Jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Mojiangu jest park, w którym znadują się Studnie Bliźniąt, "dwuoczna" studnia, która ponoć jest odpowiedzialna za niecodziennie wysoką liczbę bliźniąt w regionie. Liczba urodzonych tu bliźniąt jest ponad czterokrotnie większa niż średnia globalna! Konkretny wskaźnik urodzeń bliźniąt w Mojiangu wynosi 8,7 na 1000 urodzeń, podczas gdy światowa średnia to około 2 na 1000. Dawniej pielgrzymowały tu głównie bezdzietne Yunnanki; od początku XXI wieku władze regionu starają się jednak, by cały świat dowiedział się o tym miejscu i cudownej wodzie. Stąd nie tylko otoczenie rzeczonej studni parkiem tematycznym, nie tylko nazwanie Mojiangu "domem bliźniąt" 双胞之家,ale również organizowanie dorocznego Międzynarodowego Święta Bliźniąt 际双胞胎节 w święta majowe. Nie wybieram się, bo nienawidzę tłumów i cen rosnących nagle i to kilkukrotnie, już nie mówiąc o tym, że po prostu mamy już inne plany - jednak z tego, co widziałam w internetach, ludziska naprawdę się wówczas świetnie bawią:
Wróćmy jednak do naszych studni.
Są położone w wiosce Hexi 河西村, która obecnie została już wchłonięta przez miasto powiatowe Lianzhu, stanowiące serce Mojiangu. Wioska jako taka już nie istnieje; studnie otacza Międzynarodowy Ogród Bliźniaczej Kultury 国际双胞文化园 - cokolwiek autor tej nazwy miał na myśli. Co najciekawsze, choć z dawien dawna rodziło się tu jakby więcej bliźniąt niż gdziekolwiek indziej, dopiero po szczegółowych badaniach w 2002 roku studnie zostały nazwane Studniami Bliźniąt. Od tego czasu woda jest regularnie badana. Cóż. Jest lekko zasadowa (PH 7,8), słodka i łagodna w smaku, jednak nie wykryto żadnych niespodziewanych składników, które mogłyby się przyczyniać do rodzenia bliźniąt. Naukowcy podejrzewają raczej kwestie genetyczne, dietetyczne i geograficzne, które połączone dają tak niezwykłe efekty. Jednak, jak to często bywa, naukowcy swoje, a ludzie swoje - dlatego turyści gromadnie przybywają do studni i piją choćby dwa łyki, mając nadzieję, że rozwiążą wszystkie swoje problemy z rozmnażaniem. Zapewne dają wiarę pięknej legendzie.
Dawno, dawno temu piękne Hanijskie dziewczę zakochało się w Bóstwie Wody. Bóstwo, przyjrzawszy się dziewczęciu, stwierdziło najwyraźniej, że się nada, w związku z czym wkrótce dziewczę już było brzemienne. Niestety, piękność wpadła w oko złemu szamanowi, który przyuważywszy ciążę wpadł w szał zazdrości! Oskarżył dziewczynę o noszenie w łonie diabelskich dzieci i chciał ją zabić. Ta nie była w ciemię bita i uszła przed pogonią - wędrowała długo lasami i górami, aż trafiła do lasku niedaleko wsi Hexi. Tam, wyczerpana ucieczką i zrozpaczona, powiła parę bliźniąt i, wykończona, zmarła. Bliźnięta zaś, zapewne z pomocą ojca - bóstwa wody, przemieniły się w dwa tryskające tuż obok siebie źródełka czystej, chłodnej wody.
Miejscowa ludność, widząc ten cud i smakując słodką, świeżą wodę, zrozumiała całą prawdę. By uczcić jej pamięć i podziękować za dar życia, otoczono źródła opieką i wybudowano dla nich dwie kamienne studnie, które nazwano Studniami Bliźniąt.
Ponoć ci, którym marzą się bliźnięta, powinni napić się po łyku wody z obu studni. Przy studniach faktycznie znajdują się bambusowe chochelki, którymi można zaczerpnąć wody. Woda ta jest darmowa (choć za wejście do parku trzeba zapłacić); płacić trzeba tylko za butelkowaną - bo i taka jest dostępna. Dodatkowo można sobie pomóc na kilka innych magicznych sposobów: w pobliżu studni powiesić życzenia na czerwonych wstążkach czy wrzucić pieniążek do "stawu życzeń", który na wzór europejskich fontann może zaczarować rzeczywistość.
A teraz uwaga: Chińczycy zdołali zepsuć nawet tę miłą bliźniaczą tradycję ostentacyjnym patriarchalnym zadęciem: otóż jedna ze studni to tzw. męska studnia 阳井, a druga żeńska 阴井. Zgadnijcie, do której jest kolejka...
![]() |
| W całym Mojiangu roi się od rozmaitych "bliźniaczych" ozdób. |
Nie spróbowałam. Nie żebym się bała bliźniąt. Po prostu obrzydzenie mnie brało, gdy widziałam, co ludzie robią tuż przy tych studniach i jak traktują te chochelki. Nie zdołałabym ani przytknąć ust do tych chochelek, ani nabrać do ust tej wody. Bue.
Sam park - maleńki, średnio ciekawy. Wielka wystawa zdjęć z przeszłych obchodów Świąt Bliźniąt, kilka posągów, bliźniacze rośliny, dwie alejki. Warto jednak przyjść i zobaczyć, jak Chinki piją wodę z tej studni. Jak udają, że to dla śmiechu, dla zabawy, ale jednocześnie na dnie oka kryją smutek i nadzieję.
I co z tego, że nie udowodniono magicznych właściwości wody? Nadzieja jest ważniejsza od całej nauki świata.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.