Friday, January 13, 2012

豬皮 swinska skora

Nie, nie bedzie o obuwiu. O ubraniach tez nie. Bedzie, jak zwykle, o zarciu. Zanim sie skrzywicie z obrzydzeniem, zastanowcie sie chwile - przeciez skorke kurczaka, pyszna i chrupiaca, tez lubicie, prawda? No wlasnie.
Ilosc przepisow na swinska skore jest porazajaca. Piecze sie ja, smazy, dusi. Jadlam wielokrotnie, nie zeby to byl jakis moj wielki przysmak, ale duzo kolezanek czesto jada - bo jedzenie skory dobrze wplywa na wlosy, powstrzymuje oznaki starzenia (miedzy innymi niweluje zmarszczki i nawilza skore), chroni przed rakiem, dobrze wplywa na sciegna i stawy i w ogole jestes lekiem na cale zlo.
W takim jednak wydaniu zobaczylam jednak swinska skore po raz pierwszy w Mengzhe. Uprazono ja tak, ze konsystencja i chrupkoscia przypomina flipsy czy inne chrupki. W naszych stronach mozna ja nabyc na wiekszosci targow; spozywa sie je na zimno, umoczone wczesniej w kwasno-ostrym dipie (wszystkie dajskie dipy sa kwasno-ostre ;)). Dip jest zrobiony z dajskiej kiszonej zieleniny, rozpackanej do cna oraz z chilli.
Podobna konsystencje i smak acz inny ksztalt i sposob wykonania modny jest w Tajlandii - dlatego w tajskich knajpach skore swinska podaje sie tak:
czyli w towarzystwie surowych ogorkow i swiezej miety, oraz dipu, ktory najlatwiej opisac jak bardzo pikantny sos pseudobolonski - czyli mielone mieso, pomidory, ale oprocz tego duzo chilli i innych specyfikow. To ostatnie danie jest tak zupelnie absolutnie przepyszne, ze nie da sie mnie odczepic od polmiska, dopoki znajduje sie na nim chociaz odrobinka sosu...

3 comments:

Vika said...

trzeba by kedyś spróbować, choć dzisiaj jestem wypchana po brzegi hinduskim jedzeniem :)

Małgosia said...

sie mi zrobilo "brrrr..." i nic na to nie poradze :D swionska skora jest dobra na buty i torebki i jak dla mnie moze tak zostac. ALE. jesli ktos lubi/kocha, no to widac... taka karma :))))
pozdrawiam :)

白小颱 Biały Mały Tajfun said...

bardzo smaczna karma zreszta ;)