Zacząć trzeba od tego, że Chińczycy najbardziej znani są z tego, że trzymają ze swoimi. Widzę to na przykład u moich studentów, którzy bardzo szybko po przybyciu na uniwersytet nawiązują znajomość z innymi studentami z tego samego miasta bądź regionu i to właśnie z nimi tworzą najbardziej zażyłe więzi. Nie inaczej jest z Chińczykami za granicą - w Krakowie dongbejczycy trzymali się razem, a południowcy z dala od nich. To nie jest kwestia czasów współczesnych: od wieków chińscy imigranci w różnych krajach tworzyli społeczności oparte na pochodzeniu i języku. Jesteśmy z tego samego skrawka ziemi? Wspierajmy się!
Temu właśnie służyły kongsi, po XIX wieku zwane huiguanami.
Tu małe sprostowanie: 會館 [会馆] huìguǎn - dosłownie: budynek spotkań. Na angielski tłumaczony jest jednak często jako "siedziba cechu" (guild hall). Warto pamiętać, że choć owszem, budynki te miały szczególne znaczenie dla biznesu, jednak zazwyczaj najważniejsza w nich była przynależność do miasta czy prowincji. Na takiej samej zasadzie warto pamiętać, że drugie ze słów używanych dla tych miejsc, kongsi 公司 gōngsī, też ma wiele znaczeń: firma, ale też organizacja społeczna, spółka... Tu jednak będziemy go używać w znaczeniu najpopularniejszym między chińskimi imigrantami, dla których kongsi to było połączenie organizacji klanowej, zrzeszającej członków o wspólnym pochodzeniu z klubem dla ludzi pochodzących z tej samej prowincji. Działały przede wszystkim w krajach Azji Południowo-Wschodniej; to tu imigranci znajdowali oparcie, to te organizaje pomagały im stanąć na własnych nogach i poczuć się u siebie. Przecież nie znali lokalnego języka, miejscowa ludność wcale nie musiała przyjmować ich z otwartymi ramionami, a jeśli komuś podpadli, to tu znajdowali wsparcie.
Można o tym poczytać więcej choćby w anglojęzycznej wikipedii, a ja tymczasem mam dla Was ciekawostkę: takie same miejsca, huiguany, przynajmniej od Mingów istniały również wewnątrz Chin i pełniły te same funkcje! Wyobraźmy sobie Chińczyka z Kantonu przybywającego do takiego Syczuanu. Nie zna języka, jedzenie pali go żywym ogniem, inny jest tryb życia, zwyczaje - wszystko. Dokąd idzie po wsparcie i zrozumienie? Do budynku spotkań kantończyków. Tam wszyscy mówią w zrozumiałym języku i można się załapać na normalny posiłek. Na przełomie XIX i XX wieku takich budynków było mnóstwo w każdym większym mieście. Albo nawet nie w większym, a po prostu na szlaku handlowym interesującym dla ludzi z innych prowincji. Albo nawet dla ludzi z tej samej prowincji ale z innego miasta. W domach takich można się było zatrzymać (były tu pokoje gościnne), a także organizować spotkania biznesowe i urządzać ceremonie religijne, a co większe z nich posiadały nawet sceny teatralne. W takich domach w Pekinie pomieszkiwali swego czasu Kang Youwei i Lu Xun, a i Sun Jat-senowi zdarzało się je odwiedzać.
W Kunmingu zachował się tylko jeden taki budynek; niestety, nie pełni już swej funkcji. Jest to właśnie wspomniany w tytule Dom Spotkań Zrzeszenia Shipińczyków. Tak, tak. Zakurzone i rzadko dziś odwiedzane miasteczko Shiping tętniło kiedyś życiem i było na tyle ważne i bogate, by postawić w centrum Kunmingu swój Dom Spotkań!
Dom Spotkań Shiping został zbudowany za cesarza Qianlonga, czyli ponad dwieście lat temu. Miewał swe wzloty i upadki - wiadomo, że w 1921 pochodzący właśnie z Shiping Yuan Jiagu kierował rekonstrukcją budynku, który miał służyć jako zakwaterowanie dla żaków z Shiping przybyłych tu w celach edukacyjnych, ale także jako gospoda dla podróżnych i kupców oraz miejsce zebrań handlowych. To właśnie shipińscy kupcy i studenci wystąpili z tą inicjatywą i w całym mieście zbierali datki oraz jedzenie. Wiemy stąd po pierwsze, że faktycznie potrafili współpracować, a po drugie, że już przynajmniej raz Dom Spotkań podupadł (skoro trzeba go było rekonstruować...). Swego czasu bywali tu rozmaici intelektualiści i - dziś powiedzielibyśmy - celebryci, od wspomnianego Yuan Jiagu po Lina Zexu - gubernatora generalnego Yunnanu.
Po dziś dzień ten gliniano-drewniany, pięknie zdobiony budynek stoi dumnie przy ulicy Zhonghe tuż obok południowego brzegu Szmaragdowego Jeziora. Ze względu na znaczenie historyczne i wysoką wartość artystyczną Dom Spotkań Shiping został wpisany na pierwszą kunmińską listę zabytków. Zajmuje powierzchnię 1660 m², składa się z trzech dziedzińców i czterech wewnętrznych patio, ma dwie kondygnacje i obecnie znajduje się w nim... restauracja, siląca się na reprezentowanie tradycyjnej kuchni yunnańskiej.
Niestety, dania wyglądają lepiej niż smakują. Mam duże wewnętrzne opory przed przyprowadzaniem tu gości, bo z jednej strony - piękny budynek, ciekawa historia i świetny, bardzo chiński klimat, ale z drugiej strony - skoro już wiem, że jedzenie niedobre, to dlaczego miałabym im przysparzać klientów?...












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.