2014-01-03

松茸 Tricholoma matsutake

Czyli nasza tutejsza gąska. Jest dla Japończyków tym, czym dla Francuzów są trufle. Niepowtarzalny smak i aromat rosnącej pod sosnami gąski z roku na rok przysparza jej więcej amatorów. W Kunmingu kiedyś były powszechne i tanie; odkąd Japończycy zaczęli je na potęgę importować, podrożały, ale raz na jakiś czas można sobie na nie pozwolić. Inna rzecz, że Chińczycy jeszcze nie oszaleli i nie są zdecydowani płacić 2000 dolarów za kilogram zwykłych grzybów... No dobrze, nie takich zwykłych, są rzeczywiście pyszne. Przysmak Japończyków, i na nasz stół trafił w wersji japońskiej - na surowo, w cieniusieńkich plasterkach, z miseczką sosu sojowego i wasabi obok.
Oczywiście, można je też grillować, smażyć, wsadzać do zupy i tak dalej. Ale smak surowych grzybów umoczonych w dobrym sosie sojowym naprawdę bije wszystkie inne sposoby przygotowania na głowę.
Kiepską imitacją są pieczarki, obrane ze skórki, oczyszczone i pokrojone w cienkie plasterki. Kiepską, ale przydatną, bo, niestety, matsutake się jeszcze nie udało wyhodować w uprawie i są na rynku dostępne tylko miesiąc... Dlatego wrzucam ten wpis, tęskniąc za smakiem gąsek i czekając kolejnego sierpnia :)

2014-01-02

hubejskie fajki

Wyglądają zupełnie inaczej niż wodne, bambusowe faje Yunnanu. Zafascynowali mnie palący takie fajki staruszkowie.
Zafascynowali do tego stopnia, że aż kupiłam jedną taką; niestety, nie było takich ładnych jak ta powyżej.
Koledzy zapalili fajkę, nabitą świeżo ususzonym tytoniem.
Jeden wracał do domu prawie na czworakach, tak się ujarał.
Ja nie będę próbować. Muszę jednak powiedzieć, że aromat świeżego tytoniu bardzo, bardzo mi się podoba...

2014-01-01

Szczęśliwego Nowego Roku! 恭賀新禧!

Z ok-Azji nowego roku chcę Wam coś pokazać. Znaczek konkretnie. Pocztowy.
A jeszcze konkretniej - ten po lewej.
Ten chaos czerwonych kresek został skomponowany tak, żeby zmieścić na nim trzy znaczki: 賀 u góry, 新 po lewej i 禧 po prawej, przy czym te dwa dolne na siebie zachodzą. Że niby prawa część lewego znaku to jednocześnie lewa część prawego. I oczywiście tak to działa, chociaż tak naprawdę te dwie części powinny być zupełnie inne: 斤 różni się przecież od 礻... I teraz ciekawostka: wszyscy Chińczycy, których zapytałam o to, co tam jest napisane, patrzyli na znaczek holistycznie i nawet jak mówiłam, że przecież 新 i 禧 nie mają żadnej identycznej części, wszyscy z uporem maniaka twierdzili, że się mylę. Dopiero, jak im kazałam napisać oba znaki oddzielnie, zauważali, że te dwie części naprawdę się różnią...
Z tym spostrzeżeniem wchodzę w Nowy Rok, powtarzając sobie, że mój chiński nie musi być bardzo dobry; wystarczy, że będzie lepszy niż u Chińczyków...