Już po raz drugi pojawił się w Bridgertonach wątek azjatycki! Gwiazdą drugiego sezonu była Simone Ashley, brytyjska aktorka tamilskiego pochodzenia, a teraz, w sezonie czwartym, mamy Yerin Ha, australijską aktorkę koreańskiego pochodzenia.
Wiem, że wielu krytykuje "poprawność polityczną", przez którą serial quasihistoryczny, osadzony w Anglii epoki regencji, zostaje obsadzony aktorami różnych ras. Przecież tak nie było, przecież nie było lordów Koreańczyków, Murzynów i Indusów! Przecież tak nie było w książkach, na których oparto scenariusze!
Ja jednak lubię tę różnorodność i to, że zakochują się w sobie ludzie, których różni nie tylko stan czy pochodzenie, ale również rasa. Wiem, że świat byłby o wiele piękniejszy i ciekawszy, gdyby się tak działo częściej, z poszanowaniem a nawet umiłowaniem tej właśnie odmienności i różnorodności.
Wracam więc do śledzenia losów mojej ulubionej brytyjskiej nanibnej rodziny i cieszenia się tym, jak pięknie się wszyscy różnimy.
Jedną z tradycyjnych (od przynajmniej stu lat) specjalności Pu'er jest tzw. kurze tofu, które od jakiegoś czasu znajduje się na liście niematerialnego dziedzictwa regionu. Wygląda jak chmurka; skojarzenie z bezami również nie jest od czapy. Pojawiało się dawniej głównie w trakcie przyjęć weselnych, ale obecnie można na nie trafić w restauracjach z Pu'er.
Składa się przede wszystkim z kurczaka i jajka. Kawałek piersi kurczaka należy płazem tasaka klepać tak długo, aż powstanie papka; następnie trzeba domieszać odrobinę skrobi ziemniaczanej, a potem dodać ubite białko (zazwyczaj z 4-5 jajek) i delikatnie wymieszać. Na końcu wykładać do lekko pyrkającego, pozbawionego tłuszczu kurzego rosołu. Gdy całość zacznie wyglądać jak tofu (tzn. zetnie się), można wyjmować delikatnie na talerz i przybrać dowolnymi dodatkami: pokrojonym w cieniutkie paseczki omletem, takąż szynką, zieloną cebulką, czy po prostu doprawić solą i pieprzem. Konsystencja przypomina trochę gotowany móżdżek wieprzowy bądź szpik; jest delikatne jak chmurka i przepyszne na swój dziwaczny, nieokreślony sposób.
Tutaj możecie zobaczyć, jak wygląda przygotowanie tej potrawy.
Poza cyklem wierszy o Szmaragdowozielonym Jeziorze czyli Stawie Dziewięciu Smoków, znany jest też cykl o ośmiu widokach Kunmingu. Niektóre z nich już dawno zniszczył czas, wojny i idioci; część pozostała, nadal radując nasze serca.
W związku z dorocznymi pielgrzymkami do Stawu Czarnego Smoka w porze kwitnienia moreli, zawsze z lubością przypominam sobie piąty widok.
龙泉古梅
Stara morela nad Smoczym Źródłem
阅世一千载,
Od tysiąca pór roku dzieje świata czytam
开花三两枝,
Lecz jedynie gałązką czy trzema rozkwitam
山空孤鹤泪。
W górach pustych samotnie roni łezkę żuraw
潭古老龙痴。
W stawie zaś otępiały starością smok czuwa.
黑水欣留记,
O tej wodzie czarnej tak wielu wspominało
唐贤惜少诗。
Jednak czczących ją wierszy niewiele powstało.
漫谈天宝事,
Pogawędźmy więc teraz o tych skarbach w świecie
玉笛且横吹。
Przyzywanych tu do nas grą na cennym flecie.
天宝事 - wspomniane skarby to rzadkie dary i wspaniałe zjawiska przyrodnicze - płaczący żuraw czy drzemiący smok - ale również złoty wiek dynastii Tang, za czasów cesarza Xuanzonga, który wprawdzie talentu do cesarzowania miał tyle, co kot napłakał, ale za to dbał o kulturę. Z kolei 唐贤 to tangowscy mędrcy - pominęłam ich w tłumaczeniu nie z braku szacunku, tylko dlatego, że zabierają za dużo sylab w wersie.
Chiński oryginał nie jest napisany z punktu widzenia moreli - dzięki specyfice tradycyjnego chińskiego narrator pozostaje dla nas nieodgadniony; dla mnie jednak od pierwszego wejrzenia było oczywistym, że to ona opisuje swe doświadczenia, swój świat i kusi nas opowieściami z czasów tangowskich, skrytymi w jej subtelnym szumie.
Zawsze idąc do Stawu Smoczego Źródła odnajduję koniecznie tę starą, Tangowską Morelę, która, dobrze zaopiekowana przez tutejszych mnichów, faktycznie co roku rozkwita tymi dwiema czy trzema gałązkami:
Zgodnie z opisem, została zasadzona w 713 roku, choć trafiłam również na źródło mówiące o drugiej połowie VIII wieku.
Na tym samym dziedzińcu znajdują się również Songowski Cyprys z 1126 roku:
oraz Mingowską Kamelię z 1495 roku, której jednak chyba nie uda się już uratować:
Choć ta morela wydaje się być najstarszą w Yunnanie, nie brakuje też mniej wiekowych, lecz zdecydowanie "za starych" jak na standardy europejskie. Drzewa owocowe w Europie uprawiane są jedynie tak długo, jak długo są "użyteczne", czyli dają owoce - typowo uważa się, że 20-30 lat to absolutne maksimum dla moreli czy brzoskwini, a grusze mogą żyć i owocować dajmy na to 150 lat, ale potem należy je wyciąć i zastąpić nowymi. Chińczycy nie zrozumieliby takiego podejścia. To znaczy oczywiście, istnieją sady stricte użytkowe, ale jest też wiele sadów starych, kilkusetletnich, których wartości nikt nie próbuje sprowadzać do ilości produkowanych rocznie owoców. Jednym z cudnych przykładów jest właśnie sad morelowy nad Stawem Czarnego Smoka. Od ponad tysiąca lat każdej wiosny przybywają tutaj tabuny zwiedzających, upajających się aromatem kwitnących moreli i proszących o obfite zbiory i deszcz - zwyczaj ten nosi nazwę 龙泉探梅 "odwiedzania moreli nad Smoczym Źródłem" i trafił na listę niematerialnego dziedzictwa regionu. W nowych czasach został usankcjonowany ustanowieniem tzw. Święta Moreli, które jest w parku przy Stawie Czarnego Smoka organizowane dorocznie od 1995 roku.
