blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2019-01-03

雞內金 kurze złoto

Opisując dla Was kiedyś kulinarne zastosowanie mielca, czyli ptasiego żołądka mięśniowego, wspomniałam, że na żołądku takim znajduje się żółta, gorzka błonka, która znajduje zastosowanie w chińskiej medycynie. Ze względu na kolor (jest słonecznie żółta) oraz wartość (bo robi się z niej lekarstwo) nazywana jest "złotem z wnętrza kury". Miałam szczerą nadzieję nigdy tego "złota" nie spróbować; na samą myśl się wzdragałam. A jednak lekarz, przyjrzawszy się Tajfuniątku, które najwyraźniej miało jakieś problemy trawienne, polecił właśnie lek tradycyjny na bazie kurzego złota.
Pierwsza wzmianka o leczniczych właściwościach błony z ptasich żołądków znajdują się już w Ziołowej Biblii Shennonga, jednym z najstarszych chińskich dzieł medycznych. Jest to lekarstwo nie tylko na problemy z trawieniem, ale również leczące nocne moczenie, a także kamienie w nerkach i innych narządach. Dobrze działa również na śledzionę, jelita i pęcherz. A co najlepsze, ponieważ nie zawiera żadnych toksycznych czy niebezpiecznych substancji, lekarstwa z kurzego złota można podawać nawet dzieciom. Ponieważ błonka jest gorzka, zazwyczaj dodaje się solidną porcję cukru, żeby dziecię mogło to w ogóle przełknąć. Zresztą - nie tylko dziecię, ja też tylko z cukrem dałam radę...
A najlepsze jest to, że naprawdę pomogło!

3 komentarze:

  1. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, ale cóż, ważne, że pomogło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszych kilka lat mieszkania w Chinach też byłam sceptycznie nastawiona do chińskiej medycyny, ale teraz najczęściej leczymy się właśnie przy jej pomocy :)

      Usuń
  2. Coś w tym jest. Słyszałam, że jeśli przeprowadzamy się do innego kraju, dobrze jest stosować lokalne środki. Ja na przykład podczas pobytu w Bośni na przeziębienie dostałam rakiję ugotowaną z cukrem. Pomogło! :-)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.