2013-02-09
życzenia noworoczne 蛇年快樂!!
W zbliżającym się wielkimi krokami chińskim nowym roku życzę Wam wszystkiego najlepszego i rychłego przyjazdu do Kunmingu :)(lampiony noworoczne rozwieszone na drzewach przy Targu Kwiatów i Ptaków 花鳥市場)
2013-02-08
Yunnańska pomarszczona papryka 雲南皺皮椒
Papryka ta to dziw nad dziwy. Nasze papryki są gładziutkie, łatwe do umycia, a także przeważają słodkie. Dodatkowo, znając coraz częściej obecne w naszych sklepach chilli czy pepperoni, ulegamy wrażeniu, że te zielone są delikatniejsze od czerwonych i że mniejsze są ostrzejsze niż większe. Mnie się przyszło zdziwić – bo pomarszczona, dość spora, jasnozielona papryka to prawdziwe piekło w gębie. Pierwszy kęs tego nie dowiedzie, drugi też nie zwróci uwagi – ale w miarę jedzenia będzie Wam coraz ostrzej. Yunnańczycy, którzy nie są odporni na pikantny smak (jest takich bardzo mało), oddychają szybko, zapijają wódką (woda czy herbata nie pomagają na ostry smak) i jedzą dalej, z cierpienia czerpiąc rozkosz. Masochiści. Ja ich jednak trochę rozumiem – smak papryki jest niepowtarzalny i od czasu do czasu nawet ja za nim tęsknię...
Można przy jej pomocy zrobić wiele tradycyjnych yunnańskich potraw – smażyć z mięsem, z grzybami, z bakłażanem itp. Jednak ja pierwszy raz zetknęłam się z nią jedząc słynną syczuańską „paprykę o spalonej skórce” 煳皮辣椒, którą zwyczajowo zwie się „papryką w tygrysiej skórze” 虎皮辣椒 - bo „tygrys” i „spalony” podobnie się wymawia. W Syczuanie używa się do tej potrawy innej papryki, ale efekt jest podobny – wypalona morda.
Składniki:
*papryka zielona, w naszym wypadku pomarszczona, ale możemy użyć dowolnej innej pikantnej papryki
*sól, cukier, ocet, sos sojowy – po odrobinie
Wykonanie:
1)Paprykę umyć i osuszyć, a resztę składników przygotować tak, żeby były w zasięgu ręki. Yunnańczycy nie wyjmują pestek z papryki, odcinają tylko ogonki.
2)Uprażyć paprykę w suchym woku bez oleju. Poprzyciskać ją do dna, tak, żeby skórka była uprażona.
3)Dodać octu, podsmażyć na szybko.
4)Dodać cukru, soli, sosu sojowego i jeszcze raz podsmażyć na szybko. Siostra ZB wypluwa po połowie, ja zjadam jedną i zapijam wódką, mój Pan i Władca zżera resztę, czyli siedem-osiem sztuk. I się jeszcze oblizuje, zboczeniec...
A, właśnie. Jeśli będziecie chcieli pokroić ją na kawałki, posmarujcie sobie najpierw ręce olejem albo załóżcie rękawiczki gumowe – papryka ta parzy skórę.
I jeszcze ciekawostka językowa. W tytule użyłam oficjalnej nazwy tej papryki. Prawdziwy Yunnańczyk nie powie jednak nigdy zhoupijiao 皱皮椒, a zawsze zongkela. I tylko ja, biedny obcokrajowiec, nie potrafiłam znaleźć tej tajemniczej zongkela w żadnym słowniku, na żadnej stronie internetowej. La jest łatwe - to la od papryki lajiao 辣椒. Czyli w oficjalnej nazwie użyto innego członu, w yunnańskim dialekcie innego, ale w sumie wszystko się zgadza. Ke też jest łatwe do rozszyfrowania: 壳 czyli łupina. Znaczenie trochę różne od skóry pi 皮, która występuje w oficjalnej nazwie, ale w sumie można się domyślić. Zostaje jeszcze zong odpowiedzialny za "pomarszczenie". I okazuje się, że właśnie ten jeden znak pozostał taki sam, po prostu Yunnańczycy wypowiadają go nie zhou [dżou] a zong [dzoŋ]... Mamy więc zhoupijiao 皱皮椒, która po yunnańsku zwie się zongkela 皱壳辣.
