blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2008-12-21

Kluski przechodzące przez most 過橋米線

No bo niby na co innego mogłam zabrać Satoshiego, kiedy mnie tu nawiedził? Przecież to najważniejsza potrawa w Yunnanie, Chińczycy ją jedzą na śniadanie, obiad i kolację... Poza tym, mówiąc szczerze, ja też się już przyzwyczaiłam do tego smaku, a już u braci Jiangów misieny (jak to na nie mówimy, zgrabnie odmienijąc po polsku chińskie brzmienie) są naprawdę przepyszne - pod jednym warunkiem: NIE WOLNO kupować najdroższych (jedna miska 70 kuajów), bo nie są warte swej ceny i nie są autentyczne. Co z tego, że w środku są kraby i inne kawiory, skoro smak jest ....tego.... no... no właśnie. Lepiej kupić takie miska za 15/18 yuanów i cieszyć się wołowiną, kurczakiem i PRAWDZIWYM smakiem misienów. W porze lunchu owa jadłodajnia jest wypełniona po brzegi.
Z pomocą przemiłego kelnera napełniliśmy we właściwej kolejności nasze miski... Zupa jest tak gorąca, a wołowina tak cienka, że bez problemu natychmiast zmienia stan z surowego na ugotowany.
Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.