Kość udowa i kość piszczelowa to źródło fantastycznej przekąski: szpiku wołowego, który w kuchniach południowo-zachodniego Yunnanu jest ważnym składnikiem potraw. Często nazywany jest "złotem lipidowym" dla wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-3 i Omega-6. Poza tym obfituje też w kolagen i witaminy, a także zawiera duże ilości łatwo przyswajalnego żelaza, fosforu i aminokwasów. No a poza tym jest pyszny! Kości to nie tylko baza zup, ale i samodzielne danie. Wielu Yunnańczyków spożywa szpik przyrządzony na dwa główne sposoby: pieczony na ruszcie 烤牛骨髓 oraz przy pomocy znanej już nam techniki tłuszczowego sauté 油炝牛骨髓:
Będąc w Pu'er, Lincangu czy rejonach zamieszkałych prze Dajów, spróbujcie koniecznie!
Zgodnie z moją blogową świecką tradycją, nadejście Roku Konia uczczę pokazując Wam końskie znaki.
Zacznijmy od tego, że Rok Konia możemy zapisać jako 馬年 [马年] mǎnián - Rok Konia, ale również 午馬 [午马] wǔmǎ - widzimy, że znak konia jest powiązany z południem (porą dnia) - pamiętamy wszyscy, że tradycyjnie dzieliło się dzień na dwanaście tzw. Dużych Godzin i one odpowiadają zwierzętom zodiaku.
馬 [马] mǎ to koń, zarówno prawdziwy, jak i szachowy. Klasyfikatorem do niego jest 匹 pǐ, tak jak dla zebr, wielbłądów, mułów i... wilków. Ten sam znak to również nazwisko Ma*, często występujące u chińskich muzułmanów oraz skrótowa nazwa Malezji. Znak ten jest bardzo często wykorzystywany stricte fonetycznie, np. Elon Musk to po chińsku 伊隆·馬斯克 [伊隆·马斯克] Yīlóng · Mǎsīkè. W dzisiejszym wpisie pominę jednak większość słów wykorzystujących ten znak tylko fonetycznie - uczynię wyjątek dla tych, które mnie bawią. Poza tym pewnie powinnam podzielić wpis na części i publikować je co parę dni, bo okazało się, że końskich słów i idiomów jest w mandaryńskim naprawdę dużo. Jednak stwierdziłam, że wolę po prostu wrzucić od razu wszystko - dzięki temu kiedy sama będę czegoś szukać, łatwiej mi będzie to znaleźć.
Przy okazji przygotowywania tego wpisu odkryłam mnóstwo nie znanych mi wcześniej cudnych idiomów bazujących na ciekawych historiach. Jeśli czas pozwoli, w ciągu roku postaram się opowiedzieć te historie, byście i Wy odkryli, jak mocno są konie zakorzenione w chińskim. Tymczasem zostawiam Was z nie takim małym słowniczkiem.
Słowa końskie:
驚馬 [惊马] jīngmǎ - przestraszony koń
小馬 [小马] xiǎomǎ - kucyk, źrebię. Dosł. mały koń
幼馬 [幼马] yòumǎ lub 馬駒 [马驹] mǎjū - źrebię
茶馬古道 [茶马古道] Chámǎgǔdào - Szlak Końsko-Herbaciany
黑馬 [黑马] hēimǎ - czarny koń (dosłownie i w przenośni)
兵馬 [兵马] bīngmǎ - siły zbrojne. Dosł. żołnierze i konie
千里馬 [千里马] qiānlǐmǎ - wspaniały rumak. Dosł. koń tysiąca mil
馬車 [马车] mǎchē - kareta, powóz. Dosł. pojazd konny
三駕馬車 [三驾马车] sānjiàmǎchē - trojka
天馬 [天马] tiānmǎ - niebiański koń; fergańskie konie, a także Pegaz.
上馬 [上马] shàngmǎ - dosiąść konia
下馬 [下马] xiàmǎ - zsiąść z konia; porzucić projekt
駿馬 [骏马] jùnmǎ - rumak
驛馬 [驿马] yìmǎ - koń pocztowy
寶馬 [宝马] bǎomǎ - drogocenny koń, ale również BMW
種馬 [种马] zhǒngmǎ - ogier rozpłodowy
兒馬 [儿马] érmǎ - ogier
野馬 [野马] yěmǎ - dziki koń
馬力 [马力] mǎlì - moc w koniach mechanicznych. Dosł. końska siła
馬前卒 [马前卒] mǎqiánzú - pachołek. Dosł. służący przed koniem
馬背 [马背] mǎbèi - koński grzbiet; ozdobny szczyt w tradycyjnej architekturze chińskiej
跑馬 [跑马] pǎomǎ - wyścig konny; cwałować lub galopować; polucje
馬上風 [马上风] mǎshàngfēng - śmierć w trakcie stosunku. Dosł. wiatr na koniu
馬大哈 [马大哈] mǎdàhā - osoba niedbała, roztrzepana. Skrót od 馬馬虎虎、大大咧咧、嘻嘻哈哈 [马马虎虎、大大咧咧、嘻嘻哈哈]
馬鹿 [马鹿] mǎlù - jeleń szlachetny; idiota (z japońskiego baka)
鐵馬 [铁马] tiěmǎ - kawaleria, metalowe przenośne barierki, ale też żartobliwie na rower (na Tajwanie) lub motocykl (w Hongkongu). Są to również metalowe dzwonki wieszane u powały. Dosł. żelazny koń
馬紮 [马扎] mǎzhá - składany stołek z materiałowym siedzeniem, bez oparcia
騎驢找馬 [骑驴找马] qílǘzhǎomǎ lub 騎馬找馬 [骑马找马] qímǎzhǎomǎ - trwać w niechcianej pracy, związku itp. i jednocześnie rozglądać się za czymś lepszym. Dosł. szukać konia jadąc na ośle/koniu.
