Pokazywanie postów oznaczonych etykietą knajpy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą knajpy. Pokaż wszystkie posty

2014-07-07

老滇缅320 Droga Birmańska

Z pewnej Bardzo Ważnej Okazji, ZB zabrał mnie do knajpy mego życia. Tak, wiem, że już to mówiłam o bardzo wielu knajpach. Ciiii. Teraz najważniejsza jest właśnie ta - po chińsku zwie się Yunnan-Birma 320, co jest oznaczeniem autostrady łączącej Yunnan z Myanmarem.
Zacznijmy od tego, że skoro Yunnan-Birma, to oczywiście żarcie jest etniczne, mniejszościowe, głównie dajskie. Czyli już jest dobrze, bo dajskie jedzenie jest rewelacyjne. Znajdujemy niepozorną z zewnątrz knajpkę:
Nie wygląda specjalnie stylowo, prawda? Jednak już samo wejście powinno nam powiedzieć, że będzie dobrze:
Tak wielka brama musi prowadzić na ogromne podwórze. Zasada jest taka: jeśli knajpa może sobie pozwolić na marnowanie przestrzeni, to znaczy, że zarabiają tak dobrze, że ich stać na wysoki czynsz. Jeśli aż tak dobrze zarabiają, zazwyczaj karmią lepiej niż przeciętnie. Wchodzimy i...
Krążyłam po mosteczkach, oszklonych korytarzach, między palmami... Śliczna knajpa.
A potem żeśmy zamówili. Nie wiedzieliśmy, jak duże będą porcje, więc na wszelki wypadek zapytaliśmy kelnera, czy sądzi, że trzy dania wystarczą. Wyraźnie próbował nas namówić na coś jeszcze, ulegliśmy, a potem dostaliśmy coś takiego:
Tak, dobrze widzicie: na stół wjechały nie talerze, a PÓŁMISKI, wypchane żarciem. Pysznym żarciem w dodatku. Dzikie roślinki typu eleuterokok kolczasty, pieczone mięsko - serce wieprzowe, trzy różne przystawki...
Oczywiście zabraliśmy resztki do domu. Jedliśmy je następne dwa dni - i nie potrafiły nam się znudzić!
Jedna wada: wrodzona flegma kelnerów. Nie idźcie tam, jeśli się spieszycie. Nie w weekend wieczorem. Za to możecie sobie wybrać jedną z dogodnych lokalizacji - knajp pod egidą Drogi Birmańskiej jest już cztery czy pięć. Najlepsza jest ta pierwsza, naprzeciwko Sądu Dystryktu Zachodnich Gór, przy ulicy Xingyuan (西山区兴苑路下段(西山区法院对面)).
Inne adresy:
1) 老滇缅320

地址:金实小区雄达茶叶市场向北100米

2) 老滇缅320傣味餐吧

地址:云南省昆明市盘龙区金实路2号

3) 老滇缅320傣味

地址:云南省昆明市五华区右营村84号

Serdecznie polecam!

2013-08-11

Pachnie na 10 mil! 十里香

Jeśli Was kiedyś ciekawość i żądza przygód zawiodą do Dali, będziecie oczywiście mieć co robić - Jezioro Erhai jest piękne, góry Błękitne - urzekające, Stare Miasto pełne ciekawych zakątków, a okoliczne wioski warte odwiedzenia.
Im dłużej jednak będziecie w Dali, tym bardziej będziecie tęsknić za dobrym, tanim jedzeniem. Takim jak, chociażby, w Kunmingu. Dali ani w ogóle mniejszość Bai nie słyną z kuchni; fakt, mają dobre ryby, co nie jest trudne, skoro mieszkają nad jeziorem, a także trochę dzikorosnącego żarcia, jak choćby mech, o którym już wspominałam. Jednak podczas kilku wizyt w Dali nie trafiłam na knajpę, która zostałaby w mojej głowie jako przykład wspaniałej lokalnej kuchni.
Prezes He, rdzenny mieszkaniec Dali zabrał nas do knajpy. Zwrócić trzeba uwagę na trzy rzeczy: po pierwsze: tylko lokalni się tam stołują, bo oczywiście obsługa ani w ząb nie kuma angielskiego. Co nie przeszkadza, bo menu jest, jak w większości knajp w Dali, rozłożone na stołach przed knajpą, ewentualnie wisi pod krokwiami.
Po drugie: knajpa znajduje się poza murami miejskimi (konkretnie za bramą południową), czyli jest dwa razy tańsza i dwa razy lepsza niż sieczka dla turystów. Po trzecie, jest położona przy ulicy Pagodowej (一塔路), czyli tuż za murami, z widokiem na mury nawet,
czyli wystarczająco blisko centrum, żeby podejść i się nacieszyć pysznym, domowym bajskim żarciem. To właśnie tam pierwszy raz spróbowałam... ale o tym następnym razem ;)
Knajpa zwie się Pachnie na 10 mil. Bajskie chłopskie jadło. 十里香白族农家美食 i znajduje się naprzeciwko południowej bramy Starego Miasta Dali, po przekątnej. Każdy taksówkarz zna tę knajpę, bo można tu zamawiać żarcie do późna w noc :)

