2026-03-19

须立贡茶 Cesarska herbata z Xuli

W Bixi można nabyć wiele lokalnych specjalności, głównie ziół i grzybów. Mnie jednak zawsze najbardziej interesuje herbata. Udało się nam trafić do herbaciarni, w której można było spróbować niezwykłego zaiste naparu: herbaty cesarskiej (czyli trybutowej) z Xuli. Zanim jednak o niej opowiem, kilka fotek z przepięknej herbaciarni, dzielącej patio z restauracją z lokalnym jedzeniem.
Nasza mistrzyni herbaciana to Hanijka z krwi i kości, biegła w sześciu hanijskich dialektach i skora do poszerzania horyzontów - tak gości, jak i swoich własnych.
W ramach przekąsek dostaliśmy doskonale wyprażony słonecznik i trochę kandyzowanych owoców, ale na pierwszym planie są pąki kwiatów herbaty, ususzone na prostą kwiatową "herbatkę". 

Jedną z pięciu słynnych gór herbacianych Mojiangu jest Stara Herbaciana Góra Cesarskiej Herbaty Xuli 须立贡茶古茶山*. Xuli za Qingów (dokładnie w 1795 roku) została herbatą trybutową, czyli tą, którą sam cesarz wybrał, by mu ją regularnie dostarczano - oczywiście, było to tym łatwiejsze, że miasteczko Bixi znajdowało się na trasie Szlaku Końsko-Herbacianego. Rośnie na wysokości 1400-1460 m.n.p.m., na naszym yunnańskim kwaśnym czerwonoziemie (gleby laterytowe bądź ferralitowe). W okolicy poza Xuli wytwarza się też w wiosce Ogród Warzywny 菜园村 wielkolistną herbatę zieloną, ale cesarska ma bogatszy aromat i jest słodsza.
Dwa słowa o trybutowych herbatach: to był sposób wodzów lokalnych plemion zwanych tusi na pokazanie lojalności względem cesarza, a przy okazji zapłacenie podatków; z drugiej strony nazywano tak również daniny od okolicznych królów, np. króla Birmy. Niektóre były oddawane jednorazowo w wielkiej ilości, inne musiały być dostarczane regularnie, co roku. Herbata z Xuli ponoć uchodziła za tak pyszną, że co roku trafiała do cesarskiego spichlerza na specjalne polecenie cesarza. Można ją parzyć i dziesięć, piętnaście razy - aromat pozostaje intensywny, a napar wydaje się słodki. 
Ponoć po dziś dzień tworzy się ją zaczynając od modlitwy do herbacianych bóstw ludu Hani; dopiero potem zrywa się odpowiednio - zawsze jeden pęd liścia herbacianego (芽) razem z dwoma-trzema liśćmi. Następnie zatrzymanie utleniania (杀青), kształtowanie z suszeniem (揉晒), traktowanie parą wodną (蒸), zgniatanie (压) i w ten sposób uzyskiwanie ostatecznego kształtu (成型). Smakowo i jeśli chodzi o właściwości, jest czymś pośrednim między herbatą zieloną a sypkim pu'erem. 
Spędziliśmy przemiłe popołudnie, popijając herbatę i słuchając opowieści naszej gospodyni o trudnych czasach, w których dorastała - do szkoły poszła jako ośmiolatka, bo wcześniej musiała pomagać w gospodarstwie; mandaryński znała tylko dzięki temu, że jeden z jej wujków ożenił się z Hanką. W szkole nie tylko nauczyła się mandaryńskiego i pisma, ale również... innych hanijskich dialektów, bo koleżanki i koledzy byli z różnych odłamów ludu Hani. Jako pierwsza dziewczynka w rodzinie trafiła do liceum - daleko, w mieście, musiała więc mieszkać w bursie. 
Piliśmy herbatę i skubaliśmy słonecznik, ciesząc się nie tylko pięknym dniem, ale również faktem, że nasze życie jest łatwiejsze od tego sprzed kilkudziesięciu lat, w herbacianych górach Yunnanu. 

*Pozostałe to Stara Góra Herbaciana Herbaty Cesarskiej Midi 迷帝贡茶古茶山, Stara Góra Herbaciana Tongguan 通关古茶山, Stara Góra Herbaciana Baliu 坝溜古茶山 oraz Stara Góra Herbaciana Bogatej Rodziny Jingxing 景星豪门古茶山.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.