Wybranie się na ten film do kina traktuję jak grzeszną przyjemność, coś jak zjedzenie pół tabliczki czekolady. Na wszelki wypadek nie czytałam recenzji; jedynkę mam na dość świeżo, ponieważ po raz pierwszy obejrzałam ją zaledwie parę lat temu, a internet aż kipi od urywków, które bez przerwy gdzieś wyskakują.
Cieszę się z większej różnorodności postaci - Lucy Liu i Simone Ashley są bezpośrednim powodem, dla którego mogę pisać o filmie u mnie na blogu. Nie pora na recenzje; nie jestem specjalistką, nie znam się, a mam dość mieszane uczucia, więc najpierw je sobie uporządkuję, a potem będę się wypowiadać.
Dziś o czymś innym: o ogólnochińskim wezwaniu do bojkotu filmu... z powodu pojawienia się w nim Azjatki o imieniu Qin Zhou.
16 kwietnia 2026 roku Twentieth Century Studios opublikowało na swoim oficjalnym kanale YouTube fragment promocyjny filmu, w którym ukazana została interakcja między Andy a jej asystentką Qin Zhou. W postać tę wcieliła się amerykańska aktorka chińskiego pochodzenia, Helen J. Shen. No i oczywiście uczucia narodu chińskiego zostały urażone, bo astystentka jest ewidentnie kujonką, a w dodatku jej imię i nazwisko ma stereotypowe chińskie brzmienie podobne do "ching chong" czyli obraźliwego zwrotu służącego do wyśmiewania się z Chińczyków.
W odpowiedzi na powyższe kontrowersje scenarzysta powiedział, że imię Qin Zhou zostało zaczerpnięte od przyjaciela z dzieciństwa. Podkreślił, że postać ta jest „wielowymiarowa” i nazwał ją hołdem dla „ambitnych i inteligentnych asystentek z pokolenia Z”, z którymi zetknął się w swoim życiu.
Najśmieszniejsze w tym jest, że zgodnie z chińskimi wyszukiwarkami w samych Chinach kontynentalnych żyje zapewne około kilku tysięcy Chińczyków płci obojga, którzy noszą takie bądź podobnie brzmiące nazwisko i imię. Ech. Do wszystkiego można się przyczepić. Dla mnie na przykład ta asystentka była godną następczynią Andy Sachs - też wydaje się nie pasować do miejsca, w którym pracuje, a jednak doskonale wywiązuje się z powierzonych jej zadań. No ale jeśli ktoś z powodu dorobionej teorii o rzekomym rasizmie nie pójdzie do kina... To cóż - jego strata. Większość jednak nie zbojkotowała. Całe szczęście nie wszyscy są tak przewrażliwieni, żeby wszędzie widzieć obelgi i rasizm...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.