon!
Zaczął się też sezon na grzyby. Niestety, na razie okropnie drogie - sprzedają na liangi czyli na dekagramy, a nie na kilogramy...
Dochodzimy do sklepu z wyrobami mięsnymi. Ugotowane w marynacie ozorki, łapki, jelita i inne wątróbki. Żadnego "prawdziwego" mięsa.
Dalej dzongdzyki mniejszości Buyi - no tak, dziś przecież Święto Smoczych Łodzi! Wszystkiego najlepszego!
Czas na przyprawy i inne dodatki. W wielkich misach znajdziemy pasty chilli, marynowane cebulki, lufu/sufu...
A naprzeciwko - nowopostawiony stragan z pekińskim pieczywem - chrupiące i pachnące drożdżowe placuszki, na słodko (z sezamem) albo słono (z cebulką). Niestety, słowa "pieczywo" użyłam cokolwiek na wyrost; jest to raczej "smażywo", ociekające tłuszczem...
Dalej stragan z papajową wodą. Uff, w sam raz na te upały...
O, wróciła pani ze słodkim bambusem! Znów będzie można zjeść.... hmmm... surówkę po japońsku ;)
Lubicie cukier w kostkach? Ja - uwielbiam. Zwłaszcza jeśli kostki są wielkości średniej cegły, a cukier jest trzcinowy, brązowy.
Jak najlepiej zareklamować drożdżowe bułeczki mantou? Oczywiście tym, że są z Shandongu, słynącego z produktów mącznych.
Tuż obok - ryż "ośmiu skarbów". Czyli ryż kleisty, najlepiej pół na pół biały z fioletowym, z rozmaitymi słodkimi dodatkami.
Stragan z drobiem. Pani już wybrała, chwyciła apetyczną tuszkę za kurzą stopkę i podała straganiarzowi. Straganiarz ją zważy, umyje, a potem zapyta, czy posiekać i na jakie kawałki. Zazwyczaj wszyscy proszą o posiekanie, bo straganiarze mają wielgachne tasaki i sporo krzepy, potrzebnej do posiekania kurczaka wraz z kośćmi... Kolejne pytanie będzie dotyczyło przyprawienia - można poprosić o natarcie kurczaka solą i dodanie paru kawałków imbiru.
W kolejnym sklepiku można kupić makarony, świeże i suszone, a także "skórki" do pierogów - czyli ciasto, już rozwałkowane, poszklankowane i gotowe do załadowania farszu. A obok - stragan z tofu. Miękkie, twarde, świeże, sfermentowane, do wyboru, do koloru.
Znów kurczak. Tym razem poporcjowany. Można kupić same piersi albo same nóżki, nie zawsze trzeba całego, siekanego razem z budą...
Na kolejnym straganie - szarłat. To, co u nas uchodzi za chwast, jest pysznym warzywem.
Kolejna buda wyładowana jest korzeniem 3-7.
Następny stragan składa się nie tylko z tacy, ale i z kuchni polowej. Sprzedaje się tu świeżo smażone jelita wieprzowe.
Mój ulubiony straganik czosnkowo-imbirowy! Parę gatunków czosnku, w tym ten jednoząbkowy, parę gatunków imbiru, starego i świeżego, doskonałego do przyrządzenia imbiru w zalewie octowej.
Świeżuteńki korzeń złamanego ucha:
I buda z towarem sypkim. Czego tu nie ma! Orzechy, fistaszki, różne fasolowato-grochowate, ryże, pestki dyni i moja ukochana łzawnica ogrodowa...
I znów przekąska na szybko - kurczak w panierce. Oczywiście nie tylko piersi czy nóżki, ale rozmaite inne kawałki, smażone w głębokim tłuszczu.
Kukurydza. Nie ta nudna, żółta, a yunnańska, biała i w smaku oraz konsystencji zupełnie inna.
Znów owoce. Liczi i czereśnie, te drugie za jedyne 30 złotych za kilogram! Wiem, że drogo, ale zdarzało mi się widzieć takie po ponad stówę za kilogram. I ludzie to kupowali...
Kolejne towary sypkie, tym razem oprócz fasolek i słonecznika możemy dostać różne mąki.
No i łosoś. Nie wygląda na zdeformowanego, jak w europejskich hodowlach. Pod łososiami wiadra na żółwie i kraby.
To oczywiście mały wycinek, ale pokazuje dość dobrze, czym się zachwycam. Jak Wam się podoba?
Poniżej znajdziecie linki do innych targów blogów ;)
Finlandia: Suomika - Jak wygląda pchli targ (kirpputori) w Finlandii?
Gruzja: Gruzja okiem nieobiektywnym - Migawki z bazaru w Zugdidi
Japonia: japonia-info.pl - Tsukiji
Kirgistan: Kirgiski.pl - Kirgiskie bazary
Turcja: Turcja okiem nieobiektywnym - Czy warto odwiedzić Wielki Bazar w Stambule?
Wielka Brytania: Angielski dla każdego - Car boots w Anglii, czyli jak sprzedać mydło i powidło
Jeśli podoba się Wam nasza akcja i chcielibyście do nas dołączyć, piszcie na adres: blogi.jezykowe1@gmail.com

20 komentarzy:

  1. Ja chcę do Chin!!!!! Na taki targ !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczopląsu można dostać.
    I na co się zdecydować, jak jest taki wybór?

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm ale pyszności - taki targ to super sparawa - a zapachy jakie muszą unosic się - mniam mniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy powyższych straganach zapachy są ok, ale oprócz nich są też stragany ze śmierdzącym tofu i żywymi kurami...

      Usuń
  4. Super!
    Zaciekawiłaś mnie jak smakuje kukurydza yunnanska, bo ja wielka amatorka kukurydzy jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest mniej słodka i ma bardziej kleistą konsystencję, a także zupełnie inny zapach :) Yunnan czeka (wraz z kukurydzą!)

      Usuń
  5. hlip hlip wzięło mnie na wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele z tych fotek mogłoby śmiało uchodzić za zdjęcia z Gruzji (oczywiście pod warunkiem, że nie byłoby na nich widać tabliczek z chińskimi nazwami).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak pomyślałam, patrząc na zdjęcia gruzińskiego targu :)

      Usuń
  7. Dlaczego czereśnie są takie drogie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedawna w Yunnanie były dostępne tylko te importowane.

      Usuń
  8. Nie pamiętam, czy to u Ciebie czytałam o takim cudnym wynalazku chińskich targowisk - można kupić gotowe zestawy warzyw i mięsa do przygotowania jakiejś potrawy. Rewelacyjny pomysł.
    PS: zdjęcia z tego postu - bardzo pobudzają zmysły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to było u mnie :D chwaliłam się tym, że jestem złą gospodynią domową ;) Ale na targach to rzadkość - częściej w supermarketach.

      Usuń
  9. Łosoś ma jednak kolor hodowlanego, ale poza tym apetycznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapewne jest hodowlany, ale dzięki temu, że trafia na targ w całości, razem z głową, to wiadomo, że nie jest zdeformowany. Co oczywiście nie wyklucza jakichś innych chorób...

      Usuń
  10. Odwiedzenie takiego targu to musi być bardzo ciekawe doświadczenie. Po pierwsze, towary które tam się znajdują są dla Polaka czymś niecodziennym. A po drugie, jest to zupełnie inny klimat i inny targ niż te które widzimy w Polsce na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dla mnie ciekawe doświadczenie nawet po dziesięciu latach tutaj :) Często mogę się dowiedzieć czegoś nowego :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.