blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2018-02-17

papier z kleistego ryżu 糯米纸

Bierzesz do rąk cukierek - taki nugat na przykład. Odwijasz papierek; przez przezroczystą folię widzisz już, jaki cukierek jest apetyczny. Siłujesz się z celofanem, ale, kurza stopka, ciężko odchodzi od cukierka, odrywa się nie w tych miejscach co trzeba, no bez sensu. I wtedy orientujesz się, że wszyscy wokół patrzą na Ciebie jak na idiotę i z politowaniem mówią: ten "celofan" jest jadalny...
 
Tak zwany "papier z kleistego ryżu" tak naprawdę nie ma z ryżem nic wspólnego. Jest robiony ze skrobi, żelatyny i odrobiny lecytyny (dlatego jest zdrowy! Trzeba go dużo jeść! Pal licho te cukierki w środku, papier jedzcie, papier!). Nie ma smaku ani zapachu, jest przezroczysty. Idealny do pakowania klejących się cukierków, żeby się do siebie nawzajem nie poprzyklejały. Nagminne jest owijanie takim papierem cukrowych tykw i innych produktów karmelizowanych. A przecież kiedy powstał, nikomu nie przyszłoby do głowy używanie go do pakowania cukierków, bo pakowano weń... lekarstwa. Takie, wiecie, obrzydliwe i gorzkie, żeby odizolować lekarstwo od języka i móc jakoś świństwo przełknąć. Oczywiście, ten stosowany do zawijania lekarstw nie musiał być cieniutki i przezroczysty - miał po prostu dobrze izolować. Tak przynajmniej myśleli Holendrzy, gdy w XIX wieku sprzedawali Japończykom lekarstwa owinięte w oblaty (bo tak się te "opłatki" nazywają). Japończycy pomysł podchwycili, ale od razu stwierdzili, że kleiste przekąski też można by tak pakować. Nie dlatego, że gorzkie i niedobre, tylko żeby się nie skleiły na amen.
Chińczycy też pomysł podchwycili. Ba, bodaj w całej Azji Południowo-Wschodniej tak się pakuje cukierki. Kiedy więc dostaniecie od jakiegoś Azjaty słodycze, nie męczcie się z odwijaniem ich z "celofanu". Jedzcie wszystko razem i cieszcie się, że nie musicie sobie pokleić rąk nugatem czy inną krówką. A przy okazji: uważam, że nasze krówki też byłoby lepiej tak owijać, bo przecież i tak się do papieru przyklejają...

5 komentarzy:

  1. Tiaaa... odkrycie, że Białych Królików się nie odpapierkowuje było dla mnie porównywalne z tym, że kumkwatów nie trzeba obierać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Polne kurczaki były problemem jedynie psychicznym (ależ ja za nimi tęsknię!), a białe króliki nie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy21/2/18 03:08

    Ja jednak kumkwaty obieram, za to khaki nie.
    Kupuje sobie czasem cuksy imbirowe w smakach swiata, ale watkie, ze ten papier co owijaja jest jadalny... U ciebie zawsze czegos ciekawego o takich przyziemnych zwyczajach chinskich i innych sie dowiem, woel takie cos niz standardy. Tylko czy taki papierek jest higieniczny? Normalnie ma chornic wnetrze od zewnetrza i wszystko na tym osiada, jest tez macany, a potem sie zjada ze wszystkim? Oczywiscie, ze nie raz zjada sie rozne brudne rzeczy i nie zastanawia, ot chociazby zwykle bulki omacane i szurane w skrzynkach po ziemi, ale jednak mnie zatanawia taki papier...
    Sirh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, najpierw jest przecież papierek, a dopiero potem "folia", czyli nasz papier ze skrobi. Na nim raczej nic nie osiada. Tzn. jakby go ktoś wytytłał w błocie, to by osiadło, ale generalnie jest gładki i niesłodki, więc raczej nic do niego nie lgnie.

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.