blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-05-23

Góra Yuantong - kamienne paifangi 圓通山 -- 石牌坊

Nie lubię chodzić do ZOO. No dobrze - lubię w jednym wypadku, gdy zwierzęta mają dużo przestrzeni i swobody oraz warunki zbliżone do naturalnych. W Kunmingu istnieją dwa ZOO - jedno na obrzeżach miasta, jest to właśnie duuuuuży park, w którym ciężko w ogóle dopatrzyć się zwierząt. Drugie znajduje się w centrum i dysponuje tylko ciasnymi klateczkami i słoniem na łańcuchach. W tym ZOO lubię tylko park pawi, bo w nim ptaki są puszczone luzem i faktycznie można oczy stracić wpatrując się w ich piękno. A, skłamałam. W tym ZOO lubię również część parkową, obejmującą prawie całą Górę Yuantong. W tej parkowej części mieści się parę zabytków, parę ładnych krajobrazów i przewspaniały park jabłoniowo-wiśniowy, który na wiosnę oblegają miliony ludzi podziwiających sakurę.
Dziś chciałam Wam przedstawić jeden z trzech tutejszych kamiennych paifangów. Są o tyle ciekawe, że powstały dopiero w latach '30 XX wieku i wizualnie bardzo odstają od chińskich tradycyjnych paifangów, które winny mieć zakręcone chińskie dachy, olśniewać feerią kolorów itd. Takie paifangi możemy zobaczyć w większości chińskich miast; w Kunmingu do najsłynniejszych paifangów w starym stylu należą paifangi Złotego Konia i Szmaragdowego Koguta.
Tymczasem nasze kamienne paifangi są zupełnie nie z tej bajki:
Całe z kamienia, bez charakterystycznych chińskich dachówek, w dodatku opatrzone z jednej strony tradycyjnymi chińskimi lwami, a z drugiej - klęczącymi słoniami z opuszczonymi trąbami. Ta druga ozdoba jest bardzo yunnańska; mam wrażenie, że widać tu wpływy tajskie obok stricte chińskich.
Paifangi te mieszczą się we wszystkich oprócz północnej częściach parku; są utrzymane w tym samym stylu, tak samo ozdobione. Czy miały być zaprzeczeniem tradycji i krokiem na drodze ku nowoczesności? Pewnie tak, tylko - sama idea paifangu jest przecież na wskroś tradycyjna...
Tak czy inaczej - podoba mi się, że choć wzniesiono je za Republiki, nikomu nie wpadło do głowy, by je zburzyć. Góra Yuantong w ogóle oparła się próbom większych zniszczeń - przetrwała i Świątynia Yuantong, i parę zabytków na terenie tego parku.

2 komentarze:

  1. Ciekawostka "a z drugiej - klęczącymi słoniami z opuszczonymi trąbami". Utarło się przekonanie, że słoń na szczęście musi mieć trąbę w górze. Opuszczona - podobno - zwiastuje nieszczęście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale tak się utarło głównie w kulturze europejskiej; w Południowo-Wschodniej Azji to przekonanie nie istnieje :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.