blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-01-13

豬皮 świńska skóra

Nie, nie będzie o obuwiu. O ubraniach też nie. Będzie, jak zwykle, o żarciu. Zanim się skrzywicie z obrzydzeniem, zastanówcie się chwilę - przecież skórkę kurczaka, pyszną i chrupiącą, też lubicie, prawda? No właśnie.
Ilość przepisów na świńską skórę jest porażająca. Piecze się ją, smaży, dusi. Jadłam wielokrotnie, nie żeby to był jakiś mój wielki przysmak, ale dużo koleżanek często jada - ponoć jedzenie skóry dobrze wpływa na włosy, powstrzymuje oznaki starzenia (między innymi niweluje zmarszczki i nawilża skórę), chroni przed rakiem, dobrze wpływa na ścięgna i stawy i w ogóle jest lekiem na całe zło.
Żeby się we świńskiej skórze zakochać, musiałam pojechać do Mengzhe. Uprażono ją tak, że konsystencją i chrupkością przypominała raczej chipsy, tym lepsze, że nie ziemniaczane, a mięsne. W naszych stronach można ją nabyć tak przyrządzoną na większości targów; spożywa się ją na zimno, umoczoną wcześniej w kwaśno-ostrym dipie albo po prostu w płatkach chilli. Dip jest zrobiony z dajskiej kiszonej zieleniny, rozpaćkanej do cna, oraz z chilli.
Bardzo podobną przekąskę jada się w Tajlandii - dlatego w tajskich knajpach skórę świńską podaje się tak:
czyli w towarzystwie surowych ogórków i świeżej mięty, oraz dipu, który najłatwiej opisać jak bardzo pikantny sos pseudoboloński - czyli mielone mięso, pomidory, ale oprócz tego dużo chilli i jeszcze kapka sosu rybnego. To ostatnie danie jest tak zupełnie absolutnie przepyszne, że nie da się mnie odczepić od półmiska, dopóki znajduje się na nim chociaż odrobinka sosu...
Jeśli kiedyś będziecie mieć okazję - spróbujcie :)

3 komentarze:

  1. trzeba by kedyś spróbować, choć dzisiaj jestem wypchana po brzegi hinduskim jedzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. sie mi zrobilo "brrrr..." i nic na to nie poradze :D swionska skora jest dobra na buty i torebki i jak dla mnie moze tak zostac. ALE. jesli ktos lubi/kocha, no to widac... taka karma :))))
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.