Spakowanam. W moich tropikach bedzie okolo 30 stopni za dnia i 20 w nocy. Podobno tam teraz leje, ale jakos w ogole mi to nie przeszkadza. Kupilam spiwor, kupilam plecak, zabralam zapas ubran i leki antybiegunkowe :) Tjaa... To jest w tym wszystkim najlepsze. Wiem, ze moge sie tam zatruc, rozchorowac, przemoknac do suchej nitki i w zwiazku z tym zapalic sobie pluca, ale i tak potrzebuje WAKACJI! Hurra! Stesknilam sie za Jensem :D Ciekawe, czy w ogole potrafia sie tam z kims dogadac; na terenach przygranicznych malo kto mowi po mandarynsku, o angielskim nie wspominajac ;) A mnie i tak najbardziej cieszy fakt, ze WRESZCIE mam internet...
Bylam na 畫皮 Painted Skin. Swietnie sie bawilam na tej mieszance melodramatu, wuxia, horroru i czego tam jeszcze. Chinczycy smiali sie duzo rzadziej niz ja, mam tez niejasne wrazenie, ze byli naprawde poruszei historia ducha, ktory przybral postac pieknej kobiety po to, by uwiesc Pana Domu... BTW: nauczylam sie, jak jest po chinsku wlasnie taki duch (moze to byc zwierze, zazwyczaj lisica badz wezyca, ktore przybralo postac czlowieka): 妖. Yao z lewej ma znaczek kobiety (wiadomo, w Chinach jak co zlego, to zawsze baba), a z prawej przedwczesna smierc. Towarzyszacy mi Chinczyk byl mocno zawiedziony faktem, ze zamiast wtulic sie z przerazeniem w jego mocarne ramie, wybuchalam smiechem widzac niektore efekty specjalne... :D Jakas taka malo romantyczna jestem, co nie? ;) Polecam wszystkim, ktorzy jeszcze nie sa obcykani z kinem chinskim. Bywalec tutejszych kin zapewne wzgardzi kolejna historia o duchu i o wiernosci mimo wszystko, i o tym, ze stara milosc nie rdzewieje, i ze nawet duch potrafi kochac. Ale jesli ktos teskni za niezle i z poczuciem humoru zrealizowana bajka - to polecam. Aha, najbardziej w calym filmie podobaly mi sie dwie rzeczy: po pierwsze dialogi byly tak proste, ze nawet ja je rozumialam. Po drugie: wszyscy byli genialnie poubierani, a juz spinki do wlosow sprawialy, ze sie rozplywalam...
2008-09-30
2008-09-29
火锅 huoguo czyli ogniowy kociołek
Po niedzielnych lekcjach poszliśmy (całe 14 osób) na huoguo. Zasady były jasne - mówimy tylko po chińsku i nie używamy łyżek nawet w najbardziej krytycznych sytuacjach. Biorąc pod uwagę, że połowa żarcia była nieprawdopodobnie śliska, nie dziwi, że jeden Francuz musiał błagać o pomoc...
Ta starsza pani w czerwonym (王老师 - jej nazwisko to Król) to moja nauczycielka główna - czyli od podręcznika i tłumaczenia słówek oraz gramatyki. Jest świetna - każdy chiński znak traktuje jak zagadkę, którą trzeba rozwiązać. Dzięki temu znaki, które raz wpadną do głowy, już z niej nie wypadają. Po prawej zaś mój ulubieniec (朱辉 - Czerwony Blask) - nauczyciel mówienia, najbardziej otwarty Chińczyk świata. Poza tym nie jest Hanem, tylko Tujia - reprezentantem piątej największej mniejszości etnicznej Chin. Pochodzi z Hunanu, ale podczas jedzenia ostrego żarcia kropelki potu pojawiły się na jego czole, mimo iż hunańskie jedzenie jest jednym z najbardziej pikantnych w Chinach :) Strasznie lubię z nim gawędzić; jest taki łatwy w obsłudze! Przyzwyczaił się do dziwnych białasów i go nie szokuje fakt, że rozmawiamy z nauczycielami bez większego skrępowania. Mało tego, sam jest taką gadułą, że wystarczy znaleźć interesujący temat i już pół lekcji za nami... :D
Ciekawy garnek, prawda? To, co w środku, to prawie zwykły bulion, zjadliwy bo delikatny.To, co na zewnątrz, paliło mordę. Ale po piwku zaczęło mi nawet smakować... :D
A to jest parówka. Jak się ją wrzuci do gorącej zupy, to robi się z niej kwiatuszek (czego te Ruskie nie wymyślą ;)). Pycha!
A to pobojowisko zostawiliśmy trzy godziny później...
Kocham huoguo!
Kocham huoguo!
KTV 卡拉OK
No po prostu kocham tam chodzic. Tu nie chodzi o spiewanie, raczej o fantastyczna atmosfere. Juz samo patrzenie na angielskie napisy towarzyszace piosenkom (I'm a Barbie gerl na przyklad :D) sprawia, ze tarzamy sie ze smiechu. Spiewanie przez Renzo La vida loca, z ktorej to piosenki wszyscy znalismy tylko refren albo spiewanie przeze mnie sznapsbarytonem a przez Jensa dyszkantem chinskich romantycznych duetow - to naprawde urocze :)
Tja... nawet mnie nie probuj bajerowac!
Alez ja naprawde spiewam to, co czuje!
Tajfun w swoim zywiole... Tylko dlaczego podczas spiewania piosenki o umieraniu mam banana na ryjku? :D
我在波兰真的怀念KTV. 现在常常去啊。 很好玩喔! 一边喝啤酒,一边唱浪漫的中文歌; 一边谈一边笑。。。我能住在那里 :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)