blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-04-02

Wielkie Ocalenie Tengchongu 騰沖大救駕

Czy wiecie, co ocaliło Tengchong i cesarza Yongli?
Łazanki ryżowe!

Wszystko zaczęło się za czasów watażki Wu Sanguia, czyli w XVII wieku. W trakcie rotacji na samym szczycie czyli w trakcie chaosu spowodowanego wymianą dynastii Ming na Qing, ostatni mingowski cesarz, Yongli (o tym gościu warto poczytać, bo go na chrześcijaństwo nawrócił Polak!), musiał uciekać. Zostały mu tylko dwie prowincje, Guangxi i Yunnan. Zdradziecki generał Wu Sangui szedł jego tropem, zadając coraz większe straty. I właśnie tuż przed tym, jak Yongli salwował się ucieczką do pobliskiej Birmy, znalazł tymczasowe schronienie w Tengchongu*. I choć do tej pory Yongli cały czas przegrywał, tak właśnie w tym miejscu - jak głosi legenda - po zjedzeniu tamtejszych "kawałków przynęty" czyli erkuajów udało mu się pobić Wu Sanguia przynajmniej na tyle, żeby zdążyć zwiać do Birmy. Dlatego uważał, nie bez racji, że zawdzięcza erkuajom ocalenie i podobno zażerał się nimi codziennie do końca życia. Trwało to zresztą niedługo, bo został zdradzony, wydany Sanguiowi i stracony. Nazwa jednak została - i każdy Yunnańczyk wie, że Wielkie Ocalenie to właśnie to:
Prawda, że podobne do naszych łazanek?

Jeśli macie dostęp do erkuajów, spróbujcie.
Jeśli nie macie dostępu do erkuajów, spróbujcie przyrządzić tak właśnie ugotowane wcześniej łazanki. Myślę, że mogą Wam zasmakować.

Składniki:
  • jajko
  • płatki chilli/papryka w proszku
  • solidny liść kapusty pekińskiej
  • mały pomidor
  • zielona cebulka
  • pokrojone w cienkie plasterki erkuaje/łazanki
  • sól
  • olej do smażenia

Wykonanie:
  1. Rozkłócić i usmażyć jajko. Odłożyć na talerzyk, pokroić niedbale.
  2. Przygotować resztę składników: posiekać kapustę i pomidora oraz cebulkę.
  3. Na gorący tłuszcz wrzucić erkuaje i natychmiast skręcić ogień na maleńki.
  4. Dodać resztę składników, wraz z usmażonym wcześniej jajkiem, osolić i smażyć, aż erkuaje będą zupełnie miękkie.

*miasto położone tuż przy granicy chińsko-birmańskiej, dawniej część Szlaku Jedwabnego, potem Drogi Birmańskiej.

8 komentarzy:

  1. Kompozycje kuchni azjatyckiej potrafią zaskoczyć....kluski z kapustą na ostro :) Natalio, pytanie z innej beczki: czy Chińczycy znają prima aprilis ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazywają je z amerykańska Dniem Głupca - 愚人节 i niektórzy robią sobie żarty, ale nie na taką skalę, jak na Zachodzie. Poza tym - wczoraj ponoć sam Xi wypowiedział się negatywnie na temat tego święta, które kłóci się z chińską tradycją, więc - nawet jeśli znają, to jakichś wielkich żartów już robić nie będą...

      Usuń
  2. No to od dziś zamiast łazanek będzie podawane "Wielkie Ocalenie Tengchongu".:-)
    Wszystko w jednym: historia i posiłek.

    OdpowiedzUsuń
  3. wyglądają przepysznie :) uwielbiam łazanki i chyba skuszę się na Twój przepis
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wcale nie mój! Oryginalny, yunnański! :) Mam nadzieję, że Ci zasmakują :)

      Usuń
  4. Przeczytałam cały wpis z zainteresowaniem i i tak najbardziej się zatrzymałam na tym "rozkłóceniu" jajka. U nas nigdy się tak nie mówiło i chyba nadal nie mówi ;)
    A łazanek nigdy nie jadłam chyba :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w domu mówiło się bodaj "rozbełtać", ale rozkłócanie mi się podoba o wiele bardziej :)
      Za to świat bez łazanek wydaje mi się dość ponury ;)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.