blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2017-11-16

persymony 柿子

Klęska urodzaju na kampusie Uniwersytetu Yunnańskiego :)

  • Persymona [...] oznacza właściwie tylko "sprawy" (shi).
  • Persymona wraz z mandarynką [...] znaczy "wielkie szczęście we wszystkich sprawach".
  • Ciasto z owoców persymony, wraz z gałęzią sosny (bo) i pomarańczą (ju) symbolizuje "wielkie szczęście w stu sprawach".
  • Persymona z owocem lizhi oznacza "zysk (li) na rynku (shi)" a więc dobry interes.
  • Jako drzewo persymona ma cztery zalety: żyje długo, daje cień, ptaki wiją sobie na niej gniazda, ale nie jest schronieniem dla robactwa. Być może dlatego persymony sadzono dawniej często na dziedzińcach świątynnych.
/Wolfram Eberhard - Symbole chińskie. Słownik/
Ten oparty na homofonach lub brzmieniowych skojarzeniach symbolizm zawsze tak samo mnie bawi i ciekawi. Na początku sinologicznej drogi chętnie wyszukiwałam te gierki słowne... i tak mi już zostało. Więc:
persymona 柿 shì - sprawa 事 shì.
mandarynka 桔 jú - pomyślność, szczęście 吉 jí - zwróćcie uwagę, że mandarynka to tak naprawdę szczęście obok drzewa 木吉. Oczywiście, jest to tylko jeden ze znaków na mandarynkę. Ten bardziej tradycyjny to oczywiście 橘, który wszakże nie jest podobny do szczęścia, więc nam nie pasuje do teorii ;)
liczi 荔枝 lì​zhī - profit 利 lì
I tu docieramy do momentu, który pali me policzki rumieńcem. Eberhard to przecież niekwestionowany autorytet, jeśli chodzi o szeroko pojętą chińszczyznę. A tu zdarzył się lapsus.
Z pomarańczą Eberhardowi nie wyszło. Owszem, chętnie się wykorzystuje w zabawach słownych, ale pomarańcza to jednak 橙 chéng a nie 桔 jú. Za to sosna to zdecydowanie 松 sōng, a 柏 bó (czytane również bǎi) to cyprys - to iglak i to iglak, ale jednak trochę się różnią. Więc żeby sto (百 bǎi) spraw było pomyślnych, to raczej persymona z mandarynką i cyprysem...
To jest jeden z TYCH MOMENTÓW językowych - gdy kwestionujemy niekwestionowany autorytet i w dodatku mamy rację.

PS. Za inspirację dziękuję Szwecjoblogowi i Powiedz mnie!, dzięki którym zaczęłam się zastanawiać nad TYMI MOMENTAMI w trakcie nauki języka. 

4 komentarze:

  1. Czepiasz się, Eberhard to specjalista od Chin, a nie od botaniki ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czepiam się, małpa jestem. Człowiek, małpa - też podobne właściwie...

      Usuń
    2. Ano. Kolendra i kardamon też, prawda? Zwłaszcza czarne ;>

      Usuń
    3. Po pierwsze: przeprosiłam. Po drugie: to nie było na piśmie :P Po trzecie: nie uważałam, że podobne, tylko pomyślałam jedno zamiast drugiego...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.