Można przy jej pomocy zrobić wiele tradycyjnych yunnańskich potraw – smażyć z mięsem, z grzybami, z bakłażanem itp. Jednak ja pierwszy raz zetknęłam się z nią jedząc słynną syczuańską „paprykę o spalonej skórce” 煳皮辣椒, którą zwyczajowo zwie się „papryką w tygrysiej skórze” 虎皮辣椒 - bo „tygrys” i „spalony” podobnie się wymawia. W Syczuanie używa się do tej potrawy innej papryki, ale efekt jest podobny – wypalona morda.
Składniki:
*papryka zielona, w naszym wypadku pomarszczona, ale możemy użyć dowolnej innej pikantnej papryki
*sól, cukier, ocet, sos sojowy – po odrobinie
Wykonanie:
1)Paprykę umyć i osuszyć, a resztę składników przygotować tak, żeby były w zasięgu ręki. Yunnańczycy nie wyjmują pestek z papryki, odcinają tylko ogonki.
2)Uprażyć paprykę w suchym woku bez oleju. Poprzyciskać ją do dna, tak, żeby skórka była uprażona.
3)Dodać octu, podsmażyć na szybko.
4)Dodać cukru, soli, sosu sojowego i jeszcze raz podsmażyć na szybko. Siostra ZB wypluwa po połowie, ja zjadam jedną i zapijam wódką, mój Pan i Władca zżera resztę, czyli siedem-osiem sztuk. I się jeszcze oblizuje, zboczeniec...
A, właśnie. Jeśli będziecie chcieli pokroić ją na kawałki, posmarujcie sobie najpierw ręce olejem albo załóżcie rękawiczki gumowe – papryka ta parzy skórę.
I jeszcze ciekawostka językowa. W tytule użyłam oficjalnej nazwy tej papryki. Prawdziwy Yunnańczyk nie powie jednak nigdy zhoupijiao 皱皮椒, a zawsze zongkela. I tylko ja, biedny obcokrajowiec, nie potrafiłam znaleźć tej tajemniczej zongkela w żadnym słowniku, na żadnej stronie internetowej. La jest łatwe - to la od papryki lajiao 辣椒. Czyli w oficjalnej nazwie użyto innego członu, w yunnańskim dialekcie innego, ale w sumie wszystko się zgadza. Ke też jest łatwe do rozszyfrowania: 壳 czyli łupina. Znaczenie trochę różne od skóry pi 皮, która występuje w oficjalnej nazwie, ale w sumie można się domyślić. Zostaje jeszcze zong odpowiedzialny za "pomarszczenie". I okazuje się, że właśnie ten jeden znak pozostał taki sam, po prostu Yunnańczycy wypowiadają go nie zhou [dżou] a zong [dzoŋ]... Mamy więc zhoupijiao 皱皮椒, która po yunnańsku zwie się zongkela 皱壳辣.
2013-02-07
weterynarz
Niedaleko nas, jakieś pięć minut drogi perpedesem, znajduje się klinika weterynaryjna. Klinika jak klinika - normalna. Kilka zdjęć czworonożnych pupilków dla reklamy, położona na pierwszym piętrze kamieniczki, nic specjalnego.
Zwróćcie jednak uwagę na to, że dokładnie pod kliniką jest otwarta całonocna grillownia (Chińczycy w zasadzie nie chodzą na grilla za dnia, biznes zaczyna się kręcić wieczorem), z bogatym asortymentem mięs niewiadomego pochodzenia. Czy coś insynuuję? Ależ skąd! Wprawdzie po pokrojonym na maleńkie kąski, zapatyczkowanym mięsku nie można poznać, jakiego zwierza to resztki, ale wierzę święcie, że z kliniką weterynaryjną nie miały za życia do czynienia.
Jednak jeśli się bliżej przyjrzeć, widać jak byk napis:"mięso psa ziemnego". I tutaj już bym taka pewna braku relacji z mieszczącym się wyżej weterynarzem nie była taka pewna...
