blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-12-11

雲南十八怪 18 dziwactw Yunnanu I

To nie mój wymysł. Spaceruję ulicami Kunmingu i innych tutejszych miast wystarczająco długo, żeby się (prawie) niczemu nie dziwić. Ale sami Chińczycy ułożyli wierszyk, którego każdy wers opisuje kolejną specyficzną cechę - dziwactwo - Yunnanu. Pozwolę więc sobie po kolei przedstawiać Wam owe dziwactwa. Nie spodziewajcie się jednak zaledwie osiemnastu wpisów. Jako, że w różnych regionach Yunnanu funkcjonują różne dziwactwa, pozbierane do kupy tworzą imponującą liczbę 81 dziwactw! Będę je omawiać w takiej kolejności, w jakiej będę na nie natrafiać.

雞蛋串著賣
kurze jaja sprzedawane jak korale

Rzeczywiście wyglądają jak ponawlekane. W sumie to całkiem niezła metoda, pozwalająca handlarzom uniknąć wytłuczenia wszystkiego. Przydatna była zwłaszcza dawnymi czasy, gdy jajka wędrowały do Kunmingu i innych miast z pobliskich gór, gdzie kur hodowano znacznie więcej niż w mieście. Wszelkie towary na sprzedaż noszone były zazwyczaj w ogromnych bambusowych koszach. Żeby nie wytłuc delikatnych jajek, trzeba było je solidnie opakować. Niestety, dziwactwo zanika, bo pojawiły się specjalistyczne pudełka na jajka, takie same zresztą jak w Polsce. Długo więc mi przyszło czekać na jajeczne objawienie. Razu pewnego przyuważyłam na targu starowinkę, która miała kosz wypakowany... słomą. Szybkie spojrzenie, natychmiastowa decyzja, jajka kupione - a drogie były, bo takie "eko"...
Wprawdzie tak opakowane jajka nieczęsto znajdziemy na targu, ale za to możemy sobie na nie popatrzeć na jednym z głównych deptaków Kunmingu:

4 komentarze:

  1. Super pomysł :)Ja zaczynam podziwiać te dawne proste zwyczaje teraz to wszystko tak na jedno kopyto bezduszne jakieś i nijakie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja miałam wizję przewleczonych przez sznurek przez środek:-) Od razu mi się przypomniały grillowane na patyku w Kambodży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas grillowane na patyku sprzedaje się głównie jajeczka przepiórcze :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.