2010-07-24

mniejszości

Jadę sobie po Europie busem wyładowanym Chińczykami. Rozmawiamy (a jakże!) o moim ewentualnym zaChińczykpójściu. 

- No wiesz, z Twoim chińskim i Twoją niebywałą urodą (tak, tak!) na pewno nie będziesz miała żadnego kłopotu ze znalezieniem sobie w Chinach męża.

- Ekhm... Chińczycy są niedobrzy dla swoich żon, nie chcę Chińczyka, już lepsze są mniejszości, przynajmniej w niektórych jest względne równouprawnienie. 

- Co, pewnie u Huiów, nie? (buahaha, wszyscy wiedzą, że Hui to muzułmanie) 

- Nie, ale na przykład tacy Yi to uważają, że kobieta jest tak samo umna jak facet, a już u takich Naxi czy Hani facet się zupełnie nie liczy. 

-Nie wiąż się z mniejszościem! (wrzeszczą Chińczycy chórem i całkiem na poważnie, machając z dezaprobatą głowiznami) 

- Dlaczego? 

- Mniejszoście są źle wykształcone, zacofane i nigdy w życiu nie zapewnią Ci życia na odpowiednim poziomie.

- Naprawdę? Dlaczego tak jest? 

- Bo oni się nie uczą, leniwi są, piją, nie potrafią nawet poprawnie po mandaryńsku mówić, więc nie mają dobrej pracy i w ogóle (zwłaszcza i w ogóle, a w głosie słychać zdziwienie, że ktokolwiek cokolwiek dobrego o mniejszościach potrafi i chce powiedzieć) 

- (z mojej strony długie i cokolwiek ciężkie milczenie...)

2010-07-17

Akademia Herbaty i inne takie

Znowu zaniedbuje blog. Ale! Po pierwsze, zastepczo prowadze wpisy (codzienne!) na "na katar sienny", a po drugie wlasnie sie intensywnie zegnam z Krakowem. Intensywnosc pozegnania polega na tym, ze pracuje do utraty tchu. Na przyklad prowadze ostatnia serie Akademii Herbaty, tym razem w niedzielne popoludnia, a i dzis mam herbaty mniejszosciowe. Oprocz tego wprowadzilam w zycie wakacyjny kurs jezykowy, zaczelam rozdawac dyplomy ukonczenia kursow IKowych, juz jutro pierwszy HSK w Instytucie (siedzenie dzien caly na Kampusie i pilnowanie ludzi... tfu, ohyda), za chwile jade do Warszawy po wize (dla uscislenia: jade dwa razy, raz zeby zlozyc papiery, raz zeby te wize dostac) i generalnie sie raczej nie nudze. Jakos w zwiazku z tym nie mam cierpliwosci na ladowanie powycieczkowych zdjec czy inne ogladanie filmow. Moze w przyszlym tygodniu?
Ostatnie spotkanie herbaciane przewiduje na pierwszy dzien sierpnia. Potem zbieram manatki i sie wyprowadzam z Krakowa, wiec do tego czasu MUSZE pozegnac sie z Krakowkiem. Bayushi, znajdziesz dla mnie chwile? Marze o ujrzeniu wreszcie Pixelki na wlasne oczy :)
Kurde. Rok mija od powrotu z Chin... I znow to absolutnie idiotyczne przekonanie, ze WRACAM do Chin, a nie do nich JADE.

2010-07-13

chinscy szpiedzy ;)

Jesli juz sa przysylani do Europy, to niczym azjatycka wersja Jamesa Bonda musza byc "obyci" z naszymi zwyczajami. 

Nie, to nieprawda. Wszystkim jest wszystko jedno, bo przeciez my jestesmy barbarzyncami, ale zawsze sa dwie-trzy osoby, ktore biora na siebie ciezar kontaktow z bialasami. Ba! Nawet sie staraja, by te kontakty byly mile.

Wlasnie dlatego w Bratyslawie, w knajpie z ohydnym winem i pysznym zarciem, na ekhm patio, w towarzystwie muzyki na zywo (skrzypce karaoke :D), zatanczylam z Chinczykiem "Nad pieknym, modrym Dunajem", pokazujac wraz z partnerem, ze dialog miedzykulturowy jest mozliwy ;)