blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2011-04-23

Jezioro Pieszczenia Niesmiertelnych ;) 撫仙湖

Tuż koło miasta Yuxi, na południe od Kunmingu, jest jezioro. 216.6 metrów kwadratowych powierzchni, drugie co do głębokości jezioro w Chinach - średnia głębokość 95.2 metry, w najgłębszym miejscu aż 158.9 metrow, a w dodatku woda pierwszej klasy czystości, nadaje się do picia i wszystko przez nią widać. Po prostu marzenie!
W 1992 roku nad jeziorem zaczął się pojawiać Potwór Wodny - czyli płetwonurek, który już po 9 latach nurkowania dokonał fantastycznego odkrycia: na dnie jeziora znajdują się szczątki miasta! Oczywiście, długo trwało zanim Chińczycy zaczęli je badać - ale co się odwlecze, to nie uciecze. Już po pół roku lokalna telewizja i władze rozpoczęli wspólnie regularne badania archeologiczne. Jak na Chińczyków zachowali się w miarę cywilizowanie: nie osuszyli jeziora po to, żeby sprawdzić, co jest na dnie, niszcząc przy okazji ekosystem Yunnanu. Badają powoli i z chirurgiczną precyzją, mając nadzieję zrozumieć, co tak naprawdę kryje jezioro.
W 2001 roku przez tydzień nieustannie wysyłano ekipy badające szczątki miasta, w tym nieźle zachowane budynki i złotą pagodę. Badanie nie jest znowu takie łatwe, bo jezioro głębokie, a jednak do tej pory przeszperano już ponad 2 km kwadratowe tej "chińskiej Atlantydy". Każdy metr przynosi nowe pytania: kto tam mieszkał? Kiedy miasto zostało zbudowane? Czy to przypadkiem nie jest dawna stolica Królestwa Dian? Dlaczego 1800 lat temu nagle miejsce to znalazło się pod wodą?
Odkryto całą masę brązów właśnie w tej okolicy, a i pod wodą ich nie brakuje. Tutejsze Indiany Jonesy łamią sobie więc głowy, czym dla rozwoju chińskiej kultury był Yunnan tamtych czasów... A tymczasem, na fali zainteresowania naszą sadzawką w przyjeziornych
miastach i wioskach zaczęły powstawać parki krajobrazowe, kurorty i inne takie.
Mysmy zdazyli, zanim w jednoulicznym Mieście Portowym 海口镇 za wstęp na kamienistą plażę trzeba będzie płacić. Pewnie w przyszłym roku wszędzie będą już palmy, grille i inne wypożyczalnie parasoli; myśmy mogli moczyć różne elementy człowieka jeszcze za darmo.
Wskoczyliśmy do jeziora, przymarzliśmy do dna (z 5 stopni najwyżej ta woda miała), a po odtajeniu wsadziliśmy się do wrzątku (nie wiem, ile stopni, ale parzyło) w gorących źródłach. Jak parzyło do niewytrzymanki, można było się znów ochłodzić w jeziorze - i tak do znudzenia.
Opaliłam się. Bawiłam się. A gdy mnie zmęczyło słońce, spałam.
A potem przyszedł wieczór, a wieczorem ponowna kąpiel w gorących źródłach (do jeziora nie odważyłam się wejść) i masaż gorącymi kamieniami...
A wszystko przeplatane obłędnym żarciem w wykonaniu rodziny Wilczka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.