blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-05-25

Chińskie wesele 中式婚禮

W 80 blogów dookoła świata zaprasza do wspólnej zabawy. Dziś będzie radośnie - bo i rzecz o ślubach/weselach. Na moim blogu relacje z takich wydarzeń pojawiały się swego czasu dość często, gdy jeszcze chińskie wesela były dla mnie nowością i ciekawostką kulturową, a nie nudnym obowiązkiem. Tak, nudnym. Dlaczego je uważam za nudne - o tym później. A teraz przed Wami lekko zmodyfikowany i uzupełniony opis chińskiego wesela jeszcze z 2009 roku, gdy wiele aspektów chińskiej kultury było dla mnie kompletną nowością.
To konkretne wesele odbyło się we czwartek po południu. Nie, to nie była tylko imprezka dla znajomych, a regularne wesele z całą rodziną, wszystkimi krewnymi i znajomymi królika. Dwustu ludzi tak na oko. Ale rodziny może ze trzy stoliki - reszta to koledzy z pracy. Cóż, taki zwyczaj - na chińskie wesela nie zaprasza się tylko tych, których się lubi, a wszystkich, których wypada. I nie chodzi o babcię Henię i kuzyna-siódma-woda-po-kisielu Zdziśka, tylko o WSZYSTKICH. Jeśli pracujemy w stuosobowej firmie, to w zasadzie cała firma przyjdzie na imprezę... Właściwie to głównie dzięki temu uda się za takie wesele zapłacić. Każdy gość przyniesie bowiem kopertę z dobrowolnym acz oczekiwanym datkiem na rzecz Młodych. A całe szczęście większość knajp godzi się przyjąć zaliczkę, a dopiero po zebraniu owych datków Młodzi zapłacą za wszystko.
Wynajęta knajpa, taka typowo weselna - to znaczy ze sceną, wieloosobowymi okrągłymi stolikami, urocza parka nowożeńców witająca gości przy wejściu, a rozdająca papierosy i cukierki. Elementy obowiązkowe wesela: żarcie - dużo i dobre. Picie - jak wyżej, ze szczególnym uwzględnieniem alkoholu weselnego, który na okładce ma od razu napisane, że jest weselny - to znaczy jest na nim znak podwójnego szczęścia. Zresztą ten znak pałęta się wszędzie - na samochodach, na drzwiach świeżo uwitego gniazdka zakochanych, na czerwonych kopertach, no na wszystkim, co się da.
Następny element obowiązkowy to wspomniane przed chwilą czerwone koperty czyli 紅包. No i teraz: ile pieniędzy powinno być w takiej kopercie? To oczywiście zależy m.in. od grubości portfela ofiarodawcy, od stopnia zażyłości z parą młodą, od zwyczajów panujących w danym środowisku, od stopnia wystawności kolacji weselnej i tak dalej. Ale ponieważ system liczbowy i tutaj obowiązuje, są pewne kwoty szczególnie popularne. Na przykład świetna kwota to 68 yuanów. Szóstka jest odpowiedzialna za to, żeby wszystko szło pomyślnie 順利 (zostało tu wykorzystane podobieństwo sylab liu i li), a ósemka za przypływ dużej ilości forsy 發財 (tu z kolei wg mnie daleko mniej pokrewne, ale dla Chińczyków zbliżone brzmienia fa i ba). Miłe są widziane wszelkie wielokrotności dziesiątki - bo 十全十美 (na dziesięć elementów dziesięć jest idealnych). Na dziewiątki też się spogląda życzliwym okiem, bo wymowa dziewiątki oraz nieskończenie długiego czasu 久 jiu (czyli coś w rodzaju naszego sto lat) jest identyczna. Do dobrego tonu należy jednak ofiarowanie przynajmniej takiej kwoty, by pokryć koszt własnej kolacji.
Następny obowiązkowy czynnik to wodzirej. W dawnych czasach, gdy wesele było jeszcze ceremonią, a nie zwykłą zabawą, pełnił on rolę zbliżoną do księdza. Teraz wodzirejem może być jakaś niunia z tipsami, której rola ogranicza się do tego, żeby ładnie wyglądać i zmuszać nowożeńców do pokazowych całusów.
No i element kluczowy: krążenie pary młodej między stolikami i spełnianie toastów. A za parą młodą wloką się pilnujący ich druhna i drużba, którzy nieustannie napełniają kieliszki. Powinni wódką, acz często oszukują i napełniają kielony wodą. Na jednym z wesel, na których byłam, goście nie pozwolili się tak łatwo nowożeńcom wykręcić: każdy stolik przygotowywał specjalnego drinka dla młodych. "Nasz" stolik przygotował to:
