Kompletnym przypadkiem przeczytałam tę książeczkę: małą, błahą, a w dodatku drugą w serii, a pierwszej nie czytałam - co wszakże wcale nie przeszkadzało w lekturze. Nie będę się rozpisywać, to nie będzie rzetelna recenzja, tylko po prostu polecajka - bo uśmiecham się ciepło do tej książki i do cudownej idei przepisywania kotów na receptę. Jeśli szukacie czegoś, co Was otuli jak kocyk, to myślę, że ta książka Syou Ishidy może okazać się świetnym wyborem.
PS. Siłą rozpędu przeczytałam też powiastkę Ona i jej kot Makoto Shinkai. Obie japońskie, obie o kotach, obie starające się wejść kotom i ich właścicielom do głów. Jednak do tej się nie uśmiecham; parę dni po przeczytaniu nic z niej nie pamiętam; wynudziłam się i mnie drażniła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.