blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2021-01-28

Czarny Żółw 玄武

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl oraz enesaj.pl czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.  

Jaki znów Czarny Żółw? Przecież wiadomo, że czarny to 黑 a żółw to 龜 [龟], a Xuanwu - to u góry - może być co najwyżej czarnym wojownikiem, choć 玄 ma wiele znaczeń i wcale nie musimy wybrać akurat czerni. A jednak. Ostatni z naszych Czterech Strażników Nieba to opiekujący się Północą żółw koloru czarnego, związany z zimą. W dodatku - uwaga, uwaga, poważne odchylenie od samej idei Czterech Obrońców Nieba! - nie jest sam: najczęściej przedstawia się go w postaci czarnego żółwia do pary z wężem, który oplątuje żółwie ciało. Dla przyzwoitości należy dodać, że czasem te dwa stworzenia traktowane są po prostu jak hybryda: żółwąż 龜蛇 [龟蛇]. W kulturze starożytnych Chińczyków oba stworzenia symbolizowały długowieczność, więc były postrzegane bardzo pozytywnie, zwłaszcza żółw - chętnie robiono wisiory żółwiowe i wykorzystywano znak żółwia. Pewnie dlatego żółw z wężem dochrapali się pozycji obrońców, a nie powolnego leniucha czy też przebiegłego złośnika. Później zrobiło się jeszcze ciekawiej: nasz czarny żółw trafił do wierzeń taoistycznych. O ile Biały Tygrys i Błękitny Smok musieli się zadowolić pozycjami bodyguardów, o tyle żółw trafił lepiej - został mianowicie Bogiem Wojny 玄武神!

