Dawno, dawno temu, władca państwa Wei, wielki Cao Rui, miał zagwozdkę. Szukał mianowicie kogoś na stanowisko nadwornego kronikarza, ale jakoś nie potrafił znaleźć odpowiedniej osoby. Poprosił więc o znalezienie sensownego kandydata swego ulubionego urzędnika, Lu Yu (卢毓), nakazując mu jednocześnie, by nie sugerował się on dobrą sławą czy podszeptami innych ludzi. Sława jest bowiem, mówi, jak ciastko namalowane na ziemi, którego się nie da spożyć. Chodziło mu o to, że tak jak narysowane ciasto nie zaspokoi głodu, tak sława nie zastąpi faktycznych umiejętności.
Poniżej kreskówka, pokazująca genezę tego przysłowia.
Opowieść ta pojawiła się już w Kronice Trzech Królestw; służy pokazaniu, że ktoś się karmi iluzjami. Można też potraktować ją bardziej dosłownie: już tyle wieków temu wiadomo było, że sława/znajomości/papier nie zastąpią rzetelnej wiedzy i umiejętności. Dlaczego tyle wieków później ludzie nadal sobie z tego nie zdają sprawy?!...
2014-07-09
2014-07-08
Sosna Arhatów 羅漢松
Podocarpus macrophyllus, po japońsku zwany również kusamaki/inumaki, to iglak. Nie jest jednak zwykłym iglakiem, a czymś wprost zachwycającym. Spójrzcie na te igły:
I wprawdzie z prawdziwą sosną nie ma za dużo wspólnego, sosna arhatów będzie moim drugim ukochanym drzewem - zaraz po sośnie yunnańskiej, oczywiście :)
Drzewo może osiągnąć nawet 20 metrów wysokości i jest ponoć wiecznie zielone. Występuje w południowych Chinach i na południu Japonii, a ja się z nim spotkałam po raz pierwszy w buddyjskich i taoistycznych ogrodach Chengdu, w dwóch podstawowych formach: zwykłej i zbonsaiowanej. Jego drewno doskonale sprawdza się jako budulec oraz materiał rzeźbiarski, kora jest lekarstwem, ale tak naprawdę najbardziej ceni się sosnę arhatów za jej symbolikę. Z dawien dawna była patronem i opiekuńczym duchem urzędników; miała zapewniać długowieczność i pomyślność - w tym finansową. W Kantonie istnieje zresztą powiedzenie: 家有羅漢松,世世不受窮 (jeśli w rodzinie jest sosna arhatów, nigdy nie zazna ona biedy). Ponoć to jest właśnie powodem, dla którego w Hongkongu i okolicach grasować zaczęli złodzieje tych sosen...
I wprawdzie z prawdziwą sosną nie ma za dużo wspólnego, sosna arhatów będzie moim drugim ukochanym drzewem - zaraz po sośnie yunnańskiej, oczywiście :)
Drzewo może osiągnąć nawet 20 metrów wysokości i jest ponoć wiecznie zielone. Występuje w południowych Chinach i na południu Japonii, a ja się z nim spotkałam po raz pierwszy w buddyjskich i taoistycznych ogrodach Chengdu, w dwóch podstawowych formach: zwykłej i zbonsaiowanej. Jego drewno doskonale sprawdza się jako budulec oraz materiał rzeźbiarski, kora jest lekarstwem, ale tak naprawdę najbardziej ceni się sosnę arhatów za jej symbolikę. Z dawien dawna była patronem i opiekuńczym duchem urzędników; miała zapewniać długowieczność i pomyślność - w tym finansową. W Kantonie istnieje zresztą powiedzenie: 家有羅漢松,世世不受窮 (jeśli w rodzinie jest sosna arhatów, nigdy nie zazna ona biedy). Ponoć to jest właśnie powodem, dla którego w Hongkongu i okolicach grasować zaczęli złodzieje tych sosen...
2014-07-07
老滇缅320 Droga Birmańska
Z pewnej Bardzo Ważnej Okazji, ZB zabrał mnie do knajpy mego życia. Tak, wiem, że już to mówiłam o bardzo wielu knajpach. Ciiii. Teraz najważniejsza jest właśnie ta - po chińsku zwie się Yunnan-Birma 320, co jest oznaczeniem autostrady łączącej Yunnan z Myanmarem.
