blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-04-07

ZIelonoherbaciane OREO 抹茶口味奧利奧


W 1996 roku firma Kraft Foods (ta, ktora przejela Wedla, by go potem opchnac Azjatom i ta, ktora teraz czerpie zyski ze sprzedazy naszych cudnych Prince Polo) najechala Chiny ze swoimi "najpopularniejszymi na swiecie" ciasteczkami OREO. Szturmem zdobyli rynek chinski; problem tylko w tym, ze rynek ten, jak na ogolna liczbe Chinczykow, byl zdecydowanie zbyt niszowy. Zaczeli walczyc. Obnizyli ilosc cukru w produktach, bo Chinczycy wola krakersy od biszkopcikow. Zaczeli jako Oreo (ktore, jak powszechnie wiadomo, musza byc okragle i akurat tak nieduze, zeby po odkreceniu gornego ciasteczka mozna bylo wygodni zlizac/zdrapac zebami nadzienie) sprzedawac rowniez zwykle andruty i inne takie. Zatrudnili do reklam byla chinska gwiazde koszykowki, Yao Minga. W koncu, w 2010 roku zaczeli produkowac smaki, ktore podbily serca Chinczykow - sa to smaki "lodowe" (czyli w trakcie jedzenia jest Ci w buzi chlodno i przyjemnie; nie wiem, co dodaja do tych ciastek, zeby uzyskac taki efekt - i chyba wole nie wiedziec...), z ktorych najlepiej sprzedaja sie waniliowy i zielonoherbaciany. Zielonoherbaciane sa PYSZNE. Inne nie wiem, bo ja w ogole z reguly nie kupuje ciasteczek (za jedno opakowanie mozna zjesc calkiem przyjemny obiad). Ale, sami rozumiecie, ZIELONA HERBATA... Mmmmmm...

4 komentarze:

  1. A widzisz, mnie strasznie nie smakują zielonoherbaciane lody i pochodne smaki.

    Ale są zielonoherbaciane ciastka, które lubię, ale w smaku nie przypominają tego lodowego i pewnie dlatego mi smakują LOL

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jeszcze nie trafilam na produkt o smaku zielonej herbaty, ktory by mi nie smakowal - no moze z wyjatkiem zielonoherbacianej kawy, ale to byl tylko eksperyment :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcześniej Kraft Foods, teraz Lotte - ciekawe, w czyje jeszcze ręce zawędruje poczciwy Wedel? Co do zielonej herbaty i takowych smaków... rozumiem jak najbardziej :D Aż by się chciało tych Oreo spróbować! Swoją drogą, mnie pasuje przerabianie smaków na azjatycką modlę, też wolę słonawe od słodkiego, a jak słodkie, to z małą ilością cukru. Przyznam tylko jedno, smaku naszej czekolady nie przebije żadna azjatycka. I mam nadzieję, że Lotte nie zmieni receptury Wedla...

    OdpowiedzUsuń
  4. to prawda, w Chinach nie ma prawdziwej czekolady - chyba, ze importowana :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.