Nadano mu parę imion, w tym Bóg Czarnego Nieba 玄天上帝 oraz Bóg Pradziwej Wojny 真武大帝. Z tym ostatnim imieniem wiąże się ciekawa historia. Otóż cały czas był sobie Czarnym Wojownikiem. Za czasów dynastii Song, by nie łamać tabu związanego z cesarskimi imionami, na potrzeby taoistyczne czarny wojownik zmienił się w prawdziwego wojownika - jeden z najwspanialszych cesarzy miał bowiem w imieniu 玄, a imienia cesarza swego nie można wzywać nadaremno. Wracając jednak do samego bóstwa - odzieliło się ono w taoizmie od żółwęża, za to często jest przedstawiane w towarzystwie czarnych żółwia i węża, którzy są jego podwładnymi, generałami (jest tak na przykład w naszej ulubionej Wędrówce na Zachód, w której Xuanwu - Czarny Wojownik - był królem Północy). 
W taoizmie religijnym Czarny Wojownik jest jednym z najważniejszych bóstw, potężnym i obdarzonym silną magią. Z tego względu kochali go wybierający się na wojnę cesarze, którzy nie tylko zanosili mu modły, ale czasem nawet powoływali się na bliskie związki, by przekonać do siebie żołnierzy. Również i adepci chińskich sztuk walki chętnie proszą Czarnego Wojownika o pomoc. Kojarzycie wpisany na listę UNESCO kompleks taoistycznych świątyń na Górze Wudang? To właśnie tego boga się tam czci. Nic dziwnego, że kompleks zasłynął raczej ze sztuk walki niż z czegokolwiek innego - czczenie bóstwa wojny zobowiązuje. Można tam obecnie wspiąć się na góry Żółwią i Wężową - nazywają się tak nie tylko z powodu kształtu, ale też dlatego, że pilnują Xuanwu w jego klasztorze. 
Istnieją rozmaite taoistyczne legendy dotyczące Czarnego Wojownika. Jedna jest żywcem zerżnięta z buddyzmu - opowiada o chińskim księciu, który nie chciał rządzić, bo współczuł cierpiącemu ludowi i zamiast pławić się w luksusach jako szesnastolatek opuścił dom rodzinny i poszedł w góry, by studiować taoizm. Tak dobrze mu to szło, że w końcu stał się bogiem czczonym przez zwykłych śmiertelników. Inna wersja opowiada, że był to zwykły rzeźnik, który zabił wiele zwierząt i pewnego dnia zaczął tego żałować. Dlatego rzucił swój fach i poszedł w góry, by zamiast wytrzewiać zwierzynę, uczyć się Drogi. Jest też legenda, która dopowiada, w jaki sposób Czarny Wojownik łączy się z żółwiem i wężem. Otóż gdy młody Xuanwu pracował nad swoimi taoistycznymi mocami, zostało mu powiedziane, że nie może zostać bóstwem, dopóki nie pozbędzie się człowieczeństwa zawartego w swoim ciele. Facet potraktował rzecz dosłownie i wypruł sobie flaki. I to one właśnie - konkretnie żołądek i jelita - zmieniły się w żółwia i węża. Wtedy Xuanwu wstąpił na niebiosa, a gady zaczęły rozrabiać. Czarny Wojownik wrócił, by zrobić z nimi porządek; już miał je zaszlachtować, gdy zwierzątka wyraziły skruchę i dobry pan pozwolił im pozostać u swego boku, by odpokutowały i niosły mu pomoc. By pokazać, kto tu rządzi, posągowy Xuanwu trzyma na nich stopy. Jeszcze inna legenda mówi, że to właśnie z trzewi Xuanwu powstały te góry przy klasztorze. Czwarta wersja jest taka, że Xuanwu, któremu bogini Guanyin postanowiła dać drugą szansę, chciał tylko oczyścić żołądek i jelita i płukał je właśnie w rzece, a wtedy wszystkie jego wypłukane "grzechy" zmieniły się w dwa czarne zwierzaki, które zaczęły siać terror. Zresztą - widziałam jeszcze ze trzy czy cztery wersje, wszystkie równie "czarne". 
Czasem zamiast żółwia i węża ma Czarny Wojownik przy sobie innych dwóch generałów: Wan Gonga 萬公 i Wan Ma 萬媽. To oni się zajmują drobiazgami typu porody, leczenie, sprawy rodzinne, fengshui itp., a dla samego Wojownika pozostają kwestie wojenne. Czarny Wojownik jest zawsze przedstawiany w ciemnych cesarskich szatach, z Pieczęcią Trzech Gór w lewej dłoni i z mieczem w prawej. Miecz podobno należał wcześniej do taoistycznego nieśmiertelnego Lü Dongbina (pewnie dlatego, że wziął też na siebie obowiązek walki z demonami)... ale Xuanwu powstał dużo wcześniej niż nieśmiertelny... Dokładny rok nie jest znany, ale za to wiemy, kiedy przypadają jego urodziny: trzeciego dnia trzeciego miesiąca księżycowego. 
Tak samo jak reszta opiekunów gwiazd, również Czarny Żółw wyemigrował do Japonii, Wietnamu i Korei. Oprócz tego za sprawą chińskiej diaspory wywędrował do Indonezji i Tajlandii.
 
Tutaj poczytacie o jego japońskiej wersji, a tutaj o turkijskim żółwiu niosącym pismo.

4 komentarze:

  1. Kiedyś czytałam, że w Japonii Czarny Żółw był inspiracją wielkich super potworów, ale jakoś teraz nie mogła znaleźć potwierdzenia.
    Ale widzę, że u Was Czarny Żółw to prawdziwy twardziel.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawił mnie ten motyw wnętrzności żyjących własnym życiem. Zdarza się też w jakuckich eposach: "W końcu zabili potwora, niemniej jednak jego oczy, serce i wątroba połączyły się i uciekając przed siebie zaintonowały złowrogą pieśń o zemście, która nastąpi, gdy znów obrosną w ciało i ożyją".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie wiedziałam, że inne wnętrzności też mogą żyć własnym życiem!

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.