blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2020-07-27

Śmiejący się Budda 笑佛

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl czyli pod egidą Unii Azjatyckiej. 

Śmiejący się Budda to niekanoniczna postać Buddy, która zrobiła naprawdę sporą karierę - zwłaszcza jak na postać niekanoniczną. Można go znaleźć w Chinach, Japonii, a także w większości sklepów z "chińszczyzną" - nawet u mojego Taty na biurku jeden siedział! Był drewniany i bardzo go lubiłam, bo pięknie się śmiał, był gruby i sympatyczny. To kolejna rzecz, która łączyła mnie z Chinami na długo przed moim wyjazdem do Azji...
Dziś, kiedy wiem o nim więcej, jeszcze bardziej mi się podoba. Wywodzi się z folkloru, z czasów dynastii Song. Ponoć jego pierwowzorem był Qieci 契此, tak inny od zwykłych nabzdyczonych mnichów, że aż pokochał go lud. Kim więc był Qieci?
Był mnichem chan, żyjącym za panowania późniejszej dynastii Liang, za czasów Pięciu Dynastii i Dziesięciu Królestw czyli w X wieku. Wywodził się z terenów dzisiejszego Zhejiangu. Nazywano go Mnichem z workiem 布袋和尚 - płócienny wór to jego atrybut - albo Śmiejącym się Buddą - ponieważ lico jego przeważnie upiększał szeroki uśmiech. Gdybym miała porównać Płócienny Worek (布袋 Budai) - bo tak go skrótowo nazywają - z jakąś postacią europejską, powiedziałabym o nim "chiński braciszek Tuck" - tędzy i rubaszni mnisi, czyniący dobro w sposób niekonwencjonalny i raczej mało cnotliwi. W songowskich Żywotach świętych czyli w Biografiach wybitnych mnichów Song Qieci został opisany jako rubaszny tłuścioszek ze zmarszczonymi brwiami, niecierpliwy w mowie, śpiący gdzie popadnie*. Często podparty laską, Budai nawiedzał targowiska, bo gdy jest dużo ludzi, dobrze się żebrze. Cokolwiek dali ludzie, trafiało albo prosto do brzucha, albo do torby - na później.
Choć żebrał po targowiskach, przyjaźnił się też z możnymi - Jiang Zongba, ważny urzędnik, uważał go za swego nauczyciela i razem z nim się szlajał. Pewnego dnia, gdy wspólnie zażywali kąpieli, Zongba zauważył na plecach Qieci dwie pary oczu. 
Ja go lubię jeszcze za to, że chętnie otaczał się dziećmi i nie przeszkadzało mu to, że się z niego naigrawały. Bóg (samo)zadowolenia, obfitości, dobroduszności... No a poza tym podobno potrafił wróżyć i przepowiadać pogodę, więc już w ogóle pełnia szczęścia. Z pogodą radził sobie w ogóle świetnie, bo nadzwyczajne moce chroniły go przed chłodem i śniegiem. 
Przed śmiercią Budai zostawił słynną frazę:
Maitreja to prawdziwy Maitreja, ma nieskończoną liczbę wcieleń, zawsze objawia się współczesnym, ale oni go nie rozpoznają**.
To dało początek przekonaniu, że tak naprawdę Budai był jednym z wcieleń Maitrei. Cóż, obaj byli wesołymi grubaskami no i Maitreja miał ponoć odwiedzać nasz świat często i nauczać. W sumie nie dziwiłabym się wcale, że późniejsi ludzie ich sobie stopili w jedno, zadziwia mnie tylko to, że Budai był tak nieskromny, że sam siebie nazwał Maitreją...
To wpłynęło zarówno na rozszerzenie kultu Śmiejącego się Buddy, jak i... na sam kult Maitrei, w Chinach chętnie przedstawianego właśnie w postaci uśmiechniętego grubasa - choć w innych częściach Azji Maitreja wygląda zupełnie inaczej. W Chinach ma być dobrodusznym szczęśliwcem, pokazującym, że im jesteśmy bardziej wyrozumiali, tym większe czeka nas szczęście.
Wracając do Budai - ponieważ zaopatrzony jest w worek, jest gruby i szczęśliwy, Chińczykom kojarzy się z bogactwem. Cóż za ironia losu! Żebrzący Qieci bywa utożsamiany z Bogiem Pieniędzy. Jest taką... buddyjską odpowiedzią na taoistycznego Fan Li. I chyba jednym z najsympatyczniejszych bogów-niebogów, o którym słyszałam.

Tutaj poczytacie o jego japońskiej wersji.

*形裁腲脮,蹙頞皤腹,言语无恒,寝卧随处。
** 彌勒真彌勒,化身千百億,時時示時人,時人自不識

4 komentarze:

  1. Tak, Budai-Hotei bardzo odbiega od standardowego wyobrażenia humorzastego bóstwa, to czyste poczucie humoru :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i dobro w takiej formie, jaka jest rzadko widywana u chińskich bóstw :)

      Usuń
  2. A dlaczego ma takie wielkie uszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uszy długie jak płatki lotosu są jednym z pomniejszych atrybutów Buddy: https://en.wikipedia.org/wiki/Physical_characteristics_of_the_Buddha

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.