Pamiętacie jeszcze herbacianą górę Jingmai? Właśnie dziś Blangowie tam mieszkający rozpoczynają obchody Święta Herbacianego Przodka, będącego ich najważniejszym świętem.
A było to tak:
Ponad 1800 lat temu legendarny przodek Blangów, Pa Aileng, nakazał swemu ludowi sadzenie drzew herbacianych, a przed śmiercią pozostawił przesłanie:
Gdybym pozostawił wam konie i bydło, bałbym się, że zginą w nieszczęściu; gdybym pozostawił wam złoto i srebro, bałbym się, że je rozpuścicie; pozostawiam wam więc drzewa herbaciane, aby kolejne pokolenia mogły czerpać z nich bez końca.
Pamięć o Pa Ailengu jako Herbacianym Przodku przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Podczas składania ofiar Przodkowi Herbaty wszyscy mieszkańcy wioski, odświętnie przyodziani, wspinają się na starożytne góry herbaciane, by oddać cześć Duchowi Herbaty tam, gdzie po dziś dzień rośnie najgęstsza herbaciana dżungla. Tam to budują bambusowy ołtarz, na którym zatykają papierowe kwiaty; zowie się on Ołtarzem Ducha Herbaty i to właśnie na nim mieszkańcy wioski składają wszystkie ofiary. Po trzykrotnym uderzeniu w bębny, oficjalnie rozpoczyna się ceremonia składania ofiar Przodkowi Herbaty i przywoływania Ducha Herbaty - które też powtarzane jest trzykrotnie. Głośne modły docierają zapewne nie tylko do Ducha, ale również w każdy zakątek gór i lasów, które dla tubylców są najcenniejszym skarbem. Cała ceremonia potrafi trwać nawet cztery dni!
Każdy herbaciany klan Blangów z Jingmai ma swoje jedno wybrane drzewo - zazwyczaj to najstarsze - Drzewo Ducha Herbaty. Do pnia przymocowany jest maleńki bambusowy koszyczek, służący do przechowywania przedmiotów ofiarnych. Zanim "herbaciani rolnicy" 茶农 zabiorą się za zbieranie liści z owego najważniejszego drzewa (a później wszystkich innych), muszą najpierw oddać cześć Przodkowi Herbaty i złożyć ofiary Duchowi Herbaty. Liście z tego drzewa musi zbierać najstarszy członek rodziny. Zanim jednak w ogóle się do tego zabierze, musi się odpowiednio przygotować: pości, kąpie się i zmienia całą odzież. Nie tylko on się przygotowuje: poprzedniego dnia wszyscy mieszkańcy danej wioski odkurzają instrumenty muzyczne (przede wszystkim bębny i gongi), robią małe białe słonie na szczęście, szykują świąteczne stroje i potrawy.
Senior po dotarciu do drzewa klęka przed nim, ofiarowuje świeżo zaparzoną herbatę, a także poczęstunek, zapala świece i recytuje buddyjskie sutry. Dopiero po zakończeniu ceremonii może wejść na drzewo i zbierać liście.
Ponoć Blangowie wierzą, że w Drzewie Ducha Herbaty jest miejsce i dla człowieka, i dla bóstwa. Dlatego trzeba zarówno dziękować Przodkowi, jak i błagać Ducha o błogosławieństwo i dobre zbiory. Mało tego: zobaczcie, jak pięknie Blangowie inkorporowali buddyzm, tak chętnie wyznawany w tych rejonach, w swe animistyczne wierzenia (Blangowie z innych rejonów równie chętnie inkorporowali chrześcijaństwo). Modlą się do Ducha Herbaty - bo herbata to ich dusza; przenika wszystkie aspekty ich życia, od narodzin do śmierci, sferę sacrum i życie codzienne, wszystko!
Oczywiście, ceremonia to nie tylko sutry, modły i ofiary. Po oddaniu czci i modlitwach zaczynają się tańce, hulanki i swawole do wtóru bębnów i śpiewów.
Jeśli chcecie z daleka poobserwować te obchody, zapraszam do obejrzenia tej audycji - niestety, napisy tylko po chińsku. Tutaj za to artykuł o Górze Jingmai w anglojęzycznym National Geographic z rewelacyjnymi zdjęciami m.in. zrobionymi właśnie w trakcie ceremonii.
Ech, szkoda, że nie mogę tam być! Może kiedyś się uda...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.