blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-05-17

złocień wieńcowy 茼蒿

Lubicie kwiaty? Ja - bardzo. Najbardziej w doniczkach. A zaraz potem na talerzu. Tak, Agatko kochana, kiedy przeprowadzałaś się na Złocień, nie sądziłaś pewnie, że może mieć to osiedle coś wspólnego z kulinariami, prawda? Szczerze powiedziawszy, ja też nie sądziłam. Dopiero niedawno bowiem dowiedziałam się, że te dziwne chwasty, które można tu dostać na każdym targu, to nie dzika kapusta, tylko właśnie złocienie. Dowiedziałam się zaś w sposób przemiły - czyli w restauracji. Zostały mi mianowicie podane w sałatce... i zachwyciły mnie od pierwszego kąska.
Wróciwszy do domu, poczytałam. Dowiedziałam się, że złocień wspomaga odchudzanie, opóźnia starzenie (ach, te oksydanty!), ma w cholerę witaminy C i błonnika, a i nadaje się do uzupełnienia flory bakteryjnej w żołądku i jelitach (przyspiesza wzrost Lactobacillus casei).
Można je spożywać na milion sposobów - w gorącym kociołku, w gulaszu, można smażyć w omlecie (jak na Tajwanie) albo dodawać dla niepowtarzalnego aromatu zamiast ziół do smażenia. Trzeba pamiętać tylko, że trzeba je gotować/smażyć krótko, bo przegotowane zaczynają być gorzkie. Ja uwielbiam lekką zupę ze złocieni, ale dziś przedstawię Wam sałatkę. Przecież na surowo na pewno są najzdrowsze... Jedzą tak Tajowie, a w związku z tym i chińska mniejszość Dai, a także... Kreteńczycy. Ale Chińczycy też kiedyś musieli złocień jadać – inaczej nie nazwaliby go „cesarskim warzywem” 皇帝菜. Początkowo uprawiany w basenie Morza Śródziemnego dla wizualnego li tylko efektu, gdy za czasów dynastii Song pojawił się w Chinach, zmienił przeznaczenie na kulinarne – i medyczne. Bo, moi drodzy, złocień jest nie tylko pyszny, ale też: obniża wchłanianie cukrów w przewodzie pokarmowym, prawie nie ma kalorii i równie mało tłuszczu, a także niszczy bakterie, wirusy i grzyby. Ja na przykład zażywam złocień w sałatce przy każdych początkach anginy – i sobie złocień z tą anginą doskonale radzi...
Składniki:
*pęk złocieni – przydadzą się tylko młode pędy, świeże, chrupkie, niesflaczałe. Resztę można ususzyć albo ugotować.
*pokrojona w piórka cebula
*ściamkany czosnek
*świeże chilli, drobno posiekane
*sok z połowy limonki
*świeża kolendra, zwykła i meksykańska, niedbale posiekana
Wykonanie:
1)Złocienie podzielić bez użycia noża na kawałki, które będzie nam wygodnie wziąć pałeczkami/widelcem.
2)Czosnek wymieszać z chilli, limonką i kolendrą i wlać do złocienia. Dobrze wymieszać.
3)Złocień jest lekko pikantny w smaku, więc nie należy przesadzać z przyprawami :)

4 komentarze:

  1. Musi być pyszne :) Czy można użyć do tego zwykłych chryzantem z ogródka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, przy czym Chińczycy twierdzą, że w przeciwieństwie do złocienia, chryzantema jest gorzka. Nie wiem, nie próbowałam - liście chryzantem są na naszym targu nie do dostania...

      Usuń
  2. A czy mogłabyś podać mi chińską nazwę tego jadalnego złocienia? Albo łacińską? Jestem teraz w Japonii, kończą mi się polskie leki, a dopadło mnie pieruńskie przeziębienie...
    Ps.Moja Mama jest wierną czytelniczką Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chińska nazwa jest w tytule - tonghao 茼蒿, po łacinie zwie się Chrysanthemum coronarium, a po japońsku - 春菊 albo シュンギク.
      Serdeczności dla Mamy, a Tobie życzę dużo zdrowia :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.