Nigdy nie interesowała mnie historia brytyjskiej rodziny królewskiej. Byłam za mała, kiedy wszyscy żyli tym, co powiedziała, co zrobiła i jak wyglądała księżna Diana, ale gdy już dorosłam, temat nadal nie wzbudzał mojej ciekawości. Ze względu na fiksację Azją jedynymi interesującymi mnie tematami są byłe brytyjskie kolonie w Azji, azjatyccy imigranci na Wyspach Brytyjskich i ich wpływ na rozwój miejsca, a także wizyta Królowej w Kunmingu. Obejrzałam wprawdzie z wielką przyjemnością znakomity film Jak zostać królem, jednak nawet nie zapamiętałam nazwiska kobiety odpowiedzialnej za abdykację Edwarda VIII. Po cóż zresztą miałabym je pamiętać?
Właściwie nie wiem, dlaczego sięgnęłam po Her Lotus Year, książkę próbującą zrekonstruować rok, który owa kobieta, Wallis Simpson, spędziła w młodości w Chinach. Gdybym czytała ją na papierze, pewnie głównie skupiłabym się na zdjęciach. Czytałam w telefonie, bez zdjęć, głównie w środkach lokomocji, więc zajęło mi to okropnie dużo czasu. Przeczytawszy całość bardzo dokładnie, muszę przyznać, że dawno żadna lektura nie wpłynęła tak mocno na moją wyobraźnię. Nie wiem, jak dużo czasu Paul French spędził na kwerendzie, ale mamy tu absolutnie rewelacyjne pokazanie miejsc, w których Wallis była i odwzorowanie realiów w tamtych czasach. A były to przecież czasy zupełnie niezwykłe - Republika, warlordzi, Europejczycy łudzący się, że to stulecie też będzie do nich należało... Czytałam z wypiekami na twarzy.
I teraz łyżka dziegciu: najmniej w tym wszystkim interesowała mnie właśnie Wallis. Hipotezy stworzone przez autora ani mnie ziębiły, ani grzały. Jej losy stały się dla mnie tylko pretekstem do pokazania paru miejsc w Chinach tamtych czasów. I to właśnie jest najcudowniejsza część tej książki - wraz z ewentualną listą lektur dodatkowych, stworzoną na podstawie bardzo bogatej bibliografii.
Książkę zdecydowanie polecam. Nie dla Wallis, choć o niej też można się sporo dowiedzieć, a dla Chin czasów Republiki, cudnie opisanych i jak żywo stających przed oczami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.