blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2022-01-20

Wąwóz Skaczącego Tygrysa II 虎跳峡

Drugiego dnia można spokojnie zrobić do końca trasę do punktu, z którego możemy zostać odebrani przez autokar, czyli do Tina's Guesthouse (Tina's 客栈). Jednak dawniej autokary przyjedżały całe popołudnie, a teraz jedyny odjeżdża koło 15.30, więc jeśli tylko chcemy przejść z Halfway do Tiny, to oczywiście z palcem w nosie. Jeśli jednak po drodze chcecie robić zdjęcia, dużo zdjęć, rano w spokoju napić się kawy, a po zjawieniu się u Tiny jeszcze zejść do samej rzeki i słynnej skały, trzeba się będzie bardzo spieszyć. Dlatego rozbiłyśmy sobie tę trasę na dwie części - do Tiny, a dopiero następnego ranka do rzeki. Trasa między Halfway a Tiną jest łatwiutka i zazwyczaj prowadzi lekko w dół, więc ciężko doprawdy się zmęczyć. Słyszałam o hardkorowcach, którzy ten kawałek przebiegają. Jest tu jednak kilka miejsc dość niebezpiecznych - żleby wypełnione żwirem, po którym łatwo się ześlizgnąć kilkadziesiąt metrów w dół, przejścia koło wodospadów, tak mokre i śliske, że trzeba bardzo uważać. Chińczycy sieją defetyzm; koleżanka próbowała mnie zmusić szantażem emocjonalnym do kupna kijków trekingowych, jednak zapewniam z ręką na sercu, że nie są one potrzebne. Po drodze jest kilka zaledwie miejsc, w których warto się podeprzeć, a są na tyle wygodne, że można to zrobić ręką. Niestety, przy pensjonacie Tiny spotkało nas spore rozczarowanie: tuż obok trwa remont drogi i mostu. Wszystko było pokryte pyłem, łącznie z nami samymi. Pierwszy raz w życiu cieszyłam się, że od dwóch lat każdy nosi przy sobie maseczki. I znów - dawna lokalizacja, która była jednym z ważnych punktów widokowych na trasie, zmienia się w coś całkowicie nieatrakcyjnego z punktu widzenia turysty. 

To był piękny dzień - słoneczny, ale nie przesadnie gorący, technicznie łatwy, a my wydłużyłyśmy sobie poranek i dopiero po lunchu wyruszyłyśmy w drogę. W Halfway warto zostać chwilę dłużej - taras widokowy jest jednym z najprzyjemniejszych miejsc, w jakich kiedykolwiek byłam, obsługa przemiła, jedzenie świetne, łóżka wygodne. Och, usiąść sobie z czytnikiem i kawą na końcu świata, z przyjemnym spacerem w perspektywie, w słońcu, z widokiem na pięciotysięczniki po drugiej stronie wąwozu!

2 komentarze:

  1. Uprzejmie informuję, że zostaniesz zmuszona do ponownych odwiedzin w tym miejscu, jak tylko Chiny się otworzą :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.