blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2011-01-04

Szanghaj nie jest taki zły...

...ale dobry wcale. W Kunmingu mimo wszystko jest powyżej zera, a Szanghaj powitał mnie opadami śniegu. Odliczanie do sylwestra spędziłam wraz z Michaelem i Genem w taksówce, wiozącej nas z lotniska do małego baru "gdzieś w centrum". W barze łącznie z właścicielką i barmanem oraz naszą trójką było 7 osób - pewnie dlatego, że puszczali ohydną muzykę typu jazz albo rock a atmosfera była klubowo-przyjacielska a nie barowo-jarmarczna...
Weekend wystarczył. Zmęczyły mnie imprezy i ciągłe wpadanie na znajomych. I żarcie, minimum 6 razy dziennie, matko...
Więc jestem w kompletnej dziurze w Anhui, gdzie jest jeszcze zimniej, ale za to uczę się gotować po koreańsku. Do niczego mi się to nie przyda, bo przecież gdzie niby kupię składniki, a poza tym chwilowo nie mam swobodnego dostępu do kuchni, ale na wszelki wypadek specjalnie dla Bayushi klasyka koreańskich zup domowych.

Rybny rosół z makaronem

Składniki
  • makaron
  • dashi (oczywiście MUSI być koreańskie ;))
  • cebula posiekana w cokolwiek łatwego do podniesienia za pomocą pałeczek
  • nori 
  • dwa rozkłócone jajka
Wykonanie:
  1. Gotujemy makaron. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą (ciekawe, dlaczego Koreańczycy sądzą, że my, białe dzikusy, nie znamy tej techniki...). 
  2. W międzyczasie zagotowujemy wodę w woku, wsypujemy posiekaną cebulę, czekamy, aż przyjemny aromat zacznie się roznosić po kuchni.
  3. Wsypujemy dashi, zagotowujemy na małym ogniu. Na małym, żeby cebula zdążyła zniesurowieć.
  4. Wlewamy powoli jajka, które winny od razu się ściąć. 
  5. Zalewamy makaron zupą. 
  6. Na wierzch wrzucamy kilka kawałków nori.
Zupa na bazie gochujang i tteok

Składniki
  • gochujang (koreańska pasta chilli, z dodatkiem mączki z kleistego ryżu, soli itp.; pikantno-słodka)
  • tteok (odpowiednik japońskich mochi, knedlików z kleistego ryżu) pokrojony w kawałki możliwe do uchwycenia za pomocą pałeczek
  • posiekana ćwiartka kapusty pekińskiej
  • posiekana cebula
Wykonanie:
  1. Rozgrzewamy w woku gochujang, dodajemy wody, mieszamy do uzyskania czegoś w kolorze i konsystencji podobnego do zupy pomidorowej. Zagotowujemy. 
  2. Dorzucamy kapustę i cebulę, gotujemy na wolnym ogniu. 
  3. Wrzucamy kawałki tteok i od tej pory zaczynamy być zajęci, bo tteok trzeba cały czas mieszać, inaczej przywrze. Więc mieszamy - tak długo, aż tteok będzie miękki, łatwy do pogryzienia.
Jeśli chodzi o ilość gochujang, to Koreańczycy dają go tak dużo, że sami płaczą w trakcie jedzenia. Jeśli chodzi o proporcje gochujang i wody - danie może być podane jako zupa bądź jako tteok w gęstym sosie - według uznania.

A jako przystawka coś, co podbiło moje serce: kiszone "liście sezamowe".
Można kupić w puszkach w każdym koreańskim sklepie. Służą do robienia minigołąbków w trakcie śniadania - ryz koreański zawinięty w taki liść to jedna z najcudowniejszych rzeczy świata, nawet sushi się chowa. Kupiłam sześć puszek...
Sprostowanie: chociaż Koreańczycy nazywają te liście liśćmi sezamu, tak naprawdę jest to tzw. "koreański dziki sezam", z prawdziwym sezamem nie mający nic wspólnego, jest to bowiem pachnotka, należąca do tej samej rodziny, co bazylia, szałwia, mięta czy melisa - czyli do jasnotowatych. Po koreańsku wabi się kkaennip i są te liście przepyszne. Oczywiście, każdy Koreańczyk da sobie rękę uciąć, że tak, to jest sezam i przecież on się zna lepiej na kuchni niż jakiś białas...

3 komentarze:

  1. Parafrazując Losta: "I am Baixiaotai, and I am a torturer" :P.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie rozumiem, o co Ci chodzi... przeciez jak tylko sie zobaczymy, natychmiast Ci to ugotuje!

    OdpowiedzUsuń
  3. po pierwsze, umieram z głodu, a Ty mi to tylko przypomniałas, po drugie - Dom, jakis Ty aktywny w kwestiach kulinarnych?! prawie jak na moim blogu?! :P

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.