馬革裹屍 [马革裹尸] mǎgéguǒshī - oddać życie na polu bitwy. Dosł. zostać pogrzebanym w końskiej skórze
萬馬奔騰 [万马奔腾] wànmǎbēnténg - cała naprzód, pełną parą. Dosł. Galop dziesięciu tysięcy koni.
露馬腳 [露马脚] lòumǎjiǎo - wygadać się, zdradzić się, zdemaskować. Dosł. pokazać końskie kopyto
君子一言,駟馬難追 [君子一言,驷马难追] jūnzǐyīyán, sìmǎnánzhuī - dane słowo jest święte. Dosł. słowa człowieka szlachetnego i w cztery konie nie dogonisz
一言既出,駟馬難追 [一言既出,驷马难追] yīyánjìchū, sìmǎnánzhuī - obietnic należy dotrzymywać. Dosł. jak się coś powie, to nawet kwadrygą trudno dogonić
兵強馬壯 [兵强马壮] bīngqiángmǎzhuàng - solidna, potężna armia. Dosł. silni żołnierze i potężne konie
千軍萬馬 [千军万马] qiānjūnwànmǎ - wspaniała armia, pokaz siły. Dosł. tysiąc żołnierzy dziesięć tysięcy koni
兵馬未動,糧草先行 [兵马未动,粮草先行] bīngmǎwèidòng, liángcǎoxiānxíng - najpierw logistyka, potem manewry. Dosł. zanim ruszą wojska, idzie aprowizacja
捅馬蜂窩 [捅马蜂窝] tǒngmǎfēngwō - rozpętać burzę, wejść na pole minowe, włożyć kij w mrowisko. Dosł. trącić gniazdo szerszeni [końskich pszczół]
快馬加鞭 [快马加鞭] kuàimǎjiābiān - jechać co koń wyskoczy. Dosł. szybki koń i bat
開足馬力 [开足马力] kāizúmǎlì bądź 加足馬力 [加足马力] jiāzúmǎlì - dać z siebie wszystko, ruszyć pełną parą, ruszyć z kopyta, pracować z całych sił. Dosł. zacząć/dodać wystarczająco końskiej siły
一馬平川 [一马平川] yīmǎpíngchuān - ogromna równina. Dosł. płaska ziemia, którą można przegalopować na przełaj
兵荒馬亂 [兵荒马乱] bīnghuāngmǎluàn - w stanie kompletnego chaosu; zniszczony wojną
青梅竹馬 [青梅竹马] qīngméizhúmǎ - para, która dorastała razem. Dosł. zielone morele i konik na kiju
放一馬 [放一马] fàngyīmǎ - pozwolić, by komuś coś uszło na sucho. Dosł. puścić konia
馬馬虎虎 [马马虎虎] mǎmahūhū - nieuważny, jako-tako, mniej więcej. Dosł. koń-koń-tygrys-tygrys
懸崖勒馬 [悬崖勒马] xuányálèmǎ - powstrzymać się w ostatniej chwili, zawrócić znad krawędzi przepaści. Dosł. ściągnąć cugle przed przepaścią.
人高馬大 [人高马大] réngāomǎdà - wysoki i silny (jak koń)
身高馬大 [身高马大] shēngāomǎdà - wysoki, potężny. Dosł. ciało wysokie i wielkie jak koń
高頭大馬 [高头大马] gāotóudàmǎ - wysoki, dobrze zbudowany koń; wysoka, dobrze zbudowana osoba
天馬行空 [天马行空] tiānmǎxíngkōng - o kaligrafii, piśmie i malarstwie lub stylu: odważnie i z wyobraźnią. Dosł. niebiańskie konie galopują w przestrzeni
招兵買馬 [招兵买马] zhāobīngmǎimǎ - zatrudniać nowe osoby; tworzyć armię. Dosł. rekrutować żołnierzy i kupować konie.
放馬過來 [放马过来] fàngmǎguòlái - dawaj! pokaż, na co cię stać! Dosł. puść konie.
田忌賽馬 [田忌赛马] Tián Jì sàimǎ - przegrać bitwę, by wygrać wojnę. Dosł. wyścigi konne Tian Ji
人有失手,馬有失蹄 [人有失手,马有失蹄] rényǒushīshǒu, mǎyǒushītí - błądzić jest rzeczą ludzką, nie ma ludzi nieomylnych. Dosł. ludzie popełniają błędy, konie się potykają
脫韁之馬 [脱缰之马] tuōjiāngzhīmǎ - wymknąć się spod kontroli. Dosł. koń, który zrzucił cugle
脫韁野馬 [脱缰野马] tuōjiāngyěmǎ - coś dzikiego, nieokiełznanego. Dosł. dziki koń, który nie daje się okiełznać
下馬威 [下马威] xiàmǎwēi - początkowy pokaz siły, rozpoczęcie rządów od pokazania surowości. Dosł. pokazać siłę tuż po zejściu z konia
中箭落馬 [中箭落马] zhòngjiànluòmǎ - mocno oberwać, napotkać poważne trudności. Dosł. dostać strzałę i spaść z konia
路遙知馬力,日久見人心 [路遥知马力,日久见人心] lùyáozhīmǎlì, rìjiǔjiànrénxīn - daleka droga ujawnia siłę konia, czas pokazuje człowiecze serce
千里馬常有,而伯樂不常有 [千里马常有,而伯乐不常有] qiānlǐmǎchángyǒu, 'ér Bó Lè bùchángyǒu - talentów jest wiele, ale nie każdy potrafi je dostrzec i wykorzystać. Dosł. dobrych koni wiele, ale Bo Le (znawca koni) się rzadko zdarzają
好馬不吃回頭草 [好马不吃回头草] hǎomǎbùchīhuítóucǎo - czas zamknąć ten rozdział. Dosł. dobry koń nie wraca się paść na obskubaną łąkę.
