blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-06-18

Świątynia Konfucjusza w Zbudowanej Wodzie 建水文廟

Jianshuiskie "must-go". Dlaczego?
Nie dlatego, że to pod względem wielkości druga po tej w Qufu Świątynia Konfucjusza.
Nie dlatego, że znajduje się na licznych listach zabytków.
Nawet nie dlatego, że jest wspaniałym, dobrze zachowanym zabytkiem z czasów Mingowskich i Qingowskich.
Po prostu dlatego, że jest piękna.

Budowę rozpoczęto w 1285 roku, jeszcze za czasów, gdy do Yunnanu wkroczyli Mongołowie, teoretycznie niosąc kaganiec oświaty, a w praktyce przekonując ludność do minimalistycznego trybu życia (rabując) i powiększając pulę genetyczną (gwałcąc).
Jako, że po Mongołach Yunnan został na stałe włączony w Cesarstwo, reprezentanci każdej następnej dynastii rozbudowywali świątynię wedle swoich potrzeb i upodobań - w sumie około pięćdziesiąt razy. Tak powstał piękny kompleks świątynny o prawie ośmiohektarowej powierzchni. Niezliczone budynki, pawilony, bramy, pokryte pięknymi płaskorzeźbami, przykryte ceramicznymi dachówkami, błyszczącymi w słońcu, jezioro z lotosami, zwane "Morzem Nauki" 學海, a wszystko połączone ścieżkami w parku świątynnym, który sam w sobie był w stanie całkowicie zaspokoić moje potrzeby estetyczne.
Absolutna cisza i spokój, przerywana tylko hałaśliwymi zalotami cykad, dym znad świec palonych w intencji i ku pamięci, porzucony na trawniku rumak, w którym się zakochałam, a jeszcze tego dnia niebo stroiło gniewne minki... Dobrze mi tam było. A górską herbatę sprzedawaną w małej herbaciarni wewnątrz kompleksu świątynnego mogę z czystym sumieniem polecić każdemu :)

Warte spędzenia wewnątrz przynajmniej pół dnia.
Więcej moich zdjęć tutaj.
A tutaj link do własnej strony internetowej świątyni.

4 komentarze:

  1. Śliczne zdjęcia...widac ze tam jest cudownie...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy wszytskie świątynie Konfucjusza mają czerwone mury? Koło mnie w Kaohsiung też jest jedna, niestety w remoncie, więc wejście utrudnione - ale spod płotków i płacht ekipy remontowej widać właśnie takie bordowo- ceglaste ogrodzenie... Jesli to tradycja, czy wiesz może dlaczego?

    Zdjęcia piękne, tak spokojnie i czysto, zwłaszcza gdy kojarzy się Chiny z obrazkami pekińskimi lub Shenzhen, Xiamen, Szanghaj, gdzie wszytsko przysłonięte jest smogiem...

    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkie, które do tej pory spotkałam - za inne nie ręczę, ale ponieważ na niektóre świątynie konfucjańskie mówi się "czerwonomurna świątynia" (紅牆廟), to myślę, że można zaryzykować stwierdzenie, że wszystkie. Ba! Nie tylko one - również duża ilość świątyń buddyjskich jest otoczona czerwonymi murami; taki sam kolor pokrywa też mury Zakazanego Miasta.
    Hipotez jest kilka.
    1) czerwień to kolor zarezerwowany dla rodów/miejsc "bogatych i dobrze ustawionych" (富貴).
    2) czerwień to kolor ognia, jednego z podstawowych elementów (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wu_xing), zestawiony bywał z żółtymi bądź zielononiebieskimi dachówkami, które mogły symbolizować ziemię bądź drewno.
    3) zgodnie z estetyką dawnych Chin pięknym połączeniem były szmaragdowozielone dachówki i czerwone ściany - fraza 紅牆碧瓦 pojawiała się w chińskiej poezji wystarczająco często, żeby móc przypuszczać, że jest to jakiś tam ideał estetyczny.

    OdpowiedzUsuń
  4. ach, byłabym zapomniała: jest jeszcze teoria, że wszystkie świątynie były kiedyś utrzymane w normalnych kolorach, a po dojściu Mao do władzy zostały przemalowane na czerwono :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.