blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-05-22

Lotosowy Staw 莲花池

Cieszył oczy władców Yunnanu już za czasów dynastii Tang. Wpisywany na kolejne listy "8 cudownych widoków", "3 wspaniałych źródeł" i innych cudów Yunnanu. Dziś znajduje się w parku swego imienia, otwartym dla zwiedzających (i to za darmo!). Park jest maleńki; zabytki są odrestaurowywane tyleż z rozmachem, co trochę nieudolnie - kiedyż wreszcie Chińczycy przestaną wszędzie wciskać ten beton? W dodatku wielu kunmińczyków nie wie nawet, że można go odwiedzać. Nie tylko bowiem w czasach cesarskich zwykły śmiertelnik nie miał tu wstępu: za czasów galopującej komuny w starych pawilonach i budynkach uwili sobie gniazdko oficjele. Z czasem zamknięta dla "pospólstwa" była coraz mniejsza część parku, by parę miesięcy temu otworzyć park na oścież. Jest jeszcze zaledwie kilka budyneczków z wyraźnym zakazem wstępu, ale i one pewnie z czasem zostaną oddane mieszczuchom.
Najciekawsza historia rozegrała się jednak ani nie za Tangów, ani tym bardziej tuż po "Wyzwoleniu", a w czasie, gdy Yunnanem rządził mój ulubiony watażka, Wu Sangui, który przy tym niepozornym stawiku pogrzebał swego największego wroga i swą największą miłość, by w końcu zostać pobitym. Tę opowieść zostawię sobie na później, dobrze? Dziś chciałabym się z Wami podzielić pięknem tego miejsca.
Za dużo tych zdjęć, stanowczo za dużo. Wiem. Nie umiałam zdecydować, które wrzucić. I tak wybrałam niewiele, bo mam ich sporo ponad setkę...
Pierwszy raz byłam tam podczas pierwszego pobytu w Kunmingu; woda śmierdziała, powietrze było gęste, a ludzi zdecydowanie za dużo. Później za daleko mieszkałam. Teraz - mam niewiele dalej niż nad Szmaragdowozielone Jezioro. Nieczęsto jednak tam chadzam - parczek jest mi nie po drodze. Dlatego mi on nie spowszedniał i za każdym razem tak samo mnie zachwyca. Tak, można się przyczepić do betonu, do tego, że mały, że woda ma nie ten kolor itd., ale - czerwonozłote liście klonu, piękno kamiennych ścieżek ogrodzonych gałęziami i wywinięte dachy są warte kilku chwil...

8 komentarzy:

  1. Wcale nie za dużo a wręcz za mało :) Piękny!!! + urocza łódeczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że i Tobie się spodobało :) Kunming czeka!

      Usuń
    2. Bardzo lubię Twoje opowieści o życiu w Chinach. Intrygujące. Dziękuje za zaproszenie do Kunmingu. Zawsze jest szansa że zdarzy się okazja na zwiedzenie Chin
      Pozdrawiam gorąco
      Elżbieta

      Usuń
    3. Jeśli się zdarzy, to Yunnan jest po prostu koniecznością :)

      Usuń
  2. Natalio, nie kuś ! Tymi zdjęciami obudziłaś moją tesknotę za Kunmingiem, Yunnanem
    I Chinami, a wiesz przecież, że nie ma lotów Paryż - Kunming !
    Za to cieszę się z niewątpliwie bliskiego spotkania. Pozdrawiam/-y H&J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tęsknota dobrze robi na plany ponownego przyjazdu :)

      Usuń
  3. No to powieje wielką historią, bo był wyjątkowym watażką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę się lepiej przygotować merytorycznie, ale - jestem w trakcie, więc kiedyś na pewno się uda :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.