放馬後炮 [放马后炮] fàngmǎhòupào bądź 馬後炮 [马后炮] mǎhòupào - po ptokach; niepożyteczna bądź spóźniona uwaga bądź czynność. Dosł. ruszenie armaty po koniu (w chińskich szachach)
一馬勺壞一鍋 [一马勺坏一锅] yīmǎsháohuàiyīguō - czarna owca; jedno złe jabłko psuje całą bec [zkę. D]osł. jedna chochla zepsuje cały garnek
人困馬乏 [人困马乏] rénkùnmǎfá - wykończony. Dosł. ludzie śpiący, konie zmęczone
原班人馬 [原班人马] yuánbānrénmǎ - oryginalna obsada, pierwotna drużyna. Dosł. oryginalni ludzie i konie
走馬觀花 [走马观花] zǒumǎguānhuā lub 走馬看花 [走马看花] zǒumǎkànhuā - wydawać powierzchowne osądy, oceniać po pozorach. Dosł. oglądać kwiaty z końskiego grzbietu
打馬虎眼 [打马虎眼] dǎmǎhuyǎn - udawać głupka, strugać wariata, obijać się. Dosł. zrobić konia z tygrysim okiem
單槍匹馬 [单枪匹马] dānqiāngpǐmǎ - w pojedynkę. Dosł. jedna włócznia, jeden koń
指鹿為馬 [指鹿为马] zhǐlùwéimǎ lub
指鹿作馬 [指鹿作马] zhǐlùzuòmǎ - celowe wprowadzenie w błąd. Dosł. wskazywać jelenia jako konia
呼牛作馬 [呼牛作马] hūniúzuòmǎ - mieć w nosie, kto co o tobie mówi. Dosł. nazywać krową coś, co jest koniem
呼牛呼馬 [呼牛呼马] hūniúhūmǎ - mieć w nosie, kto co o tobie mówi. Dosł. nazywać krową lub koniem
牛年馬月 [牛年马月] niúniánmǎyuè 驢年馬月 [驴年马月] lǘniánmǎyuè lub 猴年馬月 [猴年马月] hóuniánmǎyuè - na świętego Nigdy. Dosł. w roku krowy/osła/małpy, w miesiącu konia
老馬識途 [老马识途] lǎomǎshítú - nie ucz ojca dzieci robić. Dosł. stary koń zna drogę
識途老馬 [识途老马] shítúlǎomǎ - w razie trudności warto zaufać osobie doświadczonej. Dosł. znający drogę stary koń
蛛絲馬跡 [蛛丝马迹] zhūsīmǎjì - ślady, drobne wskazówki ujawniające sekret. Dosł. pajęcza nić i końskie ślady
風馬牛不相及 [风马牛不相及] fēngmǎniúbùxiāngjí - bez znaczenia, komplenie niezwiązane ze sobą wzajemnie. Dosł. wiatr, koń, krowa wzajemnie nie związane
鞍前馬後 [鞍前马后] ānqiánmǎhòu - chodzić za kimś krok w krok, być na czyjeś każde skinienie. Dosł. przed siodłem za koniem
鬥雞走馬 [斗鸡走马] dòujīzǒumǎ - uprawiać hazard. Dosł. walki kogutów i wyścigi konne
心猿意馬 [心猿意马] xīnyuányìmǎ - bycie kapryśnym, hiperaktywnym, niekontrolowanym i awanturniczym. Dosł. małpie serce końskie myśli
跑馬圈地 [跑马圈地] pǎomǎquāndì - wyścig o rynek, ekspansja biznesowa. Dosł. zataczanie okręgów na ziemiach objeżdżanych konno (sposób zawłaszczania ziemi przez Mandżurów)
土牛木馬 [土牛木马] tǔniúmùmǎ - coś bezwartościowego, atrapa, forma bez treści. Dosł. gliniany byk, drewniany koń.
又要馬兒跑,又要馬兒不吃草 [又要马儿跑,又要马儿不吃草] yòuyàomǎrpǎo, yòuyàomǎrbùchīcǎo - nie można zjeść ciastka i mieć ciastko. Dosł. chciałbyś żeby koń biegał i żeby nie żarł trawy
又要馬兒好,又要馬兒不吃草 [又要马儿好,又要马儿不吃草] yòuyàomǎrhǎo, yòuyàomǎrbùchīcǎo - to samo, tylko zamiast biegania jest dobry koń.
效犬馬之勞 [效犬马之劳] xiàoquǎnmǎzhīláo - ofiarować swe skromne usługi, być na czyjeś każde zawołanie. Dosł. służyć jak pies czy koń
馬齒徒增 [马齿徒增] mǎchǐtúzēng - zestarzeć się niczego nie osiągnąwszy (skromnie o sobie). Dosł. koniowi tylko zęby urosły
吹牛拍馬 [吹牛拍马] chuīniúpāimǎ - uciekać się do przechwałek i pochlebstw. Dosł. dmuchać krowę, klepać konia
驢唇不對馬嘴 [驴唇不对马嘴] lǘchúnbùduìmǎzuǐ - kulą w płot, nie na miejscu, absurdalnie. Dosł. wargi osła nie pasują do końskiego pyska. Również w wersji czteroznakowej: 驢脣馬嘴 [驴唇马嘴] lǘchúnmǎzuǐ oraz w lekko zmienionym 牛頭不對馬嘴 [牛头不对马嘴] niútóubùduìmǎzuǐ - krowi łeb nie pasuje do końskich ust.
