blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-01-10

旺子 swinska krew

Co sie gotuje w tym woku? Kayka, odsun sie od komputera, bo znowu zaslinisz klawiature :P Tak. To jest swinska krew. Nazywana roznie: swinska czerwien, mieso w plynie, krwiste tofu, kwiaty krwi... W moich rejonach, zeby uniknac niesmacznego krwistego znaku 血, uzywa sie w menu znaku 旺 - pomyslny, kwitnacy. Cholera wie, dlaczego. Tak nazwana krew swinska jest absolutnie nieodgadniona dla Chinczykow z polnocy, ktorzy uzywaja raczej wersji "血塊".
Dlaczego ja spozywamy, poza niezaprzeczalnymi walorami smakowymi? Dziala przeczyszczajaco, oczyszcza organizm, wspomaga prawidlowa gospodarke hormonalna, poprawia jakosc naszej wlasnej krwi, a poza tym podobno dziala upiekszajaco ;) Bogata w witaminy B2, K i C, a takze w bialko, zelazo (wskazana dla anemikow), kobalt (niedobor kobaltu powoduje zaburzenia procesu krzepniecia krwi), fosfor i wapn, latwo przyswajalne przez organizm, ma poza tym wlasciwosci zupelnie absolutnie nie do przecenienia przez nauczycieli - podobno pomaga sie pozbyc z organizmu szkodliwych pylkow, a wiec i pylu z kredy... Ponadto leczy bole glowy, omdlenia, pomaga sie pozbyc pasozytow z naszego organizmu. Chinscy lekarze polecaja to danie przede wszystkim ludziom starszym (zapobiega wapnieniu tetnic), kobietom w ciazy i karmiacym oraz dzieciom (zapobiega anemii), osobom cierpiacym wskutek migren, osobom o wysokim cholesterolu, zbyt wysokim cisnieniu, z problemami gastrycznymi, chorobami watroby. Natomiast ci z przewleklymi chorobami przewodu pokarmowego powinni sobie raczej ten przysmak podarowac.
Krew mozna spozywac na surowo (oczywiscie dobrze by bylo miec gwarancje zdrowia ubitej swini), co kiedys juz mi sie zdarzylo pokazac, w postaci ususzonej badz po ugotowaniu. Mozna tez smarowac, ale po co marnowac takie dobre jedzenie, prawda? :D W trakcie spozywania trzeba jednak uwazac, zeby nie laczyc krwi z trawa morska (spowoduja zatwardzenie).
Chcecie sprobowac?
1) Kostki "krwistego tofu" kroimy na plasterki i smazymy da duzym ogniu z cebulka zielona, imbirem i czosnkiem.
2) Kroimy krew na paseczki, mieszamy z ugotowanym makaronem ryzowym i ogorkiem, podajemy na zimno.
3) Krew, chuda wieprzowine i seler naciowy drobno siekamy. W tym czasie przygotowujemy podstawe keiku ryzowego: gotujemy ryz w dwukrotnie wiekszej ilosci wody, niz zazwyczaj. Gdy ryz jest juz lekko rozgotowany, dodajemy miazge z pierwszych trzech skladnikow i rozprowadzamy rownomiernie w garnku. Doprowadzamy do wrzenia i gotowe. Potrawa ta jest szczegolnie polecana malym dzieciom powyzej 8 miesiaca zycia.
4) Najczesciej spotykana jest jednak zupa: najczesciej gotujemy ja po prostu z chudym miesem, makaronem ryzowym i jakimis warzywkami.
Ze wzgledu na dosc silny zapach, mimo ze "krwiste tofu" jest sprzedawane juz ugotowane, najlepiej je zagotowac w domu raz jeszcze - pomoze to pozbyc sie dosc uporczywego zapachu. Bardzo specyficzny smak krwi mozna zagluszyc cebula, imbirem i papryka chilli, a najlepiej odwiecznym partnerem krwi - czosnkiem bulwiastym; na tej samej zasadzie przykrego zapachu mozna sie pozbyc przy pomocy dodania odrobiny wina ryzowego/jakiegokolwiek niskoprocentowego i taniego alkoholu. Zreszta, lekarze nie polecaja spozywania krwi solo - lepiej dodac chocby ogorki czy inna zielona cebulke.
W dajskich regionach, gdzie czolowym przysmakiem sa pikantne kiszone liscie (moga to byc rozne kapusty i salaty, wazne, zeby sie ukisily z chilli), czesto przyrzadza sie zupe z krwi, doprawiona wlasnie tymi liscmi, ktore, rozgotowujac sie w zupie, nadaja calosci kwasno-ostry smak, tak ukochany przez Dajow:
Polecam!

2 komentarze:

  1. mrrrrrrrrrrr!
    (tak, chcemy spróbować, ale jakoś nie ma w Almie :P )

    OdpowiedzUsuń
  2. czytaja mnie rowniez Polacy, mieszkajacy w Azji - to po pierwsze. Po drugie: moze dozyjemy Chinatown w Krakowie, jak sie Marzena wzglednie Suzhe rozmnoza ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.