blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2017-02-05

24 przykłady nabożności synowskiej 二十四孝 XVII

 Zachęcał komary, by pożywiały się jego krwią 恣蚊飽血

Za dynastii Jin żył ośmioletni chłopiec zdumiewający głębią poświęcenia. Rodzina jego była tak uboga, że nie mogła pozwolić sobie na moskitierę. Dlatego w gorące letnie noce komary kłębiły się w ich mieszkaniu. Chłopiec zdejmował wówczas koszulkę i nie bronił się, gdy owady lądowały na jego nagiej skórze. Ze spokojem obserwował, jak opijały się jego krwią i odlatywały. Nigdy ich nie przepędzał, bez względu na to, jak nieprzyjemne były ich ukłucia. Wu Meng wiedział bowiem, że nad łóżkiem jego rodziców nie wisi moskitiera. Gdyby odpędził komary, poleciałyby one pożywić się krwią jego matki i ojca, przy okazji budząc ich bzyczeniem. Wolał więc w tajemnicy chronić ich spokojny sen; każdego ranka budził się wcześniej niż oni, by zdążyć przykryć koszulą bąble i wrócić do łóżka, nie chciał bowiem, by się dowiedzieli, co dla nich robi. Pewnego razu jednak po pełnej komarów nocy był tak zmęczony, że nie zdążył się obudzić i nałożyć koszuli. Ojciec wstał wcześniej i ujrzał opuchnięte ciało syna leżące przy łożu rodziców. Ojcu wystarczyło jedno spojrzenie na pokrytą bąblami skórę syna, by zrozumieć, co Wu Meng zrobił. Pan Wu natychmiast obudził żonę i o wszystkim jej opowiedział. Zapłakali oboje nad pełnym poświęcenia i altruizmu synem, a łkali tak głośno, że słyszeli ich nawet sąsiedzi. Wszyscy zgodnie twierdzili, że ośmioletni chłopiec jest wspaniałym synem. Wieść o nim dotarła nawet do cesarza, który w uznaniu jego cnót zapewnił mu stypendium, by Wu Meng mógł się uczyć - oraz komplet moskitier i niewielkie dofinansowanie, by niczego im już nie brakowało.

Tę opowieść w skrócie już Wam kiedyś przedstawiałam, przy okazji tłumaczenia książeczki Pani Pastorowej Mortimer. Ze wstydem przyznaję, że ja jako małe dziecko nie troszczyłam się tak o rodziców: ugryziona przez komara raczej budziłam Mamę, żeby posmarowała Ranę Kłutą przekrojoną cebulą...

2 komentarze:

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.