To teraz jeszcze drobne wytłumaczenie, co to takiego "pies ziemny" 土狗.Jego właściwa nazwa to 中華田園犬 - chiński pies wiejski. Inne nazwy obejmują wspomnianego już psa ziemnego, psa jedzeniowego 菜狗 oraz psa chudomięsnego 柴狗. Jest rasą występującą tylko w Chinach, nie jest zarejestrowany w żadnych wykazach kynologicznych, nie ma specjalnych hodowli. Zapewne jest wymieszany ze wszystkim, co się da. Przeciętny ma 50-70 cm w kłębie, waży od 25 do 32 kilogramów. Kufa niezbyt długa, płaskie czółko, w zależności od regionu (Północ/Południe) różnią się ilością oraz kolorem sierści, uszami i ogonem. Psy te są łagodne, podatne na tresurę, choć niezbyt inteligentne. Zazwyczaj wykorzystywane jako psy stróżujące, ale zdarza się też hodowanie ich jako psów do towarzystwa. Na wsiach zdarza się tresowanie ich jako psów myśliwskich. W regionach, w których spożywanie psiny jest popularne, to właśnie te psy uważane są za przysmak - stąd nazwy pies jedzeniowy czy pies chudomięsny. W związku z tym istnieją również złodzieje psów, którzy kradną odchowane, niegroźne pupile i sprzedają psim restauracjom. Z drugiej strony, ponieważ większość bezdomnych psów w Chinach to właśnie ta rasa, czysta bądź skundlona, sądzę, że hycle opychają towar również restauracjom... Dlatego jeśli w ogóle jeść psinę, to jednak w sprawdzonym miejscu, z hodowlą, a nie z mięsem niewiadomego pochodzenia...
Zdjęcie psa wzięłam z chińskiej wikipedii.
Zwróćcie jednak uwagę na to, że dokładnie pod kliniką jest otwarta całonocna grillownia (Chińczycy w zasadzie nie chodzą na grilla za dnia, biznes zaczyna się kręcić wieczorem), z bogatym asortymentem mięs niewiadomego pochodzenia. Czy coś insynuuję? Ależ skąd! Wprawdzie po pokrojonym na maleńkie kąski, zapatyczkowanym mięsku nie można poznać, jakiego zwierza to resztki, ale wierzę święcie, że z kliniką weterynaryjną nie miały za życia do czynienia.
Jednak jeśli się bliżej przyjrzeć, widać jak byk napis:"mięso psa ziemnego". I tutaj już bym taka pewna braku relacji z mieszczącym się wyżej weterynarzem nie była taka pewna...
To teraz jeszcze drobne wytłumaczenie, co to takiego "pies ziemny" 土狗.Jego właściwa nazwa to 中華田園犬 - chiński pies wiejski. Inne nazwy obejmują wspomnianego już psa ziemnego, psa jedzeniowego 菜狗 oraz psa chudomięsnego 柴狗. Jest rasą występującą tylko w Chinach, nie jest zarejestrowany w żadnych wykazach kynologicznych, nie ma specjalnych hodowli. Zapewne jest wymieszany ze wszystkim, co się da. Przeciętny ma 50-70 cm w kłębie, waży od 25 do 32 kilogramów. Kufa niezbyt długa, płaskie czółko, w zależności od regionu (Północ/Południe) różnią się ilością oraz kolorem sierści, uszami i ogonem. Psy te są łagodne, podatne na tresurę, choć niezbyt inteligentne. Zazwyczaj wykorzystywane jako psy stróżujące, ale zdarza się też hodowanie ich jako psów do towarzystwa. Na wsiach zdarza się tresowanie ich jako psów myśliwskich. W regionach, w których spożywanie psiny jest popularne, to właśnie te psy uważane są za przysmak - stąd nazwy pies jedzeniowy czy pies chudomięsny. W związku z tym istnieją również złodzieje psów, którzy kradną odchowane, niegroźne pupile i sprzedają psim restauracjom. Z drugiej strony, ponieważ większość bezdomnych psów w Chinach to właśnie ta rasa, czysta bądź skundlona, sądzę, że hycle opychają towar również restauracjom... Dlatego jeśli w ogóle jeść psinę, to jednak w sprawdzonym miejscu, z hodowlą, a nie z mięsem niewiadomego pochodzenia...
Zdjęcie psa wzięłam z chińskiej wikipedii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