2013-07-18

grill ze Zbudowanej Wody 建水風味燒烤

Byliście kiedyś w Zbudowanej Wodzie? Jeśli jeszcze nie, to szybko to nadróbcie. Usatysfakcjonuje Was i estetycznie, i kulinarnie. Zaczęłam za Zbudowaną Wodą tęsknić, gdy tylko wsiadłam do powrotnego pociągu... Miasteczko Jianshui nie jest wprawdzie położone specjalnie daleko od Kunmingu (dwieście kilometrów z haczykiem), ale chwilowo, nie mogąc tam wrócić, pocieszam się knajpą wymienioną w tytule.
Tak naprawdę nazwa tej knajpy wprowadza w błąd. Można tam zjeść wiele innych rzeczy, nie tylko grillowane szaszłyczki czy owoce morza. To właśnie tam pierwszy raz w życiu jadłam pijane krewetki, to właśnie tam się udaję, gdy tęsknię za smażonymi w głębokim oleju robakami bambusowymi, to właśnie tam najczęściej podkurkujemy.
To jest właśnie ta knajpa, do której prowadzę gości, Europejczyków i Azjatów, by dowiedzieli się czegoś o yunnańskiej kuchni. Brzydzą się zwłaszcza ci pierwsi, gdy widzą gamę produktów spożywczych proponowanych przez szefa kuchni:
Zapewniam jednak, że wszystko przyrządzone jest na najwyższym poziomie, a oprócz tzw. "paskudztw" można wybrać mniej ekscentryczne pokarmy. Ceny są bardzo umiarkowane, a wielkość półmisków zadowalająca.
Co polecam? Raki* na ostro, robaki bambusowe, pieczone przegrzebki i ostrygi, kurczacze nerki, smażone kwiaty, a do tego smażony ryż.
Adres: 昆明市丰宁小区北区步行街
Tutaj zdjęcie:
Wyraźniejsze zdjęcia knajpy i potraw można znaleźć na przykład tutaj.

*A przecież wszyscy wiedzą, że "Kto to widział, nigdy w życiu nie zjeść raka! I nie złapać! Takie życie jest w ogóle zmarnowane!"O ile mogę z czystym sumieniem zrezygnować z łapania raków, o tyle jedzenia sobie nie odmówię...

2013-05-01

山茅田雞 polne kurczaki z górskiego sitowia

To nazwa knajpy ogniokociołkowej 火鍋, tuż pod naszym osiedlem. Zanim ślinka pocieknie, wyjaśnić jednak muszę jedną rzecz - osoby początkujące w chińskim proszę o pilne nastawienie uszu, a kayka może zacząć się rumienić. Jeśli się dopiero zaczęło naukę języka, można bowiem popełnić błąd początkującego i faktycznie pomyśleć, że skoro 田 to pole, a 雞 to kurczak, to "polny kurczak" może być na przykład przepiórką czy inną kuropatwą. Początkującemu do głowy nie wpadnie, że jest to śliczna, eufemistyczna nazwa na... żabę. No co? My mamy swojego konika polnego, z którego taki konik, jak z koziej d... trąbka, więc nie czepiajmy się Chińczyków, że wprowadzają zamęt. Wprawdzie my polnych koników nie mamy w jadłospisach, ale przecież Francuzi też jedzą żaby, prawda?
Wracając do meritum: knajpa specjalizuje się w kociołkach z żabami na ostro. Zanim jednak spróbujemy powtórzyć taką potrawę w domu, trzeba wziąć pod uwagę rzecz następującą: nie każda żaba może skończyć w ludzkim żołądku. Takoż i nasz "polny kurczak" oznacza tylko jeden typ żaby, akurat w Europie nieznajdowalny.
Chińska żaba jadalna Hoplobatrachus rugulosus, zwana też żabą tajwańską bądź wschodnioazjatycką żabą byczą, występuje bowiem tylko w Azji (Chinach z przyległościami, Kambodży, Laosie, Malezji, Birmie, Tajlandii, Wietnamie i na Filipinach). Lubi siedzieć w bagienkach, ale równie łatwo ją znaleźć na polach uprawnych i w ogródkach (ja tam bym się na jej miejscu trochę bała pojawiać w okolicach ludzkich siedzib, ale niech jej będzie...). Po chińsku wabi się albo "polny kurczak" albo "żaba o tygrysiej skórze" 虎皮蛙. Zarówno w Chinach, jak i w Malezji czy w Tajlandii są hodowane na mięso. Najsmaczniejsze są oczywiście udka, ale w naszym kociołku pojawiają się też przednie kończyny (fatalnie się je obgryza, z powodu wykształcenia kości śródręcza). Najprostszy przepis na żabę to po prostu ugotowanie jej w ostrej potrawce, bądź usmażenie czy też usmażenie w głębokim oleju, w panierce, jak kurczaka.
Sieć knajp, która stała się inspiracją do dzisiejszego wpisu, reklamuje się, że jej żaby nie są hodowlane, tylko złapane w sitowiu. Nie sądzę. Zarówno w Chinach, jak i na Tajwanie, dzikie osobniki są pod ochroną, więc na mięso się je po prostu hoduje. Są delikatne i pyszne, a sama syczuańska zupa, w której kurczak polny się gotuje - pikantna i przesmaczna.
W tej samej knajpie można też spożyć kociołek z mięsem króliczym bądź drobiowym - tym razem już nie polnym... Ceny umiarkowane, żarcie pyszne. Polecam!
Adres: 五华区西园路西华小区广安路1号

2013-04-14

grill na żelaznej blasze 鉄板焼き

To był 2004 rok. Tato obiecał, że jeśli szybko napiszę i obronię licencjat, to mnie zaprosi na najwspanialsze wakacje w życiu. Tajwan.
Obroniłam się pierwsza na roku, co z tego, że pracę pisałam w amoku i nic z niej nie pamiętam? Nagroda przerosła wszystkie oczekiwania i zmieniła całe moje życie. Tak, wiem, jak pensjonarsko to brzmi, ale to po prostu prawda - to co niby mam napisać?
Miesiąc pachnący Tajwanem - bo pierwsze zetknięcie z Azją to był dla mnie przede wszystkim zapach. Kolor, upał, tropik - to wszystko oczywiście też, ale to zapach mnie olśnił. Zapach jedzenia: owoców, świeżej smażeniny i wszystkiego, nieznanego innego...
Tata po pokazaniu mi najbliższej okolicy i zakupieniu karty miejskiej wrócił w mury swej firmy, a ja eksplorowałam niezrozumiały i ach, jaki piękny, świat. Wieczorami chadzaliśmy do ulubionych Taty knajpek. I wtedy właśnie po raz pierwszy widziałam kuchenny spektakl z fruwającymi utensyliami kuchennymi.
O teppanyaki już nawet w Polsce głośno, więc nie będę się na ten temat rozpisywać. Powiem tylko, że w Kunmingu, mieście niechętnym japońskim wynalazkom, długo szukałam właśnie takiej knajpy. O ile w Tajpej teppanyaki w różnych przedziałach cenowych były niemal na każdym rogu, tutaj jest takich knajp zaledwie kilka. W tej, z której pochodzi poniższe zdjęcie, byłam już dwa razy i będziemy tam na pewno często wracać. Zdjęcie rozmazane, bo nie chciałam się zachowywać jak turystka...
Sieć tych barów teppanyaki wabi się "Latające Słońce" - 飞阳铁板烧, a nasze ulubione miejsce znajduje się pod tym adresem: 昆明五华区茭菱路319号. Internauci piszą, że jest tam beznadziejna i nieuprzejma obsługa, a żarcie jest niedobre, co najlepiej świadczy o tym, że internetowi nie należy ufać, chyba, że czyta się wyłącznie mój blog ;)
Kucharz już nas rozpoznaje i ucina sobie z nami pogawędki; przemiła kelnerka napełnia czarki herbatą, zanim zdążymy je opróżnić; żarcie nie jest co prawda w stylu japońskim - przypomina raczej kuchnię kantońską - ale jest smakowite, świeże i pachnące. A po obfitym posiłku mamy do domu wystarczająco blisko, żeby się przespacerować, a wystarczająco daleko, żeby spalić chociaż ułamek kolacji ^.^ Polecam!