blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-04-09

Phở po kunmińsku

Wiecie na pewno, co to jest phở. Nie wiecie? Wstyd! Bodaj najsławniejsze danie kuchni wietnamskiej i zdecydowanie częściej jadane od sajgonek. Niby zwykły rosół, ale całkiem niezwykły - po pierwsze mięsna wkładka jest bardzo istotna, po drugie inaczej się doprawia, a po trzecie część warzyw, które lądują w miseczce, blanszuje się właśnie przy pomocy tego rosołu, już w miseczce. No i makaron, makaron jest ważny. To on stanowi podstawę dania. Phở, z którymi się zetknęłam w południowym Wietnamie, zawsze pełne były przepysznego, świeżego makaronu ryżowego.
A potem wróciłam do Kunmingu.
I wiecie, tu właściwie wszystko jest - to znaczy, wszystkie składniki - ale phở nie można nigdzie dostać. Kiedyś działała ponoć jedna knajpa z phở, ale szybko padła. Takich paskudztw nikt tutaj nie je. W Kunmingu jada się przecież przepyszne małogarnkowe misieny albo kluski przechodzące przez most. Niby i to kluski ryżowe w zupie, i to, i tamto jeszcze też. Ale OCZYWIŚCIE żaden normalny kunmińczyk nawet nie spojrzy na phở, jeśli może zjeść misieny. Ech...
Do wietnamskiego makaronu ryżowego dostępu tu nie mam, a robić mi się po prostu nie chce - zwłaszcza, że na targu mam świeżych makaronów ryżowych od groma. Zamiast biadolić, że brak knajp z phở w menu, zrobiłam phở po kunmińsku, czyli z wykorzystaniem lokalnych składników.

Składniki:
  • mielona wieprzowina - porcja dla jednej osoby to jedna solidna łyżka
  • makaron ryżowy - według upodobania
  • bulion albo woda
  • zielona cebulka
  • pęczek zielonej kolendry, posiekany
  • pęk świeżej mięty - same liście i koniuszki łodyżek, bez zdrewniałych łodyg
  • jeden duży liść kapusty pekińskiej, poszatkowany
  • posiekany pomidor
  • czosnek
  • imbir
  • sos sojowy
  • sos rybny
  • limonka
  • sól, pieprz, płatki chilli

Wykonanie:
  1. Najpierw marynujemy mięso: mieszamy je z sosami, sypkimi przyprawami, częścią cebulki, imbiru i czosnku. Odstawiamy, żeby się przegryzło i przygotowujemy resztę.
  2. Gdy już posiekamy, umyjemy i przygotujemy wszystkie składniki, przygotowujemy miski. Powinny mieć przynajmniej pół litra pojemności. Na dno wrzucamy garstkę mięty i kolendry, trochę pomidora i kapusty.
  3. Rozgrzewamy olej w woku; na rozgrzany olej wrzucamy czosnek, imbir i cebulkę. Gdy zapachną, dorzucamy przyprawione mięso i je starannie obsmażamy.
  4. Dolewamy bulionu/wody - dokładnie tyle, ile zamierzamy zjeść zupy. Ja zawsze odmierzam dwie trzecie miseczki, z której zamierzam jeść. 
  5. Gdy mięso jest już obgotowane, a zupa zaczyna mile pachnieć, dorzucamy makaron ryżowy - świeżego makaronu ryżowego nie trzeba długo gotować, wystarczą dwie-trzy minuty.
  6. Wsadzamy porcję makaronu do miseczki, dopełniamy miseczkę zupą. 
  7. Doprawiamy do smaku sosem rybnym i limonką. 


4 komentarze:

  1. "I wiecie, tu właściwie wszystko jest - to znaczy, wszystkie składniki - ale phở nie można nigdzie dostać" Przypomniało mi to sytuacje kiedy na 'nocnych Polaków rozmowach' przed zwodami spotykają się ludziska z całego kraju i rozmowa schodzi na jedzenie. Wtedy też nastepuje konfrontacja p.t. pomidorowa z makaronem czy z ryżem, bigos z kiszonej czy pół na pół, ogórkowa zabielana czy rosołowa, do Wigilii karp czy śledzie.
    Niby składniki są wszędzie te same ale kuchnie i gusta różne :) a co dopiero w Chinach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. osobiście znam Polaków, którzy patrzą na innych Polaków jak na kosmitów, jeśli zwykłą jajecznicę zrobi się inaczej niż mamusia robiła. A jak się jeszcze poda z niewłaściwym sztućcem (bo są stronnicy łyżek i widelców), to już w ogóle katastrofa ;) Chińskie gusta niby się od wietnamskich nie bardzo różnią - sporo potraw przywędrowało do Wietnamu właśnie z Chińczykami - ale i tak ciężko w Yunnanie o dobrą wietnamską knajpę...

      Usuń
  2. Uwielbim pho, ale nie lubię surowej wołowiny, którą zalewa się na końcu bulionem. Rozważam Wietnam jako cel kolejnej azjatyckiej podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do każdego typu pho się wołowinę w ogóle dodaje, a wybór jest spory :) Wietnam to moje bardzo miłe wspomnienie :) I kulinarnie, i kulturowo :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.