blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-01-03

松茸 Tricholoma matsutake

Czyli nasza tutejsza gąska. Jest dla Japończyków tym, czym dla Francuzów są trufle. Niepowtarzalny smak i aromat rosnącej pod sosnami gąski z roku na rok przysparza jej więcej amatorów. W Kunmingu kiedyś były powszechne i tanie; odkąd Japończycy zaczęli je na potęgę importować, podrożały, ale raz na jakiś czas można sobie na nie pozwolić. Inna rzecz, że Chińczycy jeszcze nie oszaleli i nie są zdecydowani płacić 2000 dolarów za kilogram zwykłych grzybów... No dobrze, nie takich zwykłych, są rzeczywiście pyszne. Przysmak Japończyków, i na nasz stół trafił w wersji japońskiej - na surowo, w cieniusieńkich plasterkach, z miseczką sosu sojowego i wasabi obok.
Oczywiście, można je też grillować, smażyć, wsadzać do zupy i tak dalej. Ale smak surowych grzybów umoczonych w dobrym sosie sojowym naprawdę bije wszystkie inne sposoby przygotowania na głowę.
Kiepską imitacją są pieczarki, obrane ze skórki, oczyszczone i pokrojone w cienkie plasterki. Kiepską, ale przydatną, bo, niestety, matsutake się jeszcze nie udało wyhodować w uprawie i są na rynku dostępne tylko miesiąc... Dlatego wrzucam ten wpis, tęskniąc za smakiem gąsek i czekając kolejnego sierpnia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.