老馬嘶風 [老马嘶风] lǎomǎsīfēng - stary, ale jary. Dosł. stary koń rży na wietrze.
死馬當活馬醫 [死马当活马医] sǐmǎdànghuómǎyī - ostatnia deska ratunku; tonący brzytwy się chwyta. Dosł. leczyć końskie truchło jak żywego konia
萬馬齊喑 [万马齐喑] wànmǎqíyīn - nikt nie śmie puścić pary z ust; atmosfera politycznej opresji. Dosł. dziesięć tysięcy koni i wszystkie nieme
瘦死的駱駝比馬大 [瘦死的骆驼比马大] shòusǐdeluòtuobǐmǎdà - zanim gruby schudnie, to chudy umrze; nawet stratny, bogacz i tak ma lepiej niż przeciętny człowiek; osoba wykształcona może popaść w biedę, ale i tak wyrasta ponad przeciętność. Dosł. nawet śmiertelnie chudy wielbłąd jest większy od konia
寶馬香車 [宝马香车] bǎomǎxiāngchē lub 香車寶馬 [香车宝马] xiāngchēbǎomǎ - bogata rodzina z ekstrawaganckim stylem życia, ostentacyjne bogactwo. Dosł. pachnące pojazdy, wspaniałe konie
肥馬輕裘 [肥马轻裘] féimǎqīngqiú lub 輕裘肥馬 [轻裘肥马] qīngqiúféimǎ - opływać w luksusy. Dosł. tłuste konie, lekkie futra
捨得一身剮,敢把皇帝拉下馬 [舍得一身剐,敢把皇帝拉下马] shědeyīshēnguǎ, gǎnbǎhuángdìlāxiàmǎ - do odważnych świat należy. Dosł. kto się nie boi kary tysiąca cięć, odważy się zrzucić cesarza z konia
走馬到任 [走马到任] zǒumǎdàorèn,走馬赴任 [走马赴任] zǒumǎfùrèn lub 走馬上任 [走马上任] zǒumǎshàngrèn - zająć stanowisko
人仰馬翻 [人仰马翻] rényǎngmǎfān - ponieść sromotną klęskę; obraz nędzy i rozpaczy; w kompletnej rozsypce; turlać się ze śmiechu. Dosł. człowiek patrzy w górę, koń przewrócony
殺君馬者道旁兒 [杀君马者道旁儿] shājūnmǎzhědàopáng'ér - nie daj się ponieść pochlebstwom. Dosł. gapie zabili konia
牛溲馬勃 [牛溲马勃] niúsōumǎbó - nie wszystko złoto, co się świeci. Dosł. babka i purchawka [pospolite składniki w tradycyjnej medycynie, które wszakże w rękach dobrego lekarza mogą stać się znakomitymi lekarstwami].
溜鬚拍馬 [溜须拍马] liūxūpāimǎ - pochlebstwem osiągać to, czego się pragnie. Dosł. gładzić wąsy, klepać konia
馬鹿易形 [马鹿易形] mǎlùyìxíng - odróżniać dobro od zła. Dosł. łatwo rozróżniać konia od jelenia
馬不停蹄 [马不停蹄] mǎbùtíngtí - bez wytchnienia, uporczywie. Dosł. koń nie przestaje ruszać kopytami
馬尾穿豆腐,提不起來 [马尾穿豆腐,提不起来] mǎwěichuāndòufu, tíbuqǐlai - nie gadajmy o tym. Dosł. nie da się tego poruszyć, jak tofu uwiązanego do końskiego ogona
人無橫財不富,馬無夜草不肥 [人无横财不富,马无夜草不肥] rénwúhèngcáibùfù, mǎwúyècǎobùféi - nikt nie osiągnie bogactwa samą uczciwą pracą, tak jak konia nie utuczysz bez nocnego karmienia
三馬同槽 [三马同槽] sānmǎtóngcáo - spiskowcy pod jednym dachem. Dosł. trzy konie u jednego żłobu
是騾子是馬,牽出來遛遛 [是骡子是马,牵出来遛遛] shìluózishìmǎ, qiānchūlailiùliu lub 是騾子是馬,拉出來遛遛 [是骡子是马,拉出来遛遛] shìluózishìmǎ, lāchūlailiùliu - pożyjemy, zobaczymy; wyjdzie w praniu. Dosł. żeby przekonać się, czy to muł czy koń, trzeba go wziąć na spacer.
駑馬戀棧 [驽马恋栈] númǎliànzhàn - przeciętny pracownik trzyma się dobrej pozycji jak pijany płotu. Dosł. szkapa kocha swą stajnię
老馬戀棧 [老马恋栈] lǎomǎliànzhàn - o starych, którzy nie chcą pójść na emeryturę ;) Stary koń kocha swą stajnię
竹馬之交 [竹马之交] zhúmǎzhījiāo lub 竹馬之友 [竹马之友] zhúmǎzhīyǒu - przyjaciel z dzieciństwa. Dosł. przyjaźń od bambusowego konika
Fonetyczne:
寶馬 [宝马] bǎomǎ - BMW. Dosł. drogocenny koń
抓馬 [抓马] zhuāmǎ - przesadzać, robić dramę (pożyczka właśnie z drama). Dosł. łapać konia
禡 [祃] mà - ofiara czyniona na początku kampanii wojskowej/wojny (bóg 礻 i koń)
騍 [骒] kè - końska matka, klacz
Uff! Sporo tego. Niektóre z tych znaków widziałam po raz pierwszy w życiu; z niektórymi idiomami jestem za pan brat, ale z niewieloma. Chcąc się w koński temat bardziej zagłębić, w roku konia będę miała co robić!
