blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2018-12-19

jak nauczyć obcokrajowca chińskiego?

Wczoraj był piękny, słoneczny dzień. Jednak mnie najbardziej podobał się wieczór, kiedy to pojechałam do Chenggong, czyli miasteczka uniwersyteckiego na południe od Kunmingu. Tak, wiem, że teoretycznie Chenggong należy do Kunmingu, ale jeśli z centrum jedziesz tam godzinę metrem, to znaczy, że to jest osobne miasto i to całkiem daleko ;)
Kiedy w końcu dotarłam do kampusu Yunnan Open University, zostałam przechwycona przez wykładowczynie, prowadzące zajęcia dla studentów tego kierunku, który ja sama również kiedyś studiowałam - czyli nauczania obcokrajowców chińskiego. To właśnie dla grupy takich studentów poprowadziłam wykład o tym, jak efektywnie nauczyć obcokrajowca chińskiego, na co zwrócić uwagę, jakie czekają na nich - jako na przyszłych nauczycieli - pułapki, a wszystko okraszone solidną dawką humoru i anegdot z życia. Pewnie to właśnie anegdotami z życia ich zawojowałam; pokazałam, jak długa jest droga do opanowania znośnie jakiegoś języka, pokazałam, jakimi wybojami i pułapkami jest upstrzona. Pokazałam własne błędy i to, że najważniejsza jest - zawsze i wszędzie - komunikacja międzykulturowa, werbalna i nie. Że to może być dla obu stron piękna podróż.
Chyba im się podobało, bo bardzo długo bili brawo :D
Muszę powiedzieć, że raz się zapętliłam i nie wiedziałam, jak z tego wybrnąć. Prowadzenie wykładu nawet w języku ojczystym bywa wyzwaniem, a w obcym to dopiero. Ku mojemu najwyższemu zdumieniu, gdy nagle brakowało mi chińskiego słowa, w mózgu otwierała się szufladka ze słowami angielskimi, nie polskimi! Tak samo, jak wtedy, gdy prowadzę zajęcia po angielsku, a na czubku języka mam chiński... Ale - pomyślnie wybrnęłam. W końcu.
A na zajęcia dotarła też pani dziekan, której się tak podobało, że chciała ode mnie wydobyć deklarację, że w przyszłym semestrze zjawię się przynajmniej pięć-sześć razy. Zobaczymy, co los przyniesie. Zawsze chętnie podejmuję takie wyzwania, więc nie wykluczam dalszej współpracy.

14 komentarzy:

  1. Ho ho, Pani Profesor ! Chyba odnalazłaś swoje powołanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak :) uwielbiam uczyć :) Ale... uwielbiam też pisać. Tłumaczyć. Bawić dzieci :D Więc... z tym powołaniem to nie tak łatwo :D

      Usuń
  2. Gratuluję sukcesu�� Można 3 z powyższych połączyć: uczyć dzieci języka przez zabawę ��Pozdrawiam z Mazur, Gosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo Natalio, nie marnujesz talentów.
    Cieszymy się z Twoich sukcesów.💐

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję! Ja też bardzo lubię uczyć, ale raczej dorosłych, niż dzieci. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię uczyć dorosłych - studentów albo i starszych, ale dzieci w wieku przedszkolnym też są ok :)

      Usuń
  5. Super! Gratulacje! Szkoda, że tego nie nagrałaś, wiem, ze bym niczego nie zrozumiała, ale i tak bym posłuchała z ogromnym zainteresowaniem!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez bym posluchala... A moze po prostu spiszesz tutaj po polsku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. część wykładu wzięłam właśnie z anegdot językowych, którymi się tutaj dzielę. Część anegdot czeka na solidniejsze opracowanie, tzn. na taki czas w moim życiu, kiedy będę mogła nad tym usiąść na spokojnie :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.