2026-03-03

走馬燈 lampion z ruchomym koniem

Z okazji Roku Konia chciałam wspomnieć o lampionie, który jest mocno z koniem związany. 
走馬燈 [走马灯] zǒumǎdēng to tradycyjna latarnia używana w trakcie Święta Latarni (wszystkiego najlepszego, to właśnie dziś!), ale też np. w Święto Środka Jesieni. Oprócz tego we współczesnej chińszczyźnie używa się tej nazwy jako metaforę częstej zmiany stanowisk (zwłaszcza narzuconej przez szefostwo) oraz jako zabawną nazwę obrotowych drzwi. 
Lampiony takie znane były w Chinach pod różnymi nazwami od prawie dwóch tysięcy lat. Zerknijmy:  
Jak widać, zasada działania lampy karuzelowej to prosta fizyka cieplna, podobna do uproszczonej wersji silnika Stirlinga: powietrze ogrzane płomieniem unosi się do góry, po drodze napotykając bęben ze szczelinami i popychając je jak wiatr popycha łopatki wiatraka. Mechanizm się kręci i mamy "kino".
Niestety, w dzisiejszych czasach trudno na nie trafić; zostały zastąpione przez lampiony elektryczne. Ja jak dotąd widziałam takie lampiony tylko na filmach.

Zastanawiacie się być może, dlaczego w Święto Latarni nie pokażę Wam kolejnej pięknej Wystawy Latarni w Parku Wielkiego Widoku lub nad Szmaragdowym Jeziorem. Planowałam to zrobić! Tydzień temu specjalnie wybraliśmy się po zmierzchu "na miasto"; zjedliśmy porządną kolację, żeby mieć siłę na dwie godziny łażenia. I wtedy zaczęło lać...
Nic to, mówimy sobie. Przecież do święta jeszcze tydzień, zdążymy. Parę dni temu wybraliśmy się więc po raz wtóry... i pocałowaliśmy klamkę. A raczej żelazną bramę, bo Park Wielkiego Widoku zamknięty był na cztery spusty. Ki diabeł? Czyżby w tym roku odwołano wystawę?
Nie. Odbyła się. W dniach 23 stycznia - 15 lutego, czyli zakończyła się na dwa dni przed rozpoczęciem Nowego Roku. Jeszcze raz: wystawa, której jedyne powiązanie z tradycją polega na tym, że odbywa się w trakcie chińskiego Nowego Roku i kończy w okolicach Święta Latarni, odbyła się miesiąc przed czasem. Pojęcia nie miałam - nikt z moich znajomych też nie wiedział; nikt nie wrzucał fot w mediach społecznościowych, nie było żadnych reklam w autobusach. Kurczę, przecież właśnie wtedy był w Kunmingu Tato, mogłam go zabrać na tę wystawę i pokazać coś naprawdę ciekawego... Ale nie wpadłam na to, żeby sprawdzić termin, bo przecież wystawa ta zawsze odbywała się z okazji chińskiego Nowego Roku! 
Do domu wracałam zrozpaczona, tym bardziej, że oczywiście natychmiast w internecie zobaczyłam, że w tym roku było jeszcze ładniej niż w latach ubiegłych:

 

Nic to. Mam nauczkę: nigdy nie dowierzać tutejszym Chińczykom, że zrobią coś w zgodzie z tradycją. Albo chociaż sensownie i w odpowiednim czasie. W przyszłym roku zacznę sprawdzać terminy już w okolicach Bożego Narodzenia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.