*Inne nazwisko wykorzystujące znak konia to dwuznakowe 司馬 [司马], dosłownie oznaczającego koniuszego, czyli osobę zajmującą się 司 końmi 馬 [马], jednak de facto oznaczające Ministra Wojny w starożytnych Chinach.
**章臺 [章台] zhāngtái - to w dawnym Chang'anie nazwa ulicy będąca synonimem dzielnicy czerwonych latarni
Wśród licznych bóstw domowych dość ciekawe miejsce miejsce zajmują bóstwa łóżka. Jest ich dwoje - dziad 公 i baba 婆 - 床公 (Łóżkowy Dziad) oraz 床婆 (Łóżkowa Baba); obecnie najpopularniejsi są w Zhoushan i na okolicznych wyspach, jednak w wielu innych miejscach, zwłaszcza w południowych Chinach, można znaleźć mniej lub bardziej przekonanych do idei tego, by spalić czasem trociczkę dla bóstw, które mają się opiekować jakąś jedną trzecią naszego życia... i jeszcze innymi łóżkowymi aspektami, od rodzenia dzieci przez odpoczynek i rekonwalescencję aż po kopulację. Najłatwiej poznać ich po tym, że trzymają w dłoniach jedno wachlarz z liści bananowca, a drugie kwiat lotosu. Taka mała gierka słowna: banan 蕉 jiāo i lotos 荷 hé to homofon sformułowania 交合 jiāohé, które wprawdzie teoretycznie mogłoby być niewinnym spotkaniem, ale jednak najczęściej oznacza stosunek płciowy.
Nie są jedynymi bóstwami związanymi z łóżkiem; często wspomina się też Matkę Łoża 床母, opiekującą się przede wszystkim noworodkami.
Jedna z najwcześniejszych wzmianek o Bóstwach Łóżka pojawiła się w Noworocznych Śpiewach 除夜杂咏 mingowskiego poety Yanga Xunji 杨循吉. Jest to... hmmm. Poemat etnograficzny rzekłabym: opisuje ówczesne obyczaje dotyczące wigilii chińskiego Nowego Roku (która wypada właśnie dzisiaj). Pojawia się tam dwuwiersz skoncentrowany na ofiarach dla bóstw:
酌 zhuó to nalewać bądź pić alkohol; kolejne po 醮 jiào słowo związane z alkoholowymi rytuałami.
祀 sì to złożyć ofiarę, w szczególności libację, czyli ofiarę polegającą na wylaniu płynu dla jakiegoś bóstwa czy też w jakiejś intencji.
Tu jednak warto nadmienić, że ponoć tylko baba lubiła sobie golnąć procenty, a dziad był amatorem herbaty (以酒祀床母,以茶祀床公), więc libacja mogła być niekoniecznie alkoholowa. Być może stąd wziął się również inny zwyczaj wiążący mężczyzn z herbatą a kobiety z alkoholem 男茶女酒 - jednym z tradycyjnych podarków zaręczynowych dla narzeczonej jest stągiew wina ryżowego Shaoxing, za to dziewczę w czasie zaślubin musi rodzicom pana młodego podać herbatę. No ale to tylko mała dygresja, wracajmy do naszych bóstw łóżka.
Podajemy więc Łóżkowemu Dziadowi herbatę, a Łóżkowej Babie wódeczkę, jednak poza tym w sypialni umieszczamy również słodycze i owoce i modlimy się o spokojny sen aż po kres naszego żywota. Słodycze miały zaspokoić głód, owoce - pragnienie (ciekawe, do czego miały służyć herbata i alkohol). W nogach i głowach łóżka należało również zapalić trociczki - koniecznie właśnie trociczki, nie świeczki!
Czas tej ceremonii mógł się różnić - niektórzy podejmowali Łóżkowe Bóstwa tuż po Bogu Kuchni, niektórzy zaś czekali z tym aż do pierwszego dnia po Święcie Latarni czyli szesnastego dnia Nowego Roku. Oprócz tych dorocznych ceremonii były również doraźne, związane z wieloma innymi ważnymi dniami: ślub, choroba, pogrzeb... Na wielu wyspach trzy dni po urodzeniu dziecięcia należało złożyć ofiarę naszym bóstwom - ceremonia ta zwała się "Myciem Łóżka" 洗床. Była ona dość specyficzna: dnia owego należało w dwóch czarkach na alkohol ugotować na parze kleisty ryż, ozdobiony czerwoną suszoną głożyną, co miało oznaczać życzenia wczesnego dorośnięcia (pamiętamy, że słówko wcześnie 早 zǎo to homofon głożyny 枣 zǎo, stąd we wszystkich życzeniach, w których chcemy, by coś się szybko zdarzyło, może wystąpić głożyna). Gdy ryż jest gotowy, stawia się go przed łóżkiem, a resztą obdziela dzieci sąsiadów. Gdy dziecko kończy miesiąc, należy natomiast zaprosić któregoś krewniaka do zapalenia Bóstwom Łóżka w ofierze trociczek, a potem zabrać niemowlę na plażę, by związać je z morzem. Po tym symbolicznym związaniu należało przenieść trociczkę do wezgłowia. Ta ceremonia nosiła poetyckie miano "[Stworzenia] łoża z morza, a z nieba błękitu sufitu" 大海为床,蓝天作帐. Ponoć dzieci tak pobłogosławione i zaopiekowane, gdy dorosły nie miały choroby morskiej. W niektórych regionach jedyną osobą uprawnioną do takich czy podobnych ceremonii była babka po mieczu. Czasem ceremonie dla zdrowia dziecka odprawiało się również przy okazji innych dużych świąt takich jak Święto Smoczych Łodzi czy w Podwójną Siódemkę (tu zwłaszcza polecało się dziecię pamięci Matki Łoża, bo właśnie wtedy miała urodziny). Co ważne, w trakcie ceremonii dziecku nie wolno było leżeć na łóżku.