Jak widać, głównym składnikiem jest wasabi, czyli mocno pikantny japoński chrzan. Oprócz tego znalazło się w szklance po trochu wszystkich zup i sosów, jakie zostały nam wcześniej podane. Panna młoda dzielnie to zniosła.Sama sobie była winna, bo powiedziała, że nie chce alkoholu... Skoro jesteśmy przy pannie młodej, jeszcze dwie ciekawostki: tego wieczoru widziałam ją w trzech strojach: w białej sukni ślubnej w europejskim stylu (tak witała gości), w czerwonym tradycyjnym qipao 旗袍 (podczas spełniania toastów) oraz w dresie - na zakończenie programu... Druga rzecz: zdjecia "ślubne" są cykane czasami całe miesiące przed imprezą, a w trakcie wesela Młodzi często rozdają co ważniejszym gościom albumy z owymi zdjęciami. No i trzecia ciekawostka - przyjrzyjcie się strojom gości. Zaręczam, że wszyscy są mniej więcej tak ubrani: dżinsy, T-shirty, adidaski, żadnego odstawiania się. Elegancko są ubrani tylko Młodzi, drużba i druhna.
Co było dalej? Jedzą, piją, lulki palą, tańce, hulanka, swawola... Wszystko się zgadza poza tańcami. Chińskie wesele to wyżerka plus część nieoficjalna, czyli właśnie swawole, odbywające się znacznie później niż wyżerka. Styl zabawy trochę inny niż w Polsce. Kiedy wszyscy już zdrowo sobie podjedli, młodzież poszła do hotelu, do jednego, specjalnie na tę okazję wynajętego pokoju. No i nastąpiło tam przygotowanie młodej pary do małżeństwa. Co to oznacza? Wymyślanie zabaw dla tej pary. Najczęściej mocno sprośnych. Nikt się nie obraża, ale jeśli para nie chce wykonać jakiegoś zadania, wymyśla się dla niej jeszcze gorsze...
Najpierw taniec. Złośliwy kumpel mówi: najpierw ja zatańczę z Panem Młodym, a potem wszystkie moje figury będzie on musiał powtórzyć ze swoją małżonką. Oczywiście nagminnie pojawiają się figury o kontekście seksualnym.
Zabawa #2: Pan Młody zostaje poniekąd rozebrany (tak, to co mu wystaje z kieszeni na piersi, to jego własna skarpetka), a potem razem z Panną Młodą usiłują za pomocą stóp wyłowić monetę. Symbol wspólnego znoju w celu zdobycia środków do życia. W oryginale w misce oprócz wody i monety znajdują się sos sojowy (słony), papryka (ostra), miód (słodki), ocet (kwaśny), a także sporo różnej maści złomu, a monetę trzeba wyłowić ustami (w ten sposób nasze słodko-gorzko-kwaśno-ostre życie zostaje ładnie podsumowane), ale tym razem poszli im na rękę... Stopami zresztą też nie było łatwo; udało się dopiero po paru dobrych minutach.
Zabawa trzecia polegała na zasłonięciu Panu Młodemu oczu, przywiązaniu papierosa na wstążeczce do paska i sprawdzeniu, czy trafi papierosem do butelki. Kierowaź go mogą jedynie werbalne wskazówki panny młodej, przy czym nie może się ona posługiwać banalnym prawo-lewo-niżej-wyżej. Panna Młoda straszliwie się krępowała, od momentu gdy prowodyr tej akurat zabawy powiedział, że "teraz zobaczymy, czy z drobną pomocą Panny Młodej uda się mu włożyć to do środka" (ależ perwersyjne świnie z tych Chińczyków! I jeszcze na dodatek w trakcie zabawy zabawiali się przebijaniem baloników!...). Udało się!
Więc teraz zadanie dla Panny Młodej: ma po prostu zjeść banana. Banan jednak zostaje ulokowany cokolwiek krępująco...
Jednak nie tylko banana ma zjeść. Czekają na nią również trzy cukierki, poumieszczane na różnych partiach ciała oblubieńca. W kieszeni na piersi, w kieszeni spodni i ostatni w ustach. Oczywiście nie wolno używać rąk....
I tak dalej. Kolejne zabawy jednak nie są aż tak atrakcyjne wizualnie - było śpiewanie świńskich piosenek, były żarty na temat potraw wspomagających, których receptury powinna poznać Panna Młoda... Trwało to wszystko ładnych parę godzin. Na zakończenie Państwo Młodzi zostali poproszeni o przebranie się w strój partnera. W całości, łącznie z bielizną. Za mało wypili i się krępowali, co widać po wystających zza białej sukni ślubnej gaciach Pana MłodegoI ostatnia zabawa: Państwo Młodzi mają przejść do drugiego pokoju i po kolei wrzucać do naszego kompletnie zbędne już w tej chwili części ubrania... A my sobie poszliśmy dopiero, gdy zobaczyliśmy na podłodze bieliznę...
Wrażenia?
Cóż...
Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek mi powie, że "gorzko, gorzko" na polskich weselach godzi w prywatność Państwa Młodych, to mu się chyba w twarz roześmieję. Wiem, że Chińczycy lubią się bawić - ale naprawdę nie sądziłam, że aż tak...

