blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2017-10-27

duchy

Wracam wieczorem. Od pojawienia się Tajfuniątka zdarza mi się to bardzo rzadko. Właściwie nigdy. No dobra. Nigdy. Tym razem to też nie był późny wieczór, tylko niecała ósma, ale było już ciemno. ZB kluczy między drzewami, bo nasza ulica ma chodnik wysadzany drzewami umieszczonymi wystarczająco nieregularnie, żeby nie dało się iść prosto. Ulica teoretycznie posiada lampy. Spuśćmy na nie zasłonę miłosierdzia.
To właśnie dlatego, że był ciemny wieczór, a ja musiałam patrzeć pod nogi, zauważyłam ten mały ołtarzyk. Parę znaków na kartonie, po obu stronach czerwone świece, a przed nimi owoce, zapalone trociczki i miseczka, pewnie z alkoholem. Próbuję sobie przypomnieć, co to za święto, ale w głowie mam pustkę. Aparatu oczywiście nie wzięłam, bo nie jestem przecież turystką, tylko tubylcem, ale całe szczęście jest przecież aparat w telefonie! Już wyciągam, by uwiecznić "ołtarzyk" i w domu na spokojnie wyszukać, o co mogło chodzić, ale ZB chwyta mnie za rękę. - Nie rób zdjęć! - Moje zaskoczone spojrzenie nie podziałało, ręce nadal miałam zablokowane.
Przecież nie można robić zdjęć. To ołtarzyk dla duchów. Pewnie ktoś tu umarł. A jeśli zaniepokoisz ducha tym zdjęciem i on Ci wejdzie w telefon, to co zrobisz? Potem nagle rozmowy się będą urywać, a aplikacje nie działać, a to wszystko będzie przez ducha.
Patrzę na ZB z ukosa - a Ty w to wierzysz?
Niepewne chrząknięcie, fałszywie brzmiący śmieszek. 
No nie wierzę. Ale duchów nie obchodzi, kto w nie wierzy. A zresztą - trzeba przecież mieć jakieś tabu, prawda? Ja uważam, że rozsądnie się trzymać z daleka od duchów.
Idziemy dalej ulicą. Myślę o tym, jak dużo kosztowało mnie, by przestać posypywać cukrem wysypaną sól czy też przysiadać na dziesięć sekund, jeśli wróciłam do domu po zapomniany drobiazg. I zastanawiam się, czy duchy nie będą na mnie złe, jeśli je wsadzę do jednego worka z solą i przysiadaniem. Wróć, przecież nie wierzę w takie duchy! Wierzę tylko w te dobre, które czasem mnie chronią przed popełnieniem najgorszych błędów. I w to, że od czasu do czasu uśmiecha się do mnie z Nieba Babcia.
Zdjęcia nie zrobiłam. Niech ołtarzyk pozostanie tak piękny tylko w mojej pamięci.
I w oczach duchów.

2 komentarze:

  1. Nie od dziś wiadomo, że każdy inteligenty człowiek jest przesądny i wierzy w zabobony... tak na wszelki wypadek. Bo co mu szkodzi.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.