Ciekawe jest, że gdy dziecko było niespokojne, źle spało i było humorzaste za dnia, również proszono nasze bóstwa o pomoc i zatykano trociczki u wezgłowia. Pewnie kadzidełka i brak tlenu w pomieszczeniu faktycznie świetnie usypiały dzieciaki...
Również dorośli marynarze mieli swoje "łóżkowe" ceremonie. Gdy chorowali, tłukli łóżka, by wygonić czające się w łożu demony. Z kolei podczas pogrzebu udawano się na brzeg morza by spalić prześcieradło - ponoć dzięki temu bóstwa łóżka zabierały duszę do morza.
Ciekawym jest, że w przeciwieństwie do bodaj wszystkich innych bóstw, te dwa nie miały swych wizerunków ani ustalonego miejsca w domu. Gdzie stało łóżko, tam były i one - bez specjalnych podstawek na trociczki, bez malunków, bez konieczności ubijania zwierząt... Takie łagodne bóstwa, o które bardzo się dbało, dopóki małżeństwo nie dorobiło się potomstwa, a potem modliło się do nich o zdrowie i spokój dzieciaków, ale w sumie mało ważne w codziennym życiu - a już na pewno nie zajmujące pozycji równie poczesnej, co chociażby Bóg Pieniędzy. A przecież spokojny sen jest sto razy ważniejszy od forsy - tak przynajmniej twierdzę ja, od paru tygodni wybita z normalnego rytmu snu przez opiekę nad chorym Tajfuniątkiem i cierpiąca z tej racji katusze.
Czy Chińczycy naprawdę w to wszystko wierzą?
A czy Polacy wierzą, że jeśli złapiemy się za guzik, to ujrzenie listonosza przyniesie nam szczęście? Może niektórzy wierzą, a większość uważa to za nieszkodliwą tradycję, Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Chińczycy mawiają: 不妨信其有,不敢誣其無 - cóż zaszkodzi wierzyć, w to, że coś tam jest, kiedy nie śmiemy stwierdzić na pewno, że tego nie ma? Niechby przy łóżku kryły się bóstwa czy też anioły, które będą nad nami czuwać. I niech pomogą mi wreszcie odzyskać normalny, zdrowy sen. Zbliża się początek semestru i już NAPRAWDĘ powinnam odespać...
Kiedy myślę o dialogu międzykulturowym i tym, dlaczego tak ważna jest wymiana myśli z ludźmi kompletnie od nas odmiennymi, przychodzi mi na myśl ta niepozorna książeczka, napisana i zilustrowana przez Jimmy'ego Liao, tajwańskiego autora książek podobno dla dzieci. Piszę "podobno", bo nawet książeczka wspomniana w tytule, choć maleńka i obrazkowa, zawiera idee i wzbudza uczucia, które dla dzieci są kompletnie niedostępne. Dlaczego jednak wspominam o niej przy okazji dialogu międzykulturowego? Dlatego, że bezpośrednią inspiracją był dla Jimmy'ego wiersz Szymborskiej Miłość od pierwszego wejrzenia.
Właśnie tak powinno być. Coś trafia w nasze ręce przypadkiem i któraś synapsa sprawia, że obca idea rozkwita w coś "najmojejszego", przefiltrowanego przez moje uczucia, myśli, doświadczenia. Nie zawsze od razu - czasem hibernuje wiele lat, czekając na odpowiednią chwilę, odpowiednią glebę, odpowiednią proporcję deszczu i słońca, a może uśmiechu i łez. Jeśli będę mieć szczęście, to moje też kiedyś rozkwitnie w coś innego - i tak dalej.
Polecam nie tylko samą książeczkę (wraz z innymi tegoż autora), ale i film nakręcony na jej podstawie:
Życzę nam wszystkim wiele miłości, wiele inspiracji i ciągłego dialogu.
Najbardziej mi się podoba nieprzetłumaczalny fragment
往事若無其事
關係也沒關係.
往事 wǎngshì to przeszłość, przeszłe sprawy.
若無其事 [若无其事] ruòwúqíshì znaczy jak gdyby nigdy nic, nonszalancko, na spokojnie. Ale dosłownie to "jakby nie było tej sprawy" - tej przeszłej sprawy wspomnianej przed chwilą.
關係 [关系] guānxi to z kolei relacja, związek, ale też dotyczyć czegoś, mieć na coś wpływ.
Ale już 沒關係 [没关系] méiguānxi czyli dosłownie "bez związku", "nie dotyczy" ma oprócz tego inne znaczenia: nic się nie stało, nie ma sprawy, to nic takiego; nie ma za co, drobiazg; nieistotne, nieważne; nie przejmuj się, nie martw się.
Jeśli macie małe dzieci, być może słyszeliście o brytyjskim serialu telewizyjnym przeznaczonym dla dzieci tak małych, że w ogóle jeszcze nie powinny oglądać telewizji, pt. Dobranocny Ogród. Jeśli nie słyszeliście, nie przejmujcie się zbytnio - niewiele straciliście. No chyba, że faktycznie macie malutkie dzieci, dla których potrzebujecie nieagresywnych, ciepłych w odbiorze bajeczek, to wtedy będzie jak znalazł:
Ja sama nigdy nie dowiedziałabym się, że coś takiego istnieje, gdyby nie fakt, że zakończenie tej prostej bajeczki zostało wchłonięte przez chiński potoczny język. Każdy odcinek serialu kończy się bowiem pożegnaniem z bohaterem Makką Pakką. Po chińsku przetłumaczone zostało na 晚安,玛卡巴卡! (wǎnān mǎkǎ bākǎ) i bodaj wszyscy Chińczycy wiedzą, że po "maka baka" idzie się spać. Co ciekawe, choć bajeczka ta ma już prawie dwadzieścia lat, dopiero w 2021 roku pożegnanie zrobiło tak wielką karierę, pewnie za sprawą TikToka i innych mediów społecznościowych. Często można natknąć się na przykład na filmiki o usypianiu malutkich dzieci - zawsze towarzyszyć im będzie podkład dźwiękowy 晚安,玛卡巴卡!jak na przykład tutaj.
