blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2009-03-08

niewesele 婚禮 3

od samego rana. Czyli: przystrajanie autek kwiatami......i nieodłącznym znakiem podwójnego szczęścia...
Kompletna prowizorka w kwestii stroju Panny Młodej:
Mocno romantyczne zdjęcia ślubne (tym razem fotograf był wynajęty właśnie na dzień ślubu; bardzo często jednakowoż zdjęcia są przygotowane na długo przed ślubem)...
Jednakże ta para
nie wygląda na specjalnie zadowoloną z życia, prawda? O tym za chwilę.
Zabawy przedślubne typu: ciekawe, jak się będzie zachowywał Pan Młody po serii obrotów wokół własnej osi...
Pan Młody musi się przedrzeć przez "obrońców" Panny Młodej (jakież to podobne do polskich zabaw!)... Inna rzecz, że Panna Młoda nie wygląda na szczególnie zachwyconą:
Pan Młody z Panną Młodą na plecach muszą przechodzić w tę i we w tę pod rękami przyjaciół, tworzących kółeczko... hmmm... dość pokaźne kółeczko... a oczywiście każdy z osobna chce być mocno grzecznie i pokornie poproszony o "otwarcie bramy" :)
Było witanie gości, z nieodłącznym częstowaniem papierosami (można było zamiennie dostać cukierki):
Była sala w restauracji, oczywiście cała w czerwieniach:
Był maraton wśród gości z wpychaniem do ust pary młodej wszystkich jadalnych rzeczy...
Była cała masa pysznego żarcia, z owocami morza na czele (uwielbiam kraby... uwielbiam krewetki... i tak do zmroku).
Był kieliszek niemożliwego do wypicia napoju, zawierającego składniki, których nie będę przedstawiać w trosce o żołądki Czytelników:
Pan Młody wszakże dzielnie to zniósł:
Wszystko jest takie weselne! Ale... i tu ciekawostka etymologiczna. W Polsce jest ślub, a po ślubie wesele. Czyli się cieszymy. Wszyscy - a w szczególności Młodzi, którzy wreszcie mogą być razem. Oczywiście, różnie z tym bywało, ale przynajmniej od strony etymologicznej tak to wygląda. Cóż. W Chinach jest ślub + uroczystość ślubna (婚禮). O "weselu" i "weseleniu się" nawet się nie zająknęli. Jest to w sumie zrozumiałe, przecież według tradycji Młodzi byli dobierani przez swatkę bądź rodziców. Zwykły kontrakt, nie żadne "wesele".
Tradycja silniejsza jest niż amerykanizacja. Choć dziś Chińczycy znają i używają słowa "miłość", to ze ślubem nie zawsze ma ono coś wspólnego. Ci dwoje... Mają po 28 lat. Naciski ze strony rodziny stały się nie do zniesienia. Zwłaszcza Ona żyje pod ogromną presją, bo przecież jest już DAWNO starą panną. Ale on też - ma pracę, więc powinien założyć rodzinę. Ale on jest biedny. Więc choć kocha inną, żeni się z posażną panną. Przecież można się machnąć dopiero, gdy parę stać na mieszkanie. Dla niego, bez pomocy rodziny Panny Młodej, byłoby to marzenie ściętej głowy. Tylko dlaczego ona wychodzi za gołodupca? Cóż; jest chuda jak wiór, ma problemy zdrowotne, m.in. z tarczycą, ale nie tylko. Mężczyzna o statusie materialnym podobnym do Jej rodziny znajdzie sobie młodszą, ładniejszą i zdrowszą... Ona może nie trafić na lepszy okaz niż ten akurat Pan Młody. W ten sposób pomagają sobie nawzajem. Nie ma miłości - ale może to nie jest najważniejsze?...
Tylko, że podczas tego właśnie "niewesela" poznałam tą trzecią. Tą, którą kocha Pan Młody. Z wzajemnością zresztą.
Nie wiem, jak będzie. Może ona też znajdzie kogoś, dla kogo uczucie nie będzie aż tak ważne. A może Pan Młody będzie często wyjeżdżał w podróże służbowe?...
Biedni maja niewesołe życie. Chorzy takoż. Lepiej być młodym, zdrowym i bogatym. Zwłaszcza w Chinach...

4 komentarze:

  1. HK niby "zzachodniowany", ale dziewczyna znajomego też go rzuciła, bo faceta na kupno mieszkania nie było stać :(
    Gdyby tak było w PL, to nikt by się nie pobierał, bo przeciętnego śmiertelnika nie stać na kupno chaty hehehe
    Mój nie musi mieć chaty, właśnie wynajęłam swoją na 2 lata (minimum), ma być miły, sympatyczny i z poczuciem humoru... Ale chyba i tak zbyt wiele wymagam, skoro nikt mnie nie chce ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. przyjezdzaj do Kunmingu :) Znajde dla Ciebie jakiegos fajnego Indianina ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z takim z Kunmingu to ja się raczej nie dogadam. Coś z Kantonu poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zdziwilabys sie :) moj luby na przyklad podstawy kantonskiego tez zna :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.