Zacznijmy od tego, że skoro Yunnan-Birma, to oczywiście żarcie jest etniczne, mniejszościowe, głównie dajskie. Czyli już jest dobrze, bo dajskie jedzenie jest rewelacyjne. Znajdujemy niepozorną z zewnątrz knajpkę:Nie wygląda specjalnie stylowo, prawda? Jednak już samo wejście powinno nam powiedzieć, że będzie dobrze:Tak wielka brama musi prowadzić na ogromne podwórze. Zasada jest taka: jeśli knajpa może sobie pozwolić na marnowanie przestrzeni, to znaczy, że zarabiają tak dobrze, że ich stać na wysoki czynsz. Jeśli aż tak dobrze zarabiają, zazwyczaj karmią lepiej niż przeciętnie. Wchodzimy i...
Krążyłam po mosteczkach, oszklonych korytarzach, między palmami... Śliczna knajpa.
A potem żeśmy zamówili. Nie wiedzieliśmy, jak duże będą porcje, więc na wszelki wypadek zapytaliśmy kelnera, czy sądzi, że trzy dania wystarczą. Wyraźnie próbował nas namówić na coś jeszcze, ulegliśmy, a potem dostaliśmy coś takiego:
Tak, dobrze widzicie: na stół wjechały nie talerze, a PÓŁMISKI, wypchane żarciem. Pysznym żarciem w dodatku. Dzikie roślinki typu eleuterokok kolczasty, pieczone mięsko - serce wieprzowe, trzy różne przystawki...
Oczywiście zabraliśmy resztki do domu. Jedliśmy je następne dwa dni - i nie potrafiły nam się znudzić!
Jedna wada: wrodzona flegma kelnerów. Nie idźcie tam, jeśli się spieszycie. Nie w weekend wieczorem. Za to możecie sobie wybrać jedną z dogodnych lokalizacji - knajp pod egidą Drogi Birmańskiej jest już cztery czy pięć. Najlepsza jest ta pierwsza, naprzeciwko Sądu Dystryktu Zachodnich Gór, przy ulicy Xingyuan (西山区兴苑路下段(西山区法院对面)).
Inne adresy:
1) 老滇缅320
地址:金实小区雄达茶叶市场向北100米
2) 老滇缅320傣味餐吧
地址:云南省昆明市盘龙区金实路2号
3) 老滇缅320傣味
地址:云南省昆明市五华区右营村84号
Serdecznie polecam!
Zacznijmy od tego, że skoro Yunnan-Birma, to oczywiście żarcie jest etniczne, mniejszościowe, głównie dajskie. Czyli już jest dobrze, bo dajskie jedzenie jest rewelacyjne. Znajdujemy niepozorną z zewnątrz knajpkę:Nie wygląda specjalnie stylowo, prawda? Jednak już samo wejście powinno nam powiedzieć, że będzie dobrze:Tak wielka brama musi prowadzić na ogromne podwórze. Zasada jest taka: jeśli knajpa może sobie pozwolić na marnowanie przestrzeni, to znaczy, że zarabiają tak dobrze, że ich stać na wysoki czynsz. Jeśli aż tak dobrze zarabiają, zazwyczaj karmią lepiej niż przeciętnie. Wchodzimy i...
Krążyłam po mosteczkach, oszklonych korytarzach, między palmami... Śliczna knajpa.
A potem żeśmy zamówili. Nie wiedzieliśmy, jak duże będą porcje, więc na wszelki wypadek zapytaliśmy kelnera, czy sądzi, że trzy dania wystarczą. Wyraźnie próbował nas namówić na coś jeszcze, ulegliśmy, a potem dostaliśmy coś takiego:
Tak, dobrze widzicie: na stół wjechały nie talerze, a PÓŁMISKI, wypchane żarciem. Pysznym żarciem w dodatku. Dzikie roślinki typu eleuterokok kolczasty, pieczone mięsko - serce wieprzowe, trzy różne przystawki...
Oczywiście zabraliśmy resztki do domu. Jedliśmy je następne dwa dni - i nie potrafiły nam się znudzić!
Jedna wada: wrodzona flegma kelnerów. Nie idźcie tam, jeśli się spieszycie. Nie w weekend wieczorem. Za to możecie sobie wybrać jedną z dogodnych lokalizacji - knajp pod egidą Drogi Birmańskiej jest już cztery czy pięć. Najlepsza jest ta pierwsza, naprzeciwko Sądu Dystryktu Zachodnich Gór, przy ulicy Xingyuan (西山区兴苑路下段(西山区法院对面)).
Inne adresy:
1) 老滇缅320
地址:金实小区雄达茶叶市场向北100米
2) 老滇缅320傣味餐吧
地址:云南省昆明市盘龙区金实路2号
3) 老滇缅320傣味
地址:云南省昆明市五华区右营村84号
Serdecznie polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)