blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2018-03-03

肉末烩豌豆 mielona wieprzowina duszona z groszkiem

Przy okazji dzisiejszego wpisu kulinarnego trochę wiedzy językowej. W mandaryńskim istnieje bardzo wiele znaków związanych z szeroko pojętą sztuką kulinarną. Czasem ciężko tłumaczyć na polski, ponieważ dla Polaka gotowanie w wodzie i gotowanie na parze to gotowanie - różni się tylko metoda. Dla Chińczyka samo gotowanie będzie się różnić leksykalnie w zależności od tego, czy będziemy gotować 煮, gotować długo na małym ogniu 炖 albo 熬, gotować na parze 蒸 itd. To samo dotyczy smażenia - w Polsce smaży się i frytki, i kotlety, i chińszczyznę. W Chinach frytki się 炸, kotlety 煎 a większość dań 炒...
Postanowiłam, że przy okazji rozmaitych przepisów, odkrywać będę przed Wami tajemnice chińskiego słownictwa kulinarnego. Na pierwszy, nomen omen, ogień pójdzie słówko
燴/烩 huì
Słówko to ma trzy znaczenia, w tym dwa kulinarne.
1. Metoda gotowania polegająca na tym, że najpierw się obsmaża bądź smaży krótko w głębokim tłuszczu jakiś produkt, a później dodaje się do niego wody, dusi aż do osiągnięcia pożądanego stanu, a na końcu ewentualnie zagęszcza powstały sos skrobią.
2. Gotowanie tzw. posiłku dla leniwych, metodą jednogarnkową: wsadzamy ryż z mięsem i warzywami, dodajemy wody i razem gotujemy. Ewentualnie: gotujemy osobno, ale podgrzewamy razem - stąd w wielu knajpach z tzw. szybkim jedzeniem mamy albo ryż smażony, albo ryż w zupie, albo właśnie ryż huì - czyli odgrzany wraz z innymi składnikami.
3. Niekulinarne znaczenie wzięło się pośrednio z tej drugiej metody: oznacza wplątanie kogoś w jakąś sytuację, zazwyczaj niezręczną, wmieszanie kogoś w coś wbrew jego woli.

Skupmy się na pierwszym znaczeniu tego słowa. Dzisiejsza potrawa jest przyrządzana właśnie metodą huì, przy czym ja akurat zrezygnowałam z ostatniego kroku i nie zagęszczałam sosu - Tajfuniątko zdecydowanie woli sos bez mąki ziemniaczanej.

Składniki:
  • solidna garść świeżego/mrożonego groszku
  • garstka mielonego mięsa wieprzowego
  • pokrojona w kosteczkę czerwona papryka albo marchewka
  • sos sojowy
  • odrobina soli, pieprzu
Wykonanie:
  1. Rozgrzać w woku tłuszcz i obsmażyć na nim mięso aż zmieni kolor i się rozpadnie na drobne. Smażyć aż do wyparowania powstałego sosu.
  2. Dorzucić marchewkę/paprykę i dalej obsmażać, a gdy warzywa zapachną, dodać sos sojowy i przyprawy. Smażąc wymieszać solidnie.
  3. Dodać miseczkę wody, dusić na dużym ogniu, aż zawrze woda, a potem na małym ogniu, aż konsystencja warzyw będzie nam odpowiadać (marchewka potrzebuje dużo więcej czasu niż papryka).
  4. Dorzucić groszek, poddusić jeszcze chwilkę.
  5. Sos możemy albo częściowo odparować, albo zagęścić (łyżeczką mąki ziemniaczanej, rozmieszanej z ćwiercią szklanki wody), albo zostawić. Ja zostawiam, bo Tajfuniątko bardzo go lubi. Ponieważ w moim domu czołowym pożeraczem tego dania jest właśnie małe dziecko, sosu sojowego i innych przypraw dodaję bardzo symbolicznie. Jeśli jednak lubicie ostrzejsze smaki, to na etapie smażenia mięsa możecie dodać drobno posiekaną zieloną cebulkę i takiż imbir.
Ilość składników można zwielokrotnić. U nas w domu nawet trzeba. Bo garstka mięsa i garść groszku to zdecydowanie za mało dla Tajfuniątka, który kocha wszystkie składniki tego dania i spożywa je, jakby od tygodnia nie jadło...

2 komentarze:

  1. Świetny pomysł :) przyjemne z pożytecznym 😊 proszę więcej przepisów z chińskimi smaczkami językowymi 😃

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.