U nas w domu funkcjonuje dobranoc, pchły na noc, ale też dobranoc, mandarynka (bo ZB nie był w stanie opanować pcheł, a mandarynkę potrafi powiedzieć i to z soczystym r!) no i maka baka też istnieje, choć nikt poza mną nawet nie wie, skąd to powiedzonko trafiło do chińskiego. No ale nie każdy ma fioła na punkcie potocznej chińszczyzny...
Kiełbasa z tofu to tradycyjny produkt mięsny zachodniego Yunnanu, ponoć wynaleziony przez Yi, ale powszechny również w rejonach rzadko przez nich zamieszkanych. Typowymi składnikami są białe tofu, krew wieprzowa, zmielony boczek i przyprawy (sól, alkohol, imbir, zmielone nasiona kopru, czarny kardamion itd.) wsadzone do jelita wieprzowego. Ponieważ jest to produkt niewędzony, jadany zazwyczaj na świeżo, najłatwiej się na niego natknąć zimą bądź wczesną wiosną. O ile sama technika przygotowywania kiełbas pewnie nie bardzo się różni od polskiej, o tyle etap przygotowywania jelita do nadziewania jest dość ciekawy: najpierw moczy się je w ciepłej przegotowanej wodzie, potem "pierze" i przepłukuje, a potem obsypuje mąką kukurydzianą wymieszaną z liśćmi cytrusowymi i nacią rzodkwi i szoruje na sucho. Później czyści się je solą i dopiero wówczas uznaje za pozbawione zapaszku i nadające się do zrobienia kiełbasy. Po wypchaniu jelit farszem wiesza się kiełbasy do wyschnięcia na cały miesiąc! Nie można powiesić bezpośrednio w miejscu słonecznym, bo sfermentują i się zepsują; nie można ich też powiesić w miejscu zbyt zimnym i wilgotnym, bo spleśnieją. Przed spożyciem należy je umyć, a potem smażyć, piec, gotować lub gotować na parze.
Najbardziej popularne są w Lijiangu, Chuxiongu, Dali, Baoshan, Dehongu, Nujiangu, Diqingu i Lincangu. Oczywiście w różnych regionach różnią się smakiem, kolorem, zapachem... Nasze ulubione to kiełbasy z tofu z regionu Pu'er, o pięknej złotej barwie:
Na tym półmisku smażone w głębokim tłuszczu z suszonym chilli, obok zwykłej kiełbasy i smażonych jelit, oczywiście podane z mączką chilli do maczania.
Wybrałyśmy się z koleżanką do niezastąpionego parku przy Stawie Czarnego Smoka, by podziwiać kwiaty śliwy. To znaczy kwiaty moreli, ale ponieważ na całym świecie są znane jako kwiaty śliwy... Nie zawsze upieram się przy morelach, choć wikipedia jest jednoznaczna pod tym względem. Anglojęzyczni są sprytni: wymyślili sobie śliwę, a gdy okazało się, że to jednak morela, dodali po prostu "chińska" - i od razu wiadomo, że Chińczycy są dziwni, a nie oni, nadający niewłaściwe nazwy ;) A oczywiście w języku polskim funkcjonuje jako morela "japońska", jak dziesiątki innych roślin ewidentnie pochodzących z Chin, a w Polsce traktowanych jak wynalazek japoński. Grrr.
Do meritum: do parku tego przesadzono setki drzewek pochodzących z Morelowego Zaułka w centrum miasta i cały czas dosadza się nowe. Dzięki temu powstał tu kojący ciało i duszę morelowy ogród, który od połowy stycznia aż do marca obłędnie pachnie, wspaniale wygląda i jest idealnym miejscem wczesnowiosennych przechadzek. Rokrocznie odbywa się tu Święto Morelowych Kwiatów - dlatego warto się tu wybrać w dzień powszedni, kiedy jest choć trochę mniej ludzi.
Kiedy patrzę na kwitnące morele, przypomina mi się słynne powiedzonko przypisywane tangowskiemu mistrzowi buddyzmu chan Huangbo Xiyun:
不是一番寒彻骨,
Gdyby nie ten mróz, który przenika aż do szpiku kości
怎得梅花扑鼻香
Jak miałbyś zaznać kwiatu moreli wonnej słodkości?
Czyli: konieczne są te wszystkie trudności, by zaznać piękna, dobra, sukcesu - jak zwał tak zwał. Wszystko, przez co w życiu przechodzimy, jest Drogą. A droga nie może być łatwa.
Nie bez kozery właśnie temu mistrzowi, bodaj najbardziej taoistycznemu ze wszystkich buddystów, przypisuje się akurat to powiedzenie...
To, że przypominam sobie właśnie to powiedzenie, zapewne związane jest z dość kryzysową sytuacją, która nas dopadła: Tajfuniątko dopadło atypowe zapalenie płuc. Przez tę atypowość odkryliśmy, że to nie zwykły kaszel, tylko coś poważniejszego, dopiero po trzech tygodniach, gdy przyplątało się zakażenie krzyżowe. W związku z tym niemal zamieszkaliśmy w szpitalu, łącząc opiekę nad małą z własnymi obowiązkami. Całe szczęście ja mam już przerwę śródsemestralną, ale ZB nadal pracuje. A w dodatku szpital zaczął się... w trakcie pierwszej od tuzina lat wizyty Taty. Nie chcąc, by Tato miał styczność ze szpitalem, a jednocześnie pragnąc spędzić z Nim jak najwięcej czasu, dokonywaliśmy z ZB cudów graniczących z teleportacją ;)
Ale teraz przychodzi powoli czas na wonną słodkość kwiecia moreli: wczoraj wyprawiłam zdrowego i zadowolonego z pobytu Tatę do domu, a Tajfuniątko może już przespać prawie całą noc bez kaszlu. Po tygodniu mrozu przenikającego nas aż do szpiku kości możemy odetchnąć z ulgą.