blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2019-04-02

larb moo ลาบหมู sałatka wieprzowa po tajsku

Uwielbiam mięso. Pewnie dlatego tak bardzo cieszą mnie zawsze "sałatki", które składają się nie tylko z warzyw, ale też z mięcha. Do moich najukochańszych mięsnych sałatek należą rozmaite tajskie larby. Ponoć pochodzą one z Laosu, a w Tajlandii są wtórne, jednak - laotańskich nie znam, a tajskie i dajskie - znam całkiem nieźle, bo wyjątkowo często je spożywam, tak w knajpach, jak w domu. W mojej głowie są więc nierozerwalnie połączone z Tajlandią.
Larb można robić z różnych typów mięsa, od drobiu i ryb poczynając, na wołowinie i wieprzowinie kończąc, od białego mięska po podroby. Główne przyprawy to sos rybny, limonka, padaek, prażona mączka ryżowa oraz świeże zioła. Tradycyjnie przyrządza się larby zarówno z surowego, jak i smażonego mięsa, jednak tej pierwszej wersji nie polecam ze względu na pasożyty i inne choroby. Ważne: mięso powinno być mielone/siekane i wymieszane z chilli, miętą i - w zależności od regionu i fantazji kucharza - z innymi warzywami. Za najważniejszy - i jedyny niezastąpiony - składnik uważa się mączkę z prażonego ryżu (khao kua ข้าวคั่ว), która nadaje potrawie odpowiednią konsystencję i aromat. W wielu miejscach Azji można taką mączkę kupić, ale ja ją zawsze przyrządzam sama w domu. Należy po prostu wrzucić porcję surowego kleistego ryżu do woka i prażyć na sucho na niewielkim ogniu, ciągle mieszając, a gdy się zezłoci i zapachnie (po około kwadransie), można go wystudzić i potraktować młynkiem lub moździerzem.

Składniki:
  • prażona mączka ryżowa - solidna łycha
  • mielone mięso - ja najchętniej używam wieprzowiny lub wołowiny
  • płatki chilli
  • zielona cebulka, szalotki albo nawet zwykła cebula pokrojona w piórka
  • spory pęk mięty
  • pęczek kolendry, najlepiej meksykańskiej
  • limonka
  • czosnek
  • sól
  • sos rybny
  • odrobina cukru
Wykonanie:
  1. Obsmażyć mięso, aż będzie całkiem usmażone.
  2. Dodać prażoną mączkę ryżową i łyżeczkę płatków chilli i wymieszać, dopóki jest bardzo gorące.
  3. Dodać cukier, drobniusieńko posiekany czosnek, sos rybny i sok z limonki lub dwóch, solidnie wymieszać.
  4. Dodać posiekaną drobno szalotkę/cebulkę/cebulę i posiekaną kolendrę.
  5. Dodać liście mięty, w całości albo siekane.
  6. Solidnie wymieszać raz jeszcze, ewentualnie dodać więcej soli, limonki albo płatków chilli.
  7. Gotowe!
Jeśli nie mam czasu na bawienie się w obrywanie listków mięty, albo mięta, którą mam, jest raczej stara, a jej liście nie są delikatne, robię wersję smażoną. Przyprawia się tak samo, ale liście mięty, zamiast po prostu dorzucić do sałatki, najpierw solidnie siekam, razem z łodyżkami i dodaję do mięsa pod koniec smażenia. Trochę to zmienia konsystencję, ale jest pyszne, a ja się właśnie tej wersji nauczyłam jako pierwszej, w małej dajskiej knajpce niedaleko uniwersytetu.
Ostatnio zdarza mi się również przyrządzać wersję niepikantną dla Tajfuniątka - po prostu zamiast chilli dodaję świeżą, słodką paprykę.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam i robię! Dodaję czasem trawy cytrynowej drobno posiekanej. Niebo w gębie :-)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.