To taki podstawowy opis wesela. Jeśli jednak tematyka Was interesuje, zapraszam do innych moich weselnych wpisów:
Wesele wiejskie mniejszości Yi; smutne wesele; wesele bez pompy; gry i zabawy weselne; ślubne koperty; radosne cukierki i bonus - fotorelacja z mojego osobistego chińsko-polskiego wesela :)

A poniżej - linki do weselnoślubnych wpisów z innych krajów:
Francja: Zabierz Swego Lwa - Les Noces Pourpres; Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim - Cztery wesela i…; Francuskie i inne notatki Niki - Francuski ślub o katalońskich barwach; Madou en France - PACS, czyli wszystko o związkach partnerskich we Francji
Gruzja: Gruzja okiem nieobiektywnym - Tradycyjne gruzińskie wesele
Hiszpania: Hiszpański na luzie - Ich wielkie hiszpańskie wesele, czyli zastaw się, a postaw się po hiszpańsku
Japonia: japonia-info.pl - Ślub w Japonii
Kirgistan: Enesaj.pl - Kirgiskie tradycje weselne; Kirgiski.pl - Ślub i wesele we współczesnym Kirgistanie
Niemcy: Nauka Niemieckiego w Domu - Ślub i Wesele po niemiecku; Niemiecki po ludzku - Początek końca; Językowy Precel - Ślub i wesele po niemiecku - słownictwo
Szwecja: Szwecjoblog - Szwedzkie ślubne statystyki
Tanzania/Kenia: Suahilionline: Arusi, czyli ślub i wesele w kulturze suahili
Turcja: Turcja okiem nieobiektywnym - Turecki ślub w odcieniach czerwieni
Wielka Brytania: Specyfika języka - W co ubrana jest Panna Młoda?; English-tea-time.com - Na ślubnym kobiercu
Włochy: Studia, parla, ama: Ślubnie i poślubnie; Primo Cappuccino: Najbardziej oryginalny ślub w Rzymie, na jakim (przypadkiem) gościłam

