blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-08-09

雲南十八怪 18 dziwactw Yunnanu


火車沒有汽車快

pociągi jeżdżą wolniej niż samochody

Żeby opisać dobrze to dziwactwo, trzeba się cofnąć o trochę ponad sto lat, kiedy zaczęto budować kolej yunnańsko-tonkińską. W różnych źródłach występują różne daty rozpoczęcia budowy: od roku 1901 do 1903. Pewna jest natomiast data "chrztu": pierwszy pociąg pokonał ponad 800-kilometrową trasę z Kunmingu do Haifongu dnia pierwszego kwietnia 1910 roku. Trasa ta jest znana w całych Chinach, bo jest to pierwsza (tak, jeszcze przed dobudowaniem chińskiego kawałka kolei transsyberyjskiej!) chińska linia kolejowa, która połączyła Chiny z innym krajem. Drugi powód, dla którego jest znana, jest tyleż zabawny, co akurat dla Chińczyków dość bolesny: 火車不通國內通國外 - najpierw w Chinach powstała trasa kolejowa, która łączy Chiny z Wietnamem, a dopiero potem zaczęły powstawać połączenia lokalne...
Solą w oku Chinczyków jest fakt, że forsę w większości wyłożyli Francuzi. Dlatego powtarzają jak mantrę, że Francuzi wybudowali tę linię tylko po to, żeby się dobrać do chińskich bogactw w Kunmingu bez problemów. Ha, Francuzi oczywiście niebezinteresownie tę kolej wybudowali, ale po pierwsze zrobili kawał dobrej roboty - jak na ówczesną technologię tych 150 tuneli, 173 mosty, a i w ogóle fakt, że porwali się na budowanie trasy w dość wysokich górach - to wszystko nagle przeniosło Yunnan do XX wieku. A przecież wtedy w większości yunnańskich gór spotykało się jeszcze konne i piesze karawany herbaciane... Samochodów przecież nie było, bo nie stało dróg. Poza tym dzięki kolei miasta przy niej położone, jak choćby Gejiu, zaczęły się bardzo intensywnie rozwijać - telegrafy, firmy handlujące nawet z odległym Londynem, o Francji nawet nie wspominając. Pewnie, wcześniej też istniał handel. Tyle, że dla konnej karawany przedostanie się najpierw przez cały Yunnan, potem przeprawa promem z chińskiego przygranicznego Hekou 河口 do wietnamskiego, położonego na drugim brzegu rzeki Lào Cai, a potem jeszcze czterysta kilometrów do portu Haifong - taka podróż trwała, w sprzyjających warunkach, miesiąc. A jeszcze bandy rabusiów czyhających w drodze, a jeszcze ulewne deszcze niszczące towary, a jeszcze choroby... Teraz w ciągu paru dni można było się dostać do Haifongu - co odebrało chleb właścicielom koni oraz Yi pełniącym rolę strażników karawany i przewodników po górskich ostępach, ale niewątpliwie reszcie ludzi ułatwiało życie.
Jest to, dla wszystkich poza Chińczykami, kolejka wąskotorowa, tzw. "mała", bo rozstaw szyn to zaledwie metr. Chińczycy mówią jednak na nią "średnia" - bo lokalnie kursują między wspomnianym już Gejiu a Mengzi (tam rozwijał się handel, bo w tym mieście można było handlować z obcokrajowcami), pociągi mknące po jeszcze węższych torach. Po co? Cóż. Teoretycznie kolej chińsko-wietnamska rozwiązywała problemy komunikacyjne. Problem w tym, że nie przechodziła przez miasto, tylko znajdowała się kilkadziesiąt kilometrów dalej. Czyli cokolwiek wydobywano w Gejiu, i tak musiało być najpierw dużym wysiłkiem przetransportowane wozami do stacji kolejowej i tam dopiero załadowane. Już nie mówiąc o tym, jak bardzo nie w smak było Chińczykom to, że kolej znajdowała się w rękach Francuzów (jak kasę wykładali, to jakoś sprzeciwów nie było...), wiec w 1914 roku rozpoczęto budowę jeszczeweższotorowej kolejki lokalnej. Budowano ją 22 lata, w 1936 rozpoczęło się użytkowanie mało imponujących 176 km.
Wróćmy do międzynarodowej kolejki. Dlaczego wybrano formułę wąskotorowa? Tu trzeba zrozumieć warunki geograficzne Yunnanu. Góry, góry, góry. Najwyższy szczyt ma ponad 6700 metrów, a punkt najniższy niecałe 100 metrów n.p.m. Góry i rzeki - by wśród nich zbudować niezbyt kosztowną a bezpieczną drogę, trzeba było ograniczać wielkość wagonów i szerokość torów. Tutaj przecież NIE MA płaskich powierzchni... Z tego samego powodu prędkość pociągu nie mogła być zbyt wielka - przeciętnie 30-40 km/h, jeśli można było hulać na bezpieczniejszych odcinkach, to i tak w granicach najwyżej 50 km/h. Oczywiście, w porównaniu z karawanami konnymi kolej ta była szybka jak burza, już nie mówiąc o tym, o ile więcej towarów mogła zabrać w trasę. Ale już w latach dwudziestych zaczęły się pojawiać samochody i drogi do nich dostosowane. Samochody szybko zaczęły prześcigać pociągi. Stąd właśnie nasze dziwactwo - bo, tak po prawdzie, bez względu na rozwój techniki, z kolejką wąskotorową niewiele dało się zrobić... Zresztą i dziś jest niewiele lepiej. Na przykład podróż z Kunmingu do Dali samochodem po autostradzie zabiera dwie-trzy godziny, a pociągiem (już nie wąskotorowym!) godzin sześć bądź siedem... Oczywiście, że można wiercić dziury w brzuchu górom, oczywiście, że można budować mosty nad przepaściami między górami i Chińczycy to chętnie robią. Ale po wypadku z lat '80, kiedy to na szanghajskiej "superszybkiej" (jak na owe czasy) linii do Kunmingu zdarzył się okropny wypadek, który pochłonął wiele ofiar, a zdarzył się tylko dlatego, że "przecież tutaj można jechać szybciej", motorniczy wolą jechać wolniej, a bezpieczniej... Więc po dziś dzień trasy, które pociąg pokonuje z trudem w osiem godzin, mogą zostać przez autko osobowe pokonane w czasie dwa razy krótszym.
Obecnie trwa realizacja projektu, dzięki któremu superszybka kolej ma połączyć Chiny z Singapurem. Szkoda... To znaczy: dobrze, że są takie plany, że świat nam się zmniejsza i w ogóle. Ale... Bardzo chciałabym pojechać tą starą koleją, choć podróż trwałaby prawie dobę. Obecnie jednak Kunming łączy z Hekou tylko połączenie autokarowe, które daje radę trasie w osiem godzin...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.