blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-06-07

Stroje Yi z Luquan 禄劝彝族服饰

Choć Chińczycy dość niewielką uwagą obdarzali barbarzyńców, już za Mingów opisali ówczesnych Yi jako lud, którego mężczyźni noszą długie, przewiązane materiałem włosy, w uszach noszą kolczyki, na ubranie zarzucają peleryny, a do pasa noszą przytroczone noże. Ich kobiety kryją głowy pod barwnymi chustami, a ich główną ozdobą są czerwone i zielone kamienie szlachetne oraz rozmaite muszle, m.in. przydaczni.
Dawnymi czasy jadali Yi głównie kukurydzę, pszenicę, ziemniaki i bobowate. Od lat '80 XX w. począwszy, zaczęli się przerzucać na ryż. W dawnych czasach polowali, ale w komunistycznych Chinach polować nie wolno, więc podstawą diety stała się, jak u Chińczyków, wieprzowina. Dziś od etnicznych Chińczyków odróżnia ich przede wszystkim wielkie zamiłowanie i talent do chlania. W mało którym yijskim gospodarstwie nie pędzi się rozmaitych bimbrów, pitych później całymi miskami. Nawet kobiety w połogu tradycyjnie pojono wódką, dla przyzwoitości wymieszaną z imbirem, brązowym cukrem i jajkiem.
Ponieważ badania etnograficzne nie były jeszcze w modzie, nie wiedzieli Chińczycy (a znakomita większość nie wie do dziś), że jest wiele plemion określanych zbiorczą nazwą Yi, a ich zwyczaje i stroje mogą się znacząco różnić (mam niejasne wrażenie, że tylko picie dużej ilości wódki pozostaje bez zmian...). Co bardziej doświadczeni etnografowie potrafią jednak odróżnić poszczególne plemiona po nakryciach głowy, obuwiu, ozdobnych pasach czy nawet po typach haftu.
W 2013 roku na listę niematerialnego dziedzictwa Yunnanu trafił yijski haft z Luquan. Powstaje w ten sposób, że artysta najpierw rysuje (bez użycia dodatkowych narzędzi!) wzór na materiale, dostosowując go do wielkości płachty i typu materiału, a dopiero potem uzupełnia się wzór barwnym haftem. Zazwyczaj tematem są popularne czy też mające znaczenie symboliczne rośliny i zwierzęta - często będą to kamelie, które dla Yi są symbolem piękna kobiecego albo tygrysy - jeden z totemów. Wielobarwne hafty zdobią pasy, dziecięce nosidełka, odświętne stroje a nawet obuwie!
Z najwyższą przyjemnością chodziłabym tak na co dzień. Niestety, jak każda ręczna robota, stroje te są koszmarnie drogie...

10 komentarzy:

  1. Wiem, że jako osobnik rodzaju męskiego mam nikłe pojęcie o kolorach ale te hafty bardzo przypominają mi niektóre rodzaje naszego, polskiego haftu. Może nie ma w naszym hafcie motywów ryb ale już 'ptactwo' jest bardzo nasze :)
    Swoją drogą ten Lud Yi jest ciekawy bo z tego co wiem genotypowo rasa żółta ma raczej słabą głowę i jest podatna na uzależnienie od wódy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podatni na uzależnienie są, ale słabych głów raczej nie mają...

      Usuń
  2. Yi i Łowiczanie mają wspólnego przodka :-)
    Jak mnie kiedyś zaniesie do Chin to sobie kupię takie kapcie z kogutkiem napadając uprzednio na jakiś bank

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. swoją drogą, w polskie stroje ludowe też bym się chętnie zaopatrzyła :)

      Usuń
  3. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia w butach z pawiem/kogutkiem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne, ale ze względu na szmacianą podeszwę szalenie niepraktyczne... ;)

      Usuń
  4. Te buty to niezły odjazd :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomin haft kaszubski chwilami.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.