Chcesz dołączyć? Napisz! blogi.jezykowe1@gmail.com

25 komentarzy:

  1. Moje pojęcie o grzeczno-konserwatywnych obyczajowo Chińczykach zostało postawione na głowie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. :D taki byl wlasnie cel tej notki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gorzko-gorzko okazuje się bułką z masłem. Czy też miodem ;)
    Niezła impreza. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. no dla mnie to byl szok :) Polska jest jednak strasznie konserwatywna :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla pary młodej takie wesele to chyba straszna trauma musi być.... ja bym w perspektywie takich atrakcji wolała uciec na tajny ślub do Vegas ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu dość stanowczo się sprzeciwiłam wszystkim tym szaleństwom. Dzięki temu nasze wesele było krótkie i przyjemne zarówno dla gości, jak i dla nas :)

      Usuń
  6. Oj bywają i polskie wesela z podobnym poziomem zabaw. Zależy, gdzie trafisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) czasami jest to żenujące, pamiętam z dawnych czasów.

      Usuń
    2. to ja się zaczynam cieszyć, że tak rzadko uczestniczyłam w tego typu uroczystościach ;)

      Usuń
    3. byłam na wielu weselach (wiejskich!), a kiedy nadchodziła pora "zabaw" zazwyczaj barykadowałam się w kiblu albo uciekałam na dwugodzinny spacer (żeby mnie nie wyciągnięto do tych atrakcji no i żebym nie musiala tego oglądać). Rozumiem, że niektórych to super bawi ale dla mnie bylo to nie do wytrzymania. Niejako mnie jednak pociesza, że i inne narody maja tak samo :D

      Usuń
    4. Ja byłam na niewielu polskich weselach - całe szczęście. A na chińskie chadzam tylko, jeśli NAPRAWDĘ muszę...

      Usuń
  7. W zyciu bym ich nie podejrzewala o taki styl zabawy. Niesamowite jak bardzo rozne obyczaje moga byc rozne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobnie jak Dominik zawsze myślałam, że Chińczycy są bardzo konserwatywni, cóż za niespodzianka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie właśnie z racji konserwatyzmu młodzież NADAL się tak "bawi" - sprośne zabawy są częścią tradycji :)

      Usuń
  9. W sumie dobrze wiedzieć, że żenujące zabawy weselne to nie tylko polska specyfika ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam z wielkim zainteresowaniem! Dzięki za zdjęcia, ilustrujące kolejne części zabawy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiałam się, że bez zdjęć to mi nikt nie uwierzy ;)

      Usuń
  11. Dotychczas wiedziałam tylko o chińskich sesjach ślubnych, które dla wielu par (i ich rodziców) są o wiele większym wydarzeniem niż sam ślub (no i równie kosztownym, jak się okazało) - te obyczaje poweselne, to dla mnie byłoby już za dużo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, tak, niektórzy na sesję wydają sporo kasy. Całe szczęście myśmy się wybronili...

      Usuń
  12. Uwielbiam oglądać fotorelacje z takich nietypowych zagranicznych uroczystości :D Chętnie wybrałabym się na takie wesele, ale niestety nikt z moich znajomych raczej w najbliższej przyszłości nic takiego nie planuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno takie wesele - ok. Nawet dwa albo trzy. Ale zapewniam, że po jakimś czasie zaczynają się nudzić ;)

      Usuń
  13. Właśnie mi się przypomniało o tym temacie, bo oglądam tajwański film "I raz, i dwa" Edwarda Yanga. Rozpoczyna się weselem, na którym panu młodemu podano mieszankę piwa, soku, przeżutych orzechów betelu, soli i jajka.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.