blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2011-06-30

cuda sie zdarzaja

Wczoraj mialam egzamin z chinskiej gramatyki. To znaczy, inne elementy tez byly, ale to ta gramatyka mnie najbardziej przerazala. Bo wiecie, ja nawet tej polskiej nie znam. Zawsze wszystko pisalam na czuja i jakos sie udawalo. Pamietam, ze rozbior logiczny i gramatyczny zdania odwalalam od kolegow, potem zmienialam dla niepoznaki jakies przypadkowe miejsca, na czuja oczywiscie, a potem dostawalam piatki nie wiadomo za co. Gramatyki angielskiej sie nie uczylam, a ladne oceny dostawalam za spiewanie Beatlesow. Francuski, niemiecki, wloski - kiedyz to bylo??!! Pamietam od biedy resztki laciny, ale i to nie bardzo.
A tutaj nagle sprawdzian z pytaniami typu: co jest najmniejsza czescia zdania, wyjasnij, jak sie konstruuje chinskie zdanie, na jakie grupy moza podzielic chinskie slowa i wedle jakich kryteriow, jak sie te slowa lacza i tak dalej, i tak dalej...
Uczylam sie. Pierwszy raz w zyciu naprawde sie uczylam tej guuuuuuupiej chinskiej gramatyki. Przydawki, okoliczniki, komplementy kierunkowe i caly ten chlam. O, matko... I umiem calkowicie poprawnie zestriptease'owac chinskie zdanie!!!! Hurrrra!
Jesli do tej pory uwazalam, ze istnieja rzeczy niemozliwe - teraz wiem, ze sie mylilam! :)
Do sukcesow zaliczonych w tym tygodniu musze dodac jeszcze pierwsza udana scine (zbilam z nog Malego Smoka) podczas gry w siatkowke - sama nie wiedzialam, ze jestem tak silna! - oraz pierwsza rozmowe o prace zakonczona przejsciem do drugiego etapu. Moze nie umre w tych Chinach z glodu.
Biore sie za pisanie moich milionow wypracowan. Do nastepnego :)

5 komentarzy:

  1. No to gratulacje. Talent + odrobina pracy = GENIUSZ (a przynajmniej jego zalążki :))
    Dlaczego jeszcze nie ma żeńskiej formy od tego określenia? Czy dlatego, że brzmiałoby trochę śmiesznie: GENIUSZKA :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. ekhm... dziekuje za kiomplement :D Ale geniuszem nigdy nie bede, bo... za malo pracuje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. a nie mówiłam, że się uda? a tyle paniki było. brawa za najlepszy striptiz w dziejach chińskiej gramatyki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no i zawsze możesz dążyć do geniuszu, bo przecież chodzi, żeby gonić króliczka, a nie go złapać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czy najlepszy to nie wiem :D ale udany!!! A to, czy wazna gonitwa, czy jej rezultat, zalezy od tego, czy jestesmy glodni :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.