blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2017-11-18

smażony zielony patison

Uwielbiam patisony. Jednak nie te polskie, z bardzo twardą i niejadalną skórą, tylko nasze, yunnańskie, soczyście zielone z pyszną i niezbyt grubą skórą. Od polskich patisonów różnią się tak bardzo, że długo nie mogłam uwierzyć, że to nasze to też patison... Najczęściej po prostu gotuję na nich zupę z dodatkiem paru plasterków szynki yunnańskiej albo duszę z ziemniakami, ale ostatnio trafiłam na inną wersję, która z miejsca podbiła mój żołądek.

Składniki:
  • zielony patison, niedbale posiekany
  • garsteczka suszonej papryki (byle nie chilli!)
  • łyżka pieprzu syczuańskiego
  • niedbale pokrojony w plasterki czosnek
  • pół litra czystego rosołu
Wykonanie:
  1. Na gorący olej wrzucamy rozdrobnioną paprykę, czosnek i pieprz syczuański. Gdy zapachną, dorzucamy dynię i obsmażamy intensywnie mieszając.
  2. Dodajemy rosół i dusimy do miękkości - w zależności od wielkości kawałków dyni i stopnia jej dojrzałości będzie to trwało od 5 do 15 minut.

9 komentarzy:

  1. Możesz pokazać ten „patison” w całości?

    OdpowiedzUsuń
  2. Że dodam:
    http://www.rynek-rolny.pl/artykul/patison-gagat-odmiana-o-ciemnozielonych-lekko-faldowanych-owocach.html
    Ach, te „nasze” -„wasze” - w Polsce też można i warto jeść młode patisony, a nie stare, tak, jak to robisz teraz w Chinach. Żaden to chiński cud :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Poprawiam interpunkcję, bo sens zdania owa kształtuje:
    Ach, te „nasze” -„wasze” - w Polsce też można i warto jeść młode patisony, a nie stare - tak, jak to robisz teraz w Chinach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Nie wiedziałam, że ten gatunek patisona występuje również w Polsce, nie znałam również jego nazwy - teraz już wiem, że to gagat. A jednak dla mnie to jest "nasz" patison, bo tu jest na każdym targu, a w Polsce go nigdy nie widziałam. Tak samo jak polskie patisony, głównie polo, nie są dostępne na przeciętnym targu w Kunmingu, więc są "wasze" ;)

      Usuń
    2. Choć, po bliższym zapoznaniu się z typami patisona, obstawiam, że ten mój to jednak odmiana okra.

      Usuń
    3. Okra to zupełnie inna roślina, śkazowate - a nie dyniowate (do których należy ogórek, patison, cukinia i wszelkie dynie) jednak. Pokaż ten Twój kiedyś - przed pokrojeniem.

      Usuń
    4. Nie chodzi mi o okrę tylko o dynię patison odmianę "okra" - http://www.rynek-rolny.pl/artykul/dynia-patison-okra-plenna-i-latwa-w-uprawie-odmiana-o-smacznych-owocach.html. Mój patison przed pokrojeniem wygląda tak: http://baixiaotai.blogspot.de/2012/08/poludniowa-tykwakabaczekmelon.html - kubek w kubek jak odmiana okra.

      Usuń
  4. LOL lata, lata temu mama zrobila takiego patisona troche jak kotleta w panierce, zazeralismy sie tym niesamowicie, problem w tym, ze czesc byla niedosmazona i ojciec sie pochorowal po nich. Od tamtej pory patison nie ma wstepu do domu pod zadna postacia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, dlatego podkreślam, że trzeba dusić do miękkości :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.