blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-01-28

kolczoch jadalny 洋絲瓜

Następne nieznane mi zupełnie warzywo, które oczywiście potrafi przyrządzić mój świekier. Pochodzący z Meksyku kolczoch w Chinach pojawił się dopiero w 1915 roku. W całych południowych Chinach rozplenił się jak chwast - w Yunnanie, Zhejiangu, Fujian, Kantonie i na Tajwanie jest go stosunkowo najwięcej.
Świekier mówi, że gdy był mały, na polach otaczających Kunming kolczoch wypierał wszystkie inne rośliny. Gdy podchodziło się do chłopa, pytając ile za kilogram, chłop potrafił spojrzeć na ciebie jak na idiotę i powiedzieć "bierz pan za darmo, ile dasz pan radę unieść", bo kolczoch kradł ziemię uprawną.
W Kunmingu mówi się nań "zachodnia trukwa", jednak moim zdaniem nie jest wcale do trukwy podobny. Bardziej mi się podoba ogólnochińska nazwa: dynia jak dłoń Buddy 佛手瓜.
Można kolczocha obrać ze skórki (nie jest niejadalna, ale twardawa i "włochata"), wyjąć gniazdo nasienne, zetrzeć na tarce o dużych oczkach bądź pokroić w paseczki/słupki i usmażyć, dodając trochę soli, czosnku, kto co lubi. Sama w sobie jest lekko słodkawa i nie warto tego smaku psuć dużą ilością przypraw. Pychotka!

6 komentarzy:

  1. Mnóstwo tego w HK, ale nie udało mi się znaleść nigdzie jak ją przyrządzić, bo oczywiście "angielska" nazwa tego toto to taka "hongkongijska," czyli wzięta z sufitu.

    Pewnie jadłam w jakiejś knajpie, tylko nie wiedziałam, że to to ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Ja nigdy wcześniej nie jadłam. Mam ten luksus, że gdy idę na targ z moim chłopem, to nawet jeśli on nie wie, co to takiego i jak to się je, jego rodzice wiedzą z całą pewnością. Więc się uczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy28/1/13 20:16

    Tego targu i możliwości kosztowania różności,to Ci zazdroszczę.Fajnie ,że możesz korzystać z wiedzy starszego pokolenia,które w każdym kraju jest skarbnicą informacji na temat tego co przeminęło i co jest,ale zostało zapomniane.Ja co jakiś czas w zimie mam wielką potrzebę zjedzenia jakiejś zieleniny,mój organizm po prostu krzyczy i wtedy najczęściej kupuję worek sałat w "Lidlu"doprawiam po swojemu i pożeram/sama/,bo niestety mój syn mógłby funkcjonować bez warzyw.Napisz jeszcze czy to warzywko przypomina jakieś inne w smaku.Pozdrawiam Noneczka

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest to dla mnie smak całkiem nowy, nie umiem go do niczego porównać. Może... gdyby sałata była korzeniem, mogłaby być podobna w smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No ja niestety jestem w kraju, w którym miejscowi niechętnie się zaprzyjaźniają z obcymi, a jeśli już to i tak nie umieją gotować, bo jedzą "na mieście" LOL

    OdpowiedzUsuń
  6. nie lubiłabym mieszkać w takim kraju, mimo wszystkich jego pozytywów...

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.