2024-07-19

THS 泰和盛

Po upadku mojej ukochanej Pieśni Szybującego Feniksa długo nie mogłam znaleźć dla siebie sklepu z ciuchami o chińskim twiście. Parę lat temu wszędzie pojawiły się tanie sklepy THS, które poza kompletnie zwykłym asortymentem trochę w stylu H&M czy innej sieciówki zachodniej, tylko gorszej jakości, zawsze ma ze trzy wieszaki z ubraniami w stylu chińskim, choć raczej nie czystym, a mieszanym. Niech za przykład służy nam dżinsowa kurteczka z tradycyjnymi chińskimi guzikami pánkòu 盤扣 (coś w rodzaju naszego szamerunku):

2024-07-16

żabki wspinające się na kamienie 青蛙爬石板

Jestem już na tyle doświadczoną yunnańską kucharką, że gdy zobaczyłam stragan sprzedający żaby na kamieniach, wiedziałam doskonale, że powinnam się spodziewać nie prawdziwych płazów, a jakiegoś dania opartego na strączkach, przede wszystkim - na bobie. Znamy już przecież żabki skaczące po kamieniach i obejmujące nefrytowe kolumny. Tak! Tę potrawę też już jadłam; poza Kunmingiem łatwiej ją przyuważyć pod znacznie nudniejszą nazwą "placki z bobem" 蚕豆粑粑/青豆粑粑. Czasem można też trafić na nazwę "żabki noszące kamienie na plecach" 青蛙背石板.
Są wyjątkowo proste do przygotowania. Przyznać jednak muszę, że ponieważ w Kunmingu uchodzą za dość typowy sezonowy street food, rzadko zdarza mi się przyrządzić je w domu. 

Składniki: 
  • mąka z kleistego ryżu (taka, jak do tangyuanów) 
  • świeży bób obrany ze skórki (można krótko obgotować w lekko słonej wodzie) 
  • tłuszcz do smażenia 
Wykonanie: 
  1. Bób połączyć z mąką i dodawać po trochu wody, aż będzie można uformować twardawy prostokątny czy też trapezowaty wałek. 
  2. Wałek pokroić w dość grube plastry (ok. 1 cm). 
  3. Na patelni o grubym dnie rozgrzać tłuszcz; smażyć placuszki do zezłocenia na wolnym ogniu. 
  4. Podawać na słodko (z cukrem/miodem), słono bądź pikantnie (maczane w płatkach chilli). 
  5. Jeść na ciepło. 
Poniżej filmik pokazujący zakupy podczas yunnańskiego dnia targowego, zakończone przyrządzeniem i degustacją takich placuszków.
 

2024-07-13

小暑 Mały Upał

Szóstego lipca rozpoczął się Mały Upał, jeden z dwudziestu czterech okresów solarnych. Najważniejsze tradycje dotyczą tu oczywiście kwestii kulinarnych: jada się wówczas nowy ryż, pierogi, makarony (podobno to chroni przed złem) i kłącza lotosu (nie dość, że świeżo pojawiły się na rynku, to jeszcze zgodnie z zasadami tradycyjnej medycyny mają właściwości chłodzące); najważniejszy jest jednak nowy ryż, a także inne "nowe" produkty - czyli nowalijki. 
Dawnymi czasy pierwszą miskę nowego ryżu ofiarowywano bóstwom pięciu zbóż (w zależności od regionu mogły być to różne bóstwa, ale o tym jeszcze kiedyś opowiem) oraz przodkom, a potem następowała uczta dla żywych, obfita w "nowe" produkty od zbóż i sezonowych warzyw po wódkę. Co ciekawe, nowych potraw nie jadano pierwszego dnia Małego Upału, a dopiero ósmego (czyli dzisiaj), ponieważ słowa "nowy" 新 xīn i "ósmy" 辛 xīn są homofonami. Istniało również powiedzenie dotyczące Małego i Dużego Upału: W Mały Upał jemy proso, w Duży Upał jemy kukurydzę. Jeśli dodatkowo połączyć to z potrawami charakterystycznymi dla kanikuły, otrzymujemy wskazówki dietetyczne na całe lato. 
W niektórych regionach wierzy się, że Mały Upał to najlepszy czas na jedzenie węgorzy ryżowych, które wówczas stają się tak zdrowe jak żeńszeń (小暑黄鳝赛人参). Na przykład w Kunmingu i okolicach są one przyrządzane na ostro i często dodawane do makaronów śniadaniowych albo jedzone jako osobna